Mistrz! Mistrz! Mistrz!


To był piękny mecz w naszym wykonaniu. Wspaniały, cudowny!
Nasze Juniorki obroniły tytuł Mistrza Polski Juniorek pokonując Trefl Orzeł Malbork 3:0!
Ale przecież to był tylko ten ostatni mecz. Co prawda bardzo ważny i emocjonujący ale trzeba pamiętać, że podczas całego turnieju rozegraliśmy tych meczy 5 i każdy z nich był na wagę złota. Podczas całego turnieju nasze zawodniczki obserwowaliśmy zarówno na boisku jak i poza nim. Obraz jest jeden. Wojciechowi Lalkowi udało się zbudować drużynę. Jednolitą drużynę mającą jeden cel: Mistrzostwo Polski. W trakcie całego sezonu Wojciech Lalek borykał się z wieloma problemami. Przede wszystkim jego podstawowa rozgrywająca Alicja Grabka i Przyjmująca Aleksandra Rasińska rozpoczęły karierę w Orlen Lidze i tam trenowały. Powodowało to braki na pozycji przede wszystkim rozgrywającej. Tutaj należy wspomnieć o ogromnej pracy jaką wykonała Adrianna Wysocka, która swoją ciężką pracą i zaangażowaniem spowodowała, że w całym sezonie zasadniczym Juniorki LTSu nie przegrały ani jednego spotkania! Wojciech nie mając Ali i Oli na treningach miał więc utrudnione zadanie w budowaniu całego zespołu. Jak się jednak okazało Wojciech Lalek to klasa sama w sobie. Jego doświadczenie i wiedza pozwoliły mu scalić ten zespół i ostatecznie obronić tytuł Mistrza Kraju.
A teraz po kolei:

Piotr Olenderek – jeden z najlepszych (jeśli nie najlepszy!) analityków w naszym kraju. Jego analizy statystyk meczowych i perfekcyjne rozpracowywanie rywali powodowało, że nasze zawodniczki miały podane na tacy swoje przeciwniczki i ich styl. To na podstawie tych właśnie analiz Wojciech Lalek mógł w szybki i dokładny sposób zaplanować taktykę na każdy mecz.

Marcin Górecki – nasz masażysta, który co prawda dopiero zaczyna swoją karierę, ale za to radzi sobie świetnie. Zadbał o znakomite przygotowanie naszych zawodniczek do meczu oraz natychmiast gasił w zarodku wszelkie “bolączki”.

Dawid Michor – dołączył do nas dopiero na dwa ostatnie spotkania, jednak nie każdy wie, że w trakcie sezonu wielokrotnie nasze Kadetki spotykały się z Juniorkami na sparingach, gdzie Dawid za pomocą swojego zespołu pomagał w szkoleniu juniorek Wojtkowi. Dodatkowo jego obecność podczas meczy i w szatni miała zdaniem Wojciecha niebagatelne znaczenie dla postawy naszych zawodniczek.

Co do zawodniczek to jestem dumny z całego zespołu i tak je traktuję. Jednak muszę napisać o kilku z nich. Ala Grabka, ta dziewczyna bardzo dorosła. Poza ogromnym darem do rozgrywania trzeba ją pochwalić za bardzo odpowiedzialną realizację taktyki i założeń z odprawy. Ala w 100% wypełniała te zadania. Kasia Niderla, już nas przyzwyczaiła do tego poziomu jaki reprezentuje a jest on bardzo wysoki i jestem pewien że będzie jeszcze wyższy. Kasia Jędrzejewska, która w każdej wolnej chwili miała minę zmartwionego dziecka, któremu zabrało się zabawki a podczas meczu zamieniała się w oszalałą samicę w wilczym stadzie broniącą i dopingującą swoje młode. (Kasia chyba jest najbardziej zmęczona, bo siedząc na ławce mecze przeżywa się podwójnie…). Ola Rasińska, która okazała się prawdziwym liderem zespołu. Tą zawodniczką, która bierze ciężar gry na siebie i nie boi się odpowiedzialności. Ola naprawdę nabyła umiejętności radzenia sobie ze stresem i przywykła do roli lidera. Ola Omelaniuk, dla mnie to najdzielniejsza zawodniczka na boisku. Ola ma swego rodzaju zanik pamięci. Ona po prostu podczas każdego meczu zapomina, że ma “trochę” gorsze parametry od swoich przeciwniczek i tak na…. naciera atakami, że zawodniczki drużyny przeciwnej zastanawiają się czy Einstein oby na pewno miał rację w swoich teoriach bo Omelana im bezczelnie przeczy. Basia Zakościelna, która pokazała że ciężka praca na treningu i wiara w siebie jest opłacalna. Basia zagrała świetne zawody i pomimo jeszcze pewnych mankamentów w przyjęciu to powalała skutecznością. Basiu, pracuj tak dalej! Zuzia Górecka to natomiast ostoja spokoju i wiary. Głębokiej wiary w wygraną. O Zuzi jeszcze nie raz usłyszymy. Ada Adamek, którą darzę ogromną sympatią i mam do niej wielki szacunek za jej waleczność. Ada to jest walczak. Komandos. Siatkarski czerwony beret. Ada przekazywała drużynie gen walki. Najbardziej Adę można scharakteryzować słowami Wojciecha Lalka z odpraw. Cytuję: “dziewczyny, na tą zawodniczkę musimy postawić blok na skos i na tym się skupiamy, prostą zostawiamy Adzie, ona sobie będzie tam to podbijać…”. Ogromne zaufanie trenera, ogromna wola walki, prawdziwe “waleczne serce”.

Na koniec Milena Paszyńska. Milena rozegrała tak wspaniały turniej, że brak mi słów. Milena wykonała w tym turnieju mnóstwo bloków, mnóstwo ataków, mnóstwo obron. Grała naprawdę rewelacyjne. Kiedy usłyszałem przed wręczeniem medali,że to nie ona została wybrana najlepszą środkową, to miałem ochotę podejść do człowieka który tą decyzję podjął i powiedzieć mu parę cierpkich słów. Zapewne jeszcze będę miał okazję i (znacie mnie…) zapewne to uczynię! Dla mnie osobiście Milena Paszyńska była NAJLEPSZĄ środkową na tym turnieju. Nie! Źle napisałem. ONA BYŁA najlepszą środkową na tym turnieju. Koniec, kropka.
Brawo Milenka! BRAWO!

Na koniec, jeszcze jedna osoba. Osoba bez której prawdopodobnie wszystko to było by nie możliwe. Tak samo jak i ubiegłoroczny medal.

Konrad Ciejka – pasjonat, wariat. Konrad przejdzie do historii naszego klubu jako ten, który doprowadził do największych sukcesów siatkówki młodzieżowej LTS LEgionovii. A wkład jego jest nie do przecenienia… Panie Prezesie! Konradzie! Przyjacielu. Gratuluję Ci tego wielkiego sukcesu! Jesteś wielki! BRAWO!