LTS-Atena – jest lepiej!

Początek juniorskiego sezonu nas nie rozpieszcza. Patrząc po tym co było i wybiegając myślą w przód ciężko się doszukać spotkań, które podnosiłyby ciśnienie. Pierwszych kilka meczy gramy z zespołami przebudowanymi, po przejściach albo po prostu znacznie odstającymi od nas potencjałem i umiejętnościami. W ta charakterystykę doskonale wpisała się warszawska Atena, którą juniorki LTS-u, w drugim meczu ligowym gładko pokonały bez straty seta.

Rozmowy trenera Wojciecha Lalka po meczu z Nadarzynem i przed tym spotkaniem musiały być dosadne. Czego dotyczyły? Każdy kto był na GLKS-ie, albo czytał relacje wie, że zasadniczym kłopotem były błędy własne.  Rezultat? Moje niewprawne gołe oko odnotowało, że poprawa jest. Obecni na meczu kibice ową tezę mogą wprawdzie potraktować jako zbyt śmiałą, bo wiele w tym spotkaniu było zepsutych ataków, sytuacji, w których piłka adresowana do zawodniczki A lądowała kilka metrów od niej, zdarzały się nawet zagrania ekwilibrystyczne, właściwsze bardziej arenom cyrkowym niż siatkarskim parkietom. Gdyby ktoś na ten przykład sfilmował atak Oli Omelaniuk w trzecim secie, z II linii…dołem…kiedy ona szybowała w prawo a ręce szły w lewo – emisja na antenie Eurosportu w programie Watts, gwarantowana .

Czy myślicie jednak, że Laleczki są tak nieporadne i niedokładne?

Wszystko przez naszego wczorajszego jubilata…Spotkania z przeciwnikami klasy Ateny Warszawa nasz trener wykorzystuje do meczowego ogrywania rozwiązań, którymi będziemy czarować w najważniejszym momencie tego sezonu. Teraz jeszcze nie musimy! Trener wkurza się, że coś nie wychodzi, ale tragedii nie robi. Gromy ciska dopiero, gdy dziewczyny popełniają głupie błędy i nie wyciągają wniosków. I stąd wczoraj ostre reakcje na zagrywki popute w koncówkach setówi brak reakcji na powtarzalne (ale punktowe) serwy Ateny. Z tego też samego powodu tak wiele wczoraj było śmiechu, pobłażania i wyrazów zrozumienia.

Bo wczorajszy mecz był w naszym wykonaniu znacznie lepszy niż ten inauguracyjny. Zdecydowanie lepiej graliśmy zagrywką. Bezpośrednio zdobywanych punktów lub serwisów uniemożliwiających przeciwnikowi konstruowanie akcji mieliśmy o niebo więcej niż błędów, akcje kombinacyjne przynosiły nam zdecydowanie więcej korzyści niż strat (a spustoszenie jakie w głowach przeciwnika czyniły straszliwej mocy ataki kończące prawidłowo wykonane akcje – musiało być straszliwe!).

Graliśmy swobodnie, cieszyliśmy się udanymi zagraniami…trenowaliśmy. Nie przeszkadzała nam w tym nawet końska dawka zmian – trener każdy set zaczynał i kończył innym składem. Atena nie mogła nam się przeciwstawić. Nie miała żadnych argumentów. No, przepraszam (!) miała jeden w osobie Wiktorii Kowalskiej, która, dopóki starczyło sił i zapału – punktowała silnymi atakami oraz mocną zagrywką. Ale jak już się dziewczyna wystrzelała, w warszawskiej ekipie nie było nikogo, kto wziąłby ciężar gry na siebie. Stąd też dość zbliżony wynik w partii pierwszej (25:20) i przepaść w dwóch pozostałych (sety do 13 i 14).

Wygraliśmy mecz ( i to jest ważne), ale co najistotniejsze zrobiliśmy kolejne kroczki na drodze rozwoju – systematycznie poprawiamy poziom gry i ćwiczymy, ćwiczymy, ćwiczymy… Niech się więc Laleczki nie przejmują, że jeszcze nie pamiętają, gdzie która ma w danym momencie być. Niech się nie załamują reakcjami widowni, bo ona nie zna poleceń trenera (sam to przechodziłem – co ze wstydem przyznaję…) – róbcie swoje, a będzie dobrze!

 Pan Sieczychowy

LTS –Atena Warszawa 3:0 (25-20, 25-13, 25-14)  


LTS: Ala Grabka,  Ola Rasińska (k), Julia Skowron, Kasia Niderla, Asia Wrońska (l), Ania Maziopa (l), Milena Paszyńska, Ola Omelaniuk, Kasia Salamonik, Marysia Krośkiewicz, Ada Wysocka, Basia Zakościelna, Magda Dąbrowska, Kasia Jędrzejewska,

Młodziczki rewelacyjnie w Miastku!

Nie było mnie tam i aż mi się tego powodu serducho kołacze, ale wiem co się tam działo bo komputer i telefon aż się grzały od natłoku rozmów i wiadomości. A nawet relacji live! Nasze młodziczki pojechały, by drugi raz w tym roku zdobyć Miastko. I prawie im się to udało! Bilans meczów 7:1! Bilans setów 14:2!

Jakoś tak się nasz trener zwąchał z trenerem Moreny Miastko. I bardzo na tym sportowo korzystamy, bo choć Miastko leży daleko i aby tam się dostać trzeba się wpierw przedrzeć przez  fotoradarowe zagłębie, to naprawdę warto ryzykować. Byliśmy tam wiosną – tak na próbę. Było OK! Jesienny turniej był o niebo mocniejszy a solą zawodów był udział młodziczkowej kadry województwa zachodniopomorskiego (!) i   zespołu Wieżyca 2011 Stężyca (że co? że dziwna nazwa? O szacuneczek proszę, bo to tegoroczny Mistrz Polski w czwórkach!).

Pierwszego dnia (tj. w piątek 25 września) , niejako na rozruch zagraliśmy dwa spotkania – z UKS Libero Wałcz i UKS Lider Dębogórze. Każde z tych spotkań miało swoją historię. Pierwsze zapisze się w annałach oryginalnym zachowaniem trenera Olka Miętka :), który zasiadł na trybunach (taki protest przeciwko braku zaangażowania naszych młodziczek…) Trenerze, z tym trzeba ostrożnie, bo jak się trener teraz pozbiera, jak one tego drugiego seta wygrały do 4? 🙂  Drugi mecz z kolei stał pod znakiem gry środkiem. Nie chcę się znęcać nad naszym przeciwnikiem, ale po kilku piłkach trener Olek zaordynował dziewczynom grę przez środek. Hmmm – mało powiedziane- założeniem taktycznym było kończenie KAŻDEJ piłki środkiem! I wcale nam ta zabawa na złe nie wyszła, bo mecz wygraliśmy a nasze środkowe (Julka Szymańska i Agnieszka Feliksiak) weszły na najwyższe obroty, i zwolniły dopiero po rozdaniu nagród…(znaczy –  pewności, czy Julka kiedykolwiek zwolni….)

Drugi dzień był morderczy. Cztery Mecze, w tym ostatni – z OGROOOOMNĄ kadrą województwa!! Po drodze do owego wieczornego spotkania pokonaliśmy Energetyk Poznań, Truso Elbląg i UKS Wierzyca 2011 Stężyca. Wszystko bez straty seta nawet! Kiedy więc przyszedł najważniejszy mecz turnieju, nasze zawodniczki po prostu podpierały się już nosami. Mecz chciał przełożyć nasz trener i trener kadry też…nie chciał tylko organizator…zagraliśmy więc, ale jak się można było w takiej sytuacji spodziewać – przegraliśmy. Nie był to jednak wcale jednostronny mecz. Miętówki wcale się nie przestraszyły naprawdę wielkich i silnych pomorzanek (nie wiemy jakie w tej sprawie ma Olo, ale jak się patrzy na kobietę i trzeba zadzierać głowę, to z lekka można stracić rezon…Olo, jak to jest?). Poszliśmy na wymianę ciosów! Siedziałem wtedy na gorącym łączu z kierownikiem drużyny Lidią Mitunieiwcz i ta relacjonowała mi: jak to jedna z nich próbowała wybić jej piłką bark, jak nasze wspaniale broniły, jak silna jest a mała, jak straszliwie tłukła je Marysia Woźniak…  No właśnie, wiecie jaka jest największa korzyść tego turnieju? Nie medale, nagrody i puchar! Otóż taka, że Marysia nareszcie zaczęła uderzać! Tak pewnie jak potrafi! Tak wysoko! I tak celnie! Tak po swojemu- po radomsku tak!!! Cieszę się z tego faktu niezmiernie, bo jak dotąd- tej pewności mi w niej nieco brakowało.

Trzeciego dnia zagraliśmy jeszcze z bardzo mocnymi ekipami Sparty Braniewo i Jokera Świecie. I wiecie co? Jak relacjonuje trener- oba te mecze, a szczególnie ostatni Wlały w jego serce wiele optymizmu. Przełóżmy to może na zrozumiały dla przeciętnego kibica język. Kłopotem miętówek jest dobrze wejść w mecz i turniej. Tak bywało już nie raz w przeszłości i tak było teraz- męczyliśmy się w pierwszym meczu straszliwie…niektóre z naszych zawodniczek były cieniami samych siebie. Ostatniego dnia jednak wszystko zagrało cudownie: od razu był gaz, od razu była walka, od razu gra na najwyższym poziomie:  Ala Ratowska serwowała wspaniale a ponadto, nie stanowił już dla niej przeszkody , nawet najwyższy i niewiadomo jak liczny blok, Weronika Mituniewicz broniła jak z nut i pokazała, że i ona może być wspaniałą libero, Ola Nowak (cóż do niej to się może akurat odnosi najmniej, bo wysoki poziom trzymała od samego początku turnieju) obijała blok raz za razem a zagra była niczego sobie…no i Magda Piłatowicz… taaak…zaczynaliśmy z  Magdą Rogalską, ale okazało się, że w tym turnieju to Piła zagrała zachwycająco. Trener po prostu nie może się nachwalić! Jakże na zdrowie wychodzi nam rywalizacja i dobra atmosfera w drużynie!!  Okazało się też, że miętówki są w stanie wytrzymać grę na kontakcie, pretrzymać straszliwe ciosy i wyprowadzać skuteczne kontry. W starciu z najmocniejszymi. Taki właśnie był mecz Z Jokerem Świecie! 

O środkach już pisałem, więc po prostu może znowu zacytuję trenera…albo może jednak nie…bo była by mowa niewypuszczaniu zespołu z dychy.  Skończmy więc może na tym, że porównywanie jakości gry zaprezentowanej w Siemiatyczach i tu, po prostu nie ma sensu!! Skok po prostu! Brawo Julka, brawo Aga!

Turniej wygrała kadra województwa zachodniopomorskiego, a na trzecim stopniu podium uplasował się młody zespół z Wieżycy. MVP drużyny a jednocześnie najlepszą przyjmującą turnieju została Marysia Woźniak. Brawo!

Czy jesteśmy zadowoleni? Bardzo!! Kibicujcie więc miętówkom w najbliższy weekend, bo zaczynają ligę!

Ps. No i nie sposób nie wspomnieć, że miętóweczki wybrały się kibicować naszym seniorkom, które akurat w tym samym czasie grały turniej w Bobolicach. My drugie miejsce…one II miejsce… przypadek? 🙂

Pan Sieczychowy

LTS- Magda Rogalska, Kasia Piłatowicz, Agnieszka Feliksiak, Julia Szymańska, Ala Ratowska, Ola Nowak (k), Marysia Woźniak, Weronika Mituniewicz (l)

 

 

 

Laleczki – inauguracja na plus!

No i inaugurację I ligowego sezonu juniorek mamy za sobą! Jak przystało na drużynę aktualnych Mistrzyń Polski – zwieńczoną zwycięstwem i okraszoną zagraniami rodem z najlepszych lig seniorskich. LTS-GLKS Nadarzyn 3:0 ! Jedziemy więc!

Cóż można tylko przypuszczać, że podopieczne trenera Dariusza Zwolińskiego nie były zachwycone perspektywą starcia z LTS-em już w drugim ligowym meczu. Gdybyśmy rozmawiali o tym w poprzednim sezonie, kiedy GLKS wybitnie nam nie leżał, byłoby zapewne inaczej. W tym sezonie nadarzynianki stanowią jednak zupełnie inny zespół- bez juniorek stanowiących trzon ubiegłorocznej ekipy, bez Basi Zakościelnej, oparty o kadetki, z nowymi ciekawymi zawodniczkami i uzupełniony młodziczkami. Taka ekipa nie miała po prostu prawa z nami wygrać. I nie wygrała, choć mecz nie należał wcale do łatwych i przyjemnych.

Zaczęło się od 6:1 (i to było przyjemne) ale pierwszą przerwę na żądanie wziął Wojciech Lalek (i to nie było przyjemne). Tak jego, jak i kibiców irytował bowiem wynik 7:6 i powodujące go błędy własne. Ostre słowa podziałały, bo do końca seta wszystko toczyło się już wg. oczekiwań: 12:6, 18:8 i 25:12. Pomijając wynik, wydarzeniem tego seta w mojej ocenie była seria oficjalnych debiutów w barwach LTS-u: Basi Zakościelnej, Julki Skowron i Ady Wysockiej. Debiuty okraszone punktami i fajnymi zagraniami. Ozdobą tej partii była jednak akcja Ali Grabki z Olą Omelaniuk – taki fajny szacher-macher na środku siatki, po którym piłka z trzaskiem wylądowała w drugim metrze boiska. W tamtym sezonie grała to Ola, w tym grają to już w zasadzie wszystkie! Jeszce będziecie się na to mogli napatrzeć- obiecuję!

W drugim secie sami sobie przysporzyliśmy kłopotów. Jeśli bowiem uświadomimy sobie, że ponad połowę z 21 punktów GLKS-u stawiły nasze błędy zagrywek, outowych ataków, błędów ustawień bloku, asekuracji i niezrozumienia, nie dziwią ostre słowa trenera.  Zostawmy to jednak, to jest bowiem problem, o którym już niedługo zapomnimy.  Ja tam z tego seta wole pamiętać co innego jednak –  świetnej jakości  zagrywki Ali Grabki, bardzo swobodną grę i zachowanie Kasi Jędrzejewskiej (a akacja na 15:10 – poezja po prostu! przyjęła trudną zagrywkę i wiruozersko wykończyła sytuacyjną wystawę. Brawo!), sprawność w obronie oraz zasięg i moc ataku Basi Zakościelnej (gdyby tylko zaczęła jeszcze do tego używać nadgarstka – ale jak mówią znawcy jeszcze przyjdzie taki czas, że się nauczy ) oraz  grę Julki Skowron. No właśnie – Julka … Dla mnie to nadal człowiek zagadka – na treningach wydająca się lekko zagubioną i zmęczoną – na meczach pewna, świeża i skuteczna. W każdym razie jej zbicia na środku i zagrywki- imponujące…nie powiem… Taki nasz klubowy Dr Jekyll i Mr Hyde.  🙂 Jak mówi trener- typowy zawodnik meczowy!! Zobaczymy jak to się dalej będzie toczyć…

Tego seta wygraliśmy z czeropunktowa przewagą a kolejnego 25:16. Pierwszy mecz w sezonie pięknym zakończyła piekielnym zbiciem z V strefy Ada Wysocka. Piękny był to atak! Czekam na więcej takich!

Trener miał dziś okazję sprawdzić wszystkie zawodniczki. Mieszał więc składem i rotował na pozycjach. Jedno jednak było niezmienne: w każdej akcji oczekiwał wizualizacji ćwiczonych na treningach zagrań. Czasami je dostawał a czasami niestety nie. Na szczęście mamy sporo czasu by owo ie stało się marginesem. Okazji do szlifowania formy będzie dużo- już we wtorek (29.09) zagramy z Ateną Warszawa a w piątek (2.06) z NOSiR Nowy Dwór Mazowiecki.

Jestem dobrej myśli!

ps: i bardzo dziękuję obsłudze syreny za serce w zeszycie…

Pan Sieczychowy

LTS-GLKS Nadarzyn 3:0 (25:12,25:21,25:16)

 

LTS: Ala Grabka, Natalia Nowak (k), Julia Skowron, Kasia Niderla, Asia Wrońska (l), Ania Maziopa (l), Ola Omelaniuk, Kasia Salamonik, Marysia Krośkiewicz, Ada Wysocka, Basia Zakościelna, Magda Dąbrowska, Kasia Jędrzejewska,

1000!!! 1 000!!! TYSIĄC!!! Tysiąc polubień profilu LTS!!!

Czasami oczywiste sprawy mamy tuż przed oczyma a ich nie dostrzegamy. Czasami zdarza się też, że w milczeniu cieszymy się z pięknych chwil. Czy za taka można uznać przekroczenie magicznego progu 1000 polubień profilu klubowego na najpopularniejszym portalu społecznościowym? Tak, to jest osiągnięcie i jest się czym chwalić!

Do takiej konstatacji  i refleksji zmusił mnie wpis na profilu jednego na najbardziej utytułowanych młodzieżowych klubów siatkarskich, który brzmiał mniej więcej tak Słuchajcie , czy wiecie, że polubiło nas już ….500 osób?!

I to był jak otrzeźwiający policzek, bo przecież profil LTS-u, choć działa od bardzo niedawna – polubiło już dwukrotnie więcej osób!! I fakt ten przeszedł prawie niezauważony… Cieszmy się więc z tego i wspólnie pracujmy nad windowaniem tego wyniku!

Zapraszam więc serdecznie na nasz profil. Cieszcie się na nim naszymi sukcesami, wyrażajcie opinie (autorzy tekstów bardzo na to liczą…), komentujcie zdjęcia … bądźcie tam z nami!!!!

Czekamy na Was na naszym oficjalnym, klubowym profilu – tym opatrzonym pięknym zdjęciem juniorek na najwyższym stopniu podium Mistrzostw Polski!!

Do zobaczenia więc.

 

Pan Sieczychowy.

Status quo zachowany

W drugiej kolejce I ligi kadetek odbyło się elektryzujące wszystkich kibiców młodzieżowej siatkówki (ze względów sportowych i  nie tylko…) spotkanie Mistrza z v-ce Mistrzem Mazowsza kadetek 2015. Tak właśnie w progi naszej „twierdzy” przy ul. Zegrzyńskiej 3 w Legionowie zawitała drużyna MOS Wola Warszawa prowadzona przez trenera Jacka Banasika.

Wynik meczu 3:0 dla LTS Legionovia wskazywałby na mecz dla naszych dziewczyn łatwy, lekki i przyjemny. Nic bardziej mylnego. Jak wcześniej napisałem mecze z MOS-em zawsze są meczami tzw. podwyższonego ryzyka, gdyż rywal to zacny, doświadczony i zawsze niebezpieczny. Tak było również tym razem…królowały: nerwowość, napięcie i niepewność.

No i zaczęło się…więcej zimnej krwi i opanowania okazały zawodniczki przyjezdne i jakże wielkie zdziwienie było na naszych twarzach gdy na tablicy wyników widniał wynik 0:5…a duet trenerski w postaci Dawida Michora i Wojciecha Lalka (zaczynamy się przyzwyczajać J) przekazywał spokojne uwagi zawodniczkom i… niestety kolejny własny błąd i zrobiło się 0:6 !!! Wtedy to trener Dawid postanowił jednak wziąć czas i wyjaśnić z zawodniczkami to co do tej pory nie wychodziło…a nie wychodziło właściwie wszystko…

Po przerwie dziewczyny zaczęły powolutku wchodzić na „właściwe obroty” i gdy na tablicy wyników pojawił się wynik 4:8 a potem dystans ten zaczął się zmniejszać za sprawą skuteczniejszej gry w obronie i bardzo dobrej zagrywki, wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Końcówka seta to już istna dominacja naszych dziewcząt! Set kończy się wygraną 25:18. Ten wynik pokazuje jak hartuje się stal i buduje się DRUŻYNĘ przez duże D !!!

Kolejne dwie partie były niemalże bliźniacze. Od samego początku seta to my dyktowaliśmy warunki. Pomimo bardzo mocnych ataków i usilnych prób naszych rywalek by odwrócić losy spotkania, nasze dziewczęta spisywały się bardzo dobrze w obronie. Bloki, asekuracja a w kontrze skuteczne ataki dały nam zwycięstwa do 19 w patii drugiej i do 17 w secie trzecim. W obydwu setach trener Dawid postanowił dać szansę zmienniczkom, które zaprezentowały się z dobrej strony pokazując trenerowi, że może zawsze na nie liczyć i że rywalizacja w drużynie wpływa bardzo pozytywnie i mobilizująco na cały team.

Tak więc mistrz pokonał v-ce mistrza i jak brzmi tytuł artykułu status quo na Mazowszu zostało zachowane…

LTS Legionovia Legionowo – MOS Wola Warszawa 3:0 (25:18, 25:19, 25:19) 

Skład LTS Legionovia : Milena Montowska, Michalina Sochaczewska, Paulina Sobolewska (K), Zofia Parzydło, Emilia Sikora, Katarzyna Niderla, Weronika Trzeciak (L) , Julia Ciejka, Sandra Szczepańska, Julia Wałek, Wiktoria Grzegorzewska (L), Katarzyna Piłatowicz, Ola Rojecka.

Trenerzy: Dawid Michor, Wojciech Lalek.

 

 

 

Młodziczki wygrały w Siemiatyczach :)

 

Cudownie jest podróżować w miłym towarzystwie. Cudownie wspólnie kibicować. Cudownie jest uczestniczyć w dobrze zorganizowanym turnieju. Ale już najcudowniej jest wygrywać! Młodej drużynie trenera Olka Miętka oraz odzicielskiej ekipie wsparcia udało się to wszystko połączyć w jedność wczoraj, w niedzielę, w Siemiatyczach.

W ramach przygotowań do zbliżającej się inauguracji oficjalnych rozgrywek młodziczkowych, wyprawiliśmy się do tej uroczej, podlaskiej miejscowości, by uczestniczyć w kolejnej edycji turnieju Danex Cup organizowanej przez miejscowy klub UKS Danex Siemiatycze.

Jechaliśmy troszkę niepewni formy – po bardzo udanym turnieju w Ostrołęce cała drużyna się rozkaszlała, zasmarkała i rozgorączkowała. Zero treningów! Zero zgrywania! Krok do przodu, dwa kroki w tył! Co więcej- choć o tym wcześniej nie pisałem- w Ostrołęce boleśnie podkręciła nogę nasza środkowa Ola Misztal i niestety w tym turnieju pomóc nam nie mogła. Nie, nie straszę Was! Buduję jedynie całościowy obraz zespołu i przygotowuję grunt dla pełnego zrozumienia mojego przekazu.  Bo nie wszystko będzie w nim cukierkowe…

Turniej prowadzony był bardzo prostym ale i bardzo przyjaznym systemem: dziewięć ekip podzielono na trzy grupy, bardzo sprawiedliwe rozrzucającym między nie potencjalnie najmocniejszych (my, kadra województwa lubelskiego młodziczek i UKS Dębina Nieporęt).. Okazało się to zresztą zabiegiem bardzo zręcznym, bo w drugim etapie owi liderzy, zameldowali się w komplecie. Każdy mecz składał się z trzech setów, bez względu na wynik dwóch pierwszych – chodziło po prostu o to by pograć.

Wystartowaliśmy bardzo efektywnie, bo LKS Wrzos Międzyborów w dwóch pierwszych ugrał z nami łącznie 25 pkt (25:12, 25:13) a w trzecim secie skończyło się szybkim 15:6.
W pojedynku z UKS Remis Świdnik niby było bardzo podobnie: nie oddaliśmy nawet seta, ale przebieg gry był już odmienny. Głównie za naszą sprawą, gdyż – jak to ujął jeden z kibiców- sety kończyły się do 15, 20 i 10 a powinny do 3… Ciężko było mi patrzeć, jak się męczymy ze skutecznością ataku, komunikacją na boisku i …każdym innym elementem siatkówki. Ach gdybyście mogli zobaczyć minę trenera… Ok- było minęło! Najważniejsze i symptomatyczna była natomiast sama końcóweczka meczu kiedy to nasze dziewczyny skonstruowały i przepięknie skończyły dwie akcje.

Ten poziom przeniósł się bowiem na decydujące mecze. Pierwszy (z najlepszymi w lubelskim młodziczkami) zaczęliśmy serią błędów (po prawdzie to obydwa zespoły je tak zaczęły – z pierwszych pięciu punktów aż cztery były darowane…). Na szczęście, tą niepotrzebną szarpaninę, w odpowiednim czasie skończyła nasza kapitan – Ola Nowak wzięła ciężar gry na siebie, wyprowadziła trzy kolejne ataki i przy stanie 10:3 było już pozamiatane.

To był najlepszy set tego turnieju – graliśmy praktycznie bezbłędnie – Nowaczek szalał w przyjęciu i obronie, Marysia Woźniak popisywała się mocnymi atakami, Ala Ratowska dawała rade nie tylko w ataku (choć nie był to już dla niej tak udany turniej jak ten poprzedni, w Ostrołęce) ale i w …przyjęciu (!!!), Weronika Mituniewicz zagrała bardzo skutecznie w roli libero, a Magda Rogalska poustawiała sobie środkowe i te już nie wyręczały jej w rozegraniu.

Cisnęliśmy straszliwie do końca tego seta (25:9) i w kolejnym, do stanu 11:3. I wtedy niepostrzeżenie w nasze poczynania wkradło się szaleństwo – kolejną część meczu przegraliśmy 2:11 i zrobiło się 13:14… Szarpaliśmy, staraliśmy się (brawo Julka Szymańska za punkty bezpośrednio z zagrywki) ale na nic się to zdało- kadra wojewódzka się odbudowała i wygrała do 22.  W decydującym secie było wszystko- piękna gra przeplatała się z fatalną, były przewagi i pogonie. Była też zespołowość. Mecz wygrał bowiem ZESPÓŁ – każda dołożyła od siebie co ma najlepszego – Nowaczek cwane ataki po bloku, Marysia silne zbicia, Magda – mądre rozegranie, Ala siłę w ataku (ale i zaskakujące kiwki). Choć więc wynik falował 2:0, 2:2, 5:3, 7:8, 9:9, to ostatecznie LTS wzniósł ręce ku niebu. 15:11!

W ostatnim meczu turnieju graliśmy z naszym lokalnym rywalem z Nieporętu. Śmialiśmy się, że gramy o lokalizację starostwa… Dziewczyny niesione tą motywacją ostro wzięły się do roboty- żeby nie było- mówię o dziewczętach z Nieporętu!! Nasze zmuszone bowiem były gonić wynik… Goniły więc …1:3 i goniły… 6:8 i goniły..13:14 aż dogoniły (14:14) i przegoniły 16:15. A potem juz poszło: obicia bloku przez Nowaczka, przecudnej urody ataki Ali, heroiczna obrona Magdy i błędy Dębiny dały nam wygraną w tym secie do 18. 

Kolejny set ponownie przyprawił nas o szaleńcze bicie serc: prowadzenie ponownie się zmieniało, ekipy walczyły o to starostwo aż miło! Dębina miała nawet dwie piłki setowe, ale wtedy ponownie dał o sobie znać nasza kapitan, która nie bała się wyprowadzić arcyważnych ataków (a jakże – po bloku!!!). A kiedy już było po 24, i obydwa zespoły zrobiły po błędzie własnym, miętówki wyprowadziły dwie bliźniacze akcje: perfekcyjne dogranie Nowaczka do Magdy, spokojne i dokładne rozegranie do Marysi i STRZAŁ! Nie było czego zbierać! 27:25 oznaczało, że starostwo zostaje w Legionowie!!! 🙂

W ostatnim secie Nasz trener asygnował do gry zmienniczki. Wobec bardzo bojowo nastawionych nieporęcianek, nie dziwi więc znaczna strata punktowa na koniec tej partii. Nie miało to jednak dla nas już żadnego znaczenia. Bo triumf mieliśmy już zagwarantowany. A potem była już tylko radość, puchary, indywidualne wyróżnienia (MVP – Marysia Woźniak – bardzo zasłużenie), wspólne zdjęcia i do domciu!

Przepiękne podium turnieju przedstawia się następująco: I m. LTS, II m. kadra województwa lubelskiego, III m. UKS Dębina Nieporęt. 

I jeszcze jedna sprawa,  której nie mogę nie wspomnieć – szczerze zachwycił mnie doping zaprezentowany przez Dębinę. Tak jak nie miałem żadnych oporów w piętnowaniu ich zachowania w trakcie wiosennego turnieju w Miastku, tak teraz z nieskrywana satysfakcją mogę Was poinformować, że ekipa z Nieporętu w swoim dopingu była absolutnie zachwycająca: kulturalna, głośna, zmotywowana i zdeterminowana. Ich kwadrat bez względu na wynik był głośny i radosny. Jeśli ceną za to było zablokowanie mnie na ich profilu fb – z przyjemnością oddaję przywilej umieszczania komentarzy za obecną twarz tej drużyny. Jeszcze raz gratuluję przemiany. 🙂

Pan Sieczychowy

Skład zespołu: Klaudia Rokicka, Julia Szymańska, Marysia Woźniak, Magda Cieszkowska, Magda Rogalska, Ola Nowak(k), Oliwia Różycka, Marysia Macioch(l) , Ala Ratowska, Weronika Mituniewicz, Wiktoria Grzywacz, Lena Leszczyńska

 

 

Udany początek rywalizacji z juniorkami

W dniu 20 września 2015 r. kadetki LTS Legionovia zainaugurowały II Mazowiecką Ligę Juniorek sezonu 2015/2016. Pierwszym przeciwnikiem zawodniczek prowadzonych przez Dawida Michora, było Miejskie Towarzystwo Siatkówki Lider Radom.

Na mecz do Radomia trener Michor zabrał wszystkie dostępne zawodniczki i, co ma w zwyczaju, wprowadził na boisko każdą dziewczynę. Dzięki takim zabiegom oszczędza siły na kolejne spotkania w I Lidze Kadetek i II Lidze Juniorek oraz pozostawia każdą zawodniczkę w tzw. gazie.

Kadetki LTS Legionovia przystąpiły do spotkania lekko stremowane. W końcu wystąpić miały przeciwko drużynie juniorek zespołu, z którym nigdy dotąd się nie spotkały. Jednak już po pierwszych piłkach ustawiły wynik na tablicy i zwiększały przewagę z akcji na akcję. Radomianki nie były w stanie poradzić sobie z przyjęciem zagrywki, a co za tym idzie – wyprowadzeniem punktowej akcji.

Dwa pierwsze sety zakończyły się bardzo szybko i z dużą przewagą zespołu przyjezdnego. Dlatego do trzeciej partii Dawid Michor desygnował młody skład, oparty w większości o młodsze kadetki. Do wyniku 7:7 oba zespoły prowadziły wyrównaną walkę. Punktowy blok Michaliny Sochaczewskiej na 8:7 dał znak do ataku i legionowianki w kilkanaście minut rozprawiły się z przeciwniczkami.

 

MTS Lider Radom – LTS Legionovia Legionowo 0:3 (12:25, 8:25, 15:25)

 

Mecz trwał niecałą godzinę, więc dziewczyny miały jeszcze sporo czasu na przygotowanie się do nowego tygodnia w szkołach. Nie ma wymówek przed kartkówkami!

 

Skład LTS Legionovia (w nawiasach podane zdobycze punktowe): Julia Ciejka (1), Sandra Szczepańska (7), Julia Wałek (8), Paulina Sobolewska (K, 7), Paulina Kosewska (L, 1), Zofia Parzydło (6), Milena Montowska (3), Weronika Trzeciak (L) , Michalina Sochaczewska (13), Katarzyna Piłatowicz (3), Emilia Sikora (8).

Trener: Dawid Michor

 

DP

One Sobol Show

W sobotę 19 września 2015 r. w Legionowie, kadetki LTS Legionovia zainaugurowały rozgrywki I Wojewódzkiej Ligi sezonu 2015/2016. Pierwszym przeciwnikiem była drużyna UKS Atena Warszawa.

Trener Dawid Michor desygnował do gry bardzo mocny skład, pragnąc pokazać wyniki pracy z ostatnich trzech miesięcy.

Przebieg trzech rozegranych setów wyglądał niemal identycznie. Szybkie objęcie prowadzenia przez gospodynie i budowanie przewagi z akcji na akcję. Mecz trwał niecałą godzinę, a na boisku szalała kapitan Novii – Paulina Sobolewska. W całym spotkaniu zdobyła 21 punktów, z czego 13 samą zagrywką! Pod względem zdobyczy ustąpiły jej obie środkowe – Michalina Sochaczewska i Emilia Sikora, jednak ich wyciągnięte ponad siatkę ręce raz za razem uniemożliwiały przeprowadzenie akcji atakującym Atenkom.

 

Jutro, 20 września 2015 r., kadetki rozpoczną zmagania w II Wojewódzkiej Lidze Juniorek. Jeżeli zagrają, jak dzisiaj, osiągając 70 proc. przyjęcia nie powinniśmy spodziewać się odmiennego wyniku.

 

LTS Legionovia Legionowo – UKS Atena Warszawa 3:0 (25:13, 25:13, 25:11)

 

Od tej relacji zaczynamy przekazywać Naszym Czytelnikom dodatkową informację – zdobycze punktowe poszczególnych zawodniczek. Mam nadzieję, że ten zabieg przybiży Wam jeszcze bardziej naszą młodą drużynę.

 

Skład LTS Legionovia: Julia Ciejka (2 pkt.), Katarzyna Piłatowicz, Sandra Szczepańska (4 pkt.), Julia Wałek (4 pkt.), Paulina Sobolewska (k ) (21 pkt.), Weronika Trzeciak (l), Zofia Parzydło (1 pkt.), Milena Montowska (1 pkt.), Mochalina Sochaczewska (8 pkt.), Emilia Sikora (7 pkt.), Wiktoria Grzegorzewska (l).

I Trener: Dawid Michor

II Trener: Wojciech Lalek

 

tekst: DP

zdjęcie: Ryszard Glapiak

Młodziczki w świecie kadetek

 

Przychodzi  Prezes do Trenera młodziczek i mówi „Załatwiłem Ci turniej. Fajny i blisko. Tyle, że kadecki…” „Aaaaale jak to kadecki? Kto gra? San Pajda Jarosław, Joker Świecie, MOSIR Vega Stalowa Wola, Nike Ostrołeka, Atena Warszawa i ktoś z zagranicy – poradzisz sobie! ”

W różnych warunkach, takiej  wymianie zdań można by nadawać bardzo różne znaczenie i konsekwencje też mogłyby być różne. W tym jednak konkretnym przypadku trafiło na grupę, której nieobce są pozytywne zaskoczenia, brak strachu i waleczność.  I faktycznie – „Miętówki” poradziły sobie!!

Cykl siatkarskich przygotowań do sezonu jest taki (choć wariacji na ten temat jest wiele…), że we wrześniu pracuje się jeszcze nad siłą, następuje zgrywanie zespołu i sprawdzanie się na turniejach. Obserwując młodziczki z grupy trenera Olka Miętka, trzeba przyznać, że wszystko to dzieje się z intensywnością i tempie podniesionymi „do kwadratu” – przez ostatnie dwa tygodnie przed turniejem Olo aplikował dziewczynom solidną dawkę obciążeń a cały skład skompletował się w ostatniej chwili, a w zasadzie spotkał się na rozpoczęciu roku szkolnego… A turnieje sprawdzające mamy co weekend. Celem jest bowiem druga część sezonu a nie triumfy w jesiennych turniejach.

Biorąc ponadto oczywistą różnicę siły i umiejętności między młodziczkami a kadetkami, celem udziału w II Międzynarodowym Turnieju Piłki Siatkowej Kadetek Puchar Prezydenta Miasta Ostrołęka Janusza Kotowskiego było przede wszystkim „nie dać plamy”… Po zapoznaniu się z układem grup, zadanie to wydawało się odległe i nierealne – pierwszy mecz z San Pajdą, drugi ze Świeciem… I faktycznie, pierwszy mecz przegraliśmy, ale…w przepięknym stylu! Sety do 20 i 17 z piekielnie silnym i grającym bardzo szybką siatkówkę zespołem, nastawiły nas bardzo bojowo a u trenera wywołały przypadłość mięśniową polegająca na nietrzymaniu żuchwy w górze… Dysfunkcja ta pogłębiła się po kolejnym meczu – z Jokerem Świecie. Po meczu wygranym!! 2:1. I po kolejnym z Ateną Warszawa 2:0!! Zamiast więc ze łzami w oczach smarować tyłki cebulą (żeby lanie mniej bolało) i walczyć o przedostatnią lokatę, dumnie wkroczyliśmy do pierwszej czwórki turnieju! A tam czekał na nas gospodarz – Nike Ostrołęka. I to znowu był piękny mecz, w którym awans do finału był o krok. Zaryzykuję twierdzenie, że gdyby nie oczywista pomyłka sędziego odbierająca nam wygrywający punkt setowy przy stanie 25:24 bylibyśmy w finale! Nawet w ostatnim meczu turnieju, tym o III miejsce- ponownie z San Pajda Jarosław,  bliscy byliśmy sprawienia wielkiej niespodzianki: w drugim secie nasze młodziczki prowadziły 24:22! Ach gdyby się rozgrywająca nie poślizgnęła…a akcja była już ustawiona…

Nikt jednak nie płakał, bo podstawowe zadanie dziewczyny wykonywały znakomicie –  Miętówki nie przynosiły wstydu, one były źródłem dumy!!

W trakcie turnieju i po nim padały pytania:  Jak, dlaczego, jakim cudem?! Pytali się organizatorzy i uczestnicy. Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba, po pierwsze wrócić do znanej nam już charakterystyki zespołu (waleczne, nieustępliwe itd.) a po drugie trzeba by wspomnieć o poszczególnych zawodniczkach i tym co się w zespole dzieje.

Przed sezonem drużynę opuściła dotychczasowa kapitan i nasze główne działo. Wydawało by się, że jest to strata niepowetowana. Nic bardziej mylnego! Nowym (starym) kapitanem dziewczyny wybrały Olę Nowak, a siła ataku wzrosła w stopniu wręcz trudnym do ogarnięcia. Na razie podaję dwa nazwiska – Marysia Woźniak (uznana najlepsza zawodniczką zespołu) i Agnieszka Feliksiak. Obydwie wysokie, obydwie mocne fizycznie, sprawne i chętne do pracy. I dobrze znające już swoje rzemiosło.

A teraz kolejne nazwisko – Ala Ratowska. Nasza wychowanka, która z roku na rok, krok po kroku czyni z siebie rasową atakującą. Sprawa jest jednak taka, że w ostatnim czasie tych kroków jest coraz więcej i stają się coraz dłuższe. Ala przywiozła z Ostrołęki nagrodę dla najlepiej atakującej zawodniczki turnieju. To już kolejne jej indywidualne wyróżnienie! Brawo!

Ale to nie wszystko! Pamiętacie może moje reakcje po dołączeniu do drużyny Wojciecha Lalka, Ali Grabki? Przypomnę, że pisałem o skokowej poprawie jakości, pozytywnym  wywaleniu nas w siatkarski kosmos! Tak sobie myślę, że młodziczkom może przytrafić się coś bardzo podobnego. Nazwisko (?) –  Rogalska. Imię (?) – Magda. To co widziałem w meczach z Nike i Jarosławiem wywołało we mnie euforię! Rewelacyjna zagrywka, rewelacyjne warunki fizyczne, orientacja na boisku, inteligencja… nieprzesadzone były pozytywne opinie, tych którzy ją nam rekomendowali . Ręce same składały się do oklasków!

Aby dopełnić obrazu i przyczyn dobrego występu, nie sposób nie wspomnieć o Oli Misztal (środkowa), która z każdym tygodniem pnie się do góry (Dosłownie! Windę w ataku ma nieprawdopodobną! Brakuje jeszcze troszkę siły ale ta przyjdzie z czasem) i Paulinie Kosewskiej (co za libero!!! Waleczna, odważna, dokładna- brawo Poli!!)

W przyszłość patrzę więc z optymizmem, którego intensywność zaskakuje mnie samego…

Co dalej? W przyszły weekend czekają nas turnieje w Płocku i Siemiatyczach. Z pewnością będzie to doskonała okazja do rysowania pełnego obrazu zespołu.

Pierwsza czwórka turnieju przedstawia się następująco: MOSiR VEGA Stalowa Wola, Nike Ostrołęka, San Pajda Jarosław, LTS Legionovia.

 

Pan Sieczychowy.

 

LTS. Klaudia Rokicka, Julia Szymańska, Marysia Woźniak, Magda Cieszkowska, Magda Rogalska, Agnieszka Feliksiak, Ola Nowak(k), Paulina Kosewska (l), Joneta Smolińska, Oliwia Różycka, Marysia Macioch(l) , Ola Misztal, Ala Ratowska, Weronika Mituniewicz, Magda Piłatowicz,  Dominika Stolarczyk

Głosy w mojej głowie

W dniach 11-13 września 2015 r. kadetki LTS Legionovia Legionowo uczestniczyły w II Międzynarodowym Turnieju Piłki Siatkowej Dziewcząt o Puchar Marszałka Województwa Łódzkiego, który został zorganizowany i przeprowadzony przez UKS Lider Konstantynów Łódzki.

 

W zawodach wzięły udział tuzy polskiej i zagranicznej siatkówki dziewcząt urodzonych w roku 1999 i młodszych, czyli w kategorii kadetek: APS Rumia – Mistrz Polski Młodziczek, LTS Legionovia – Mistrz Polski Kadetek i brązowy medalista MP Młodziczek, UKS Lider Konstantynów Łódzki – Wicemistrz Polski Młodziczek, KS Energetyk Poznań – Mistrz Województwa Wielkopolskiego Młodziczek, Kadra 2001 Województwa Łódzkiego, SMS Daugavpils (Łotwa), SMS Grodno (Białoruś), Kaunas Kowno (Litwa).

 

W ciągu trzech dni rozgrywek legionowianki prowadzone przez trenera Dawida Michora rozegrały pięć spotkań, z których przegrały tylko jedno – z APS Rumia (0:2 -15 -24). Niestety porażka miała miejsce na etapie eliminacji i zepchnęła nasz zespół na trzecie miejsce w grupie. Uprawniało ono jedynie do walki o miejsca 5-8. Taki już jest sport, gdzie jedno potknięcie może zaważyć na ostatecznym wyniku.

Wyniki spotkań:

Mecze grupowe:
LTS Legionovia – SMS Grodno (Białoruś) 2:0 (-5,-9)
LTS Legionovia – SMS Daugavpils (Łotwa) 2:1 (23-,-22,-8)
LTS Legionovia – APS Rumia 0:2 (15-, 24-)

Mecz półfinałowy o miejsca 5-8
LTS Legionovia – Kaunas Kowno (Litwa) 2:0

Mecz o miejsce 5
LTS Legionovia – Kadra Województwa Łódzkiego rocznika 2001 2:0 (-17,-18)

 

Ostateczna klasyfikacja zawodów:

1. UKS Lider Konstantynów Łódzki

2. APS Rumia

3. SMS Daugavpils

4. KS Energetyk Poznań

5. LTS Legionovia Legionowo

6. Kadra Województwa Łódzkiego rocznika 2001

7. Kaunas Kowno

8. SMS Grodno

 

Dawid Michor, zgodnie z wcześniejszymi zapewnieniami, pozwolił powąchać parkiet każdej zawodniczce i pokazać się z najlepszej strony. Wyraźnie widać, że ma już w głowie poukładaną pierwszą szóstkę na sezon zasadniczy I Mazowieckiej Ligi Kadetek sezonu 2015/2016, jednak dziewczyny wchodzące z ławki są niezwykle potrzebne a ich wkład w wynik niepodważalny. Z przyjemnością obserwuję kombinacyjne zmiany i wzajemne uzupełnianie się dziewcząt na tych samych pozycjach. Zamiast rywalizacji obserwuję współpracę, co … cieszy i napawa optymizmem na obecny i kolejny sezon.

 

Skład LTS Legionovia Legionowo: Julia Ciejka, Katarzyna Niderla, Klaudia Margalska, Sandra Szczepańska, Julia Wałek, Paulina Sobolewska (k), Zofia Parzydło, Milena Montowska, Weronika Trzeciak (l), Katarzyna Piłatowicz, Emilia Sikora, Michalina Sochaczewska, Wiktoria Grzegorzewska.

Trener: Dawid Michor

 

O komentarz poprosiłem głosy w mojej głowie. Jak u każdego aktywnego kibica, miotają się we mnie wykluczające się opinie, które reprezentują emocje widza, serce rodzica i chłodny osąd analityka. Głosy potrafią prezentować sprzeczne zdania i walczą ze sobą nie mniej aktywnie, niż zawodniczki na boisku.

 

Mieczysław – redaktor Super Express

Trener Dawid Michor (27 l.) nie kiwnął palcem, aby przygotować powierzone mu przez naiwnych rodziców, niewinne i bezgranicznie mu ufające dzieci (15 i 16 l.). Poproszony o komentarz cisnął we mnie notatnikiem, określił obraźliwym mianem i rzucił przez ramię „Nie mogę ich trenować, bo trzymam regał!”.

 

Stanisław – redaktor Sportowych Faktów

LTS Legionovia straciła swój czar. Po niespodziewanie udanym sezonie 2014/2015, zgodnie z przewidywaniami ekspertów, wróciła na tory średniaka w rozgrywkach młodzieżowych. Poprawne występy przeciwko niżej klasyfikowanym drużynom, przeplata fatalnymi meczami z zespołami odznaczającymi się mieszanką taktyki i umiejętności indywidualnych. LTS Legionovia to już nie Mistrz Polski. To zaledwie pretendent, któremu nie wróżę sukcesów.

 

Tadeusz Andrzej – sympatyk i okazjonalny tekściarz Charakterów

Dziewczęta w wieku 15 i 16 lat są sensorycznie i intelektualnie podatne na wpływy mocnych osobowości, które w dużej części reprezentują starsze pokolenia. Zorganizowane w grupę, w tym przypadku drużynę sportową, wzmacniają wpływ zgodnie ze zjawiskami opisanymi przez Aronsona, Ekerta i Wilsona. Jakiekolwiek zmiany w grupie, czy to personalne, czy zmiany metody wychowawczej, powodują efekt kuli śnieżnej – wątpliwość jednej zawodniczki zamienia się w zwątpienie całego zespołu. I to widać w tej grupie. Zamiast się wzajemnie pobudzać i pozytywnie nakręcać, przejmują negatywne emocje swoich koleżanek i wzmacniają je w całej grupie.

 

Jan Krzysztof – polityk

Bla bla bla bla, wszystko to wina rządu, bla bla bla bla. Acha! I jeszcze bla bla bla bla. Proszę nie zapomnieć o autoryzacji wypowiedzi!

 

Rahid – handlarz z placu Dżemaa El-fna w Marakeszu

يا أنت لك. يشتري لك هذه الحقيبة. فقط 50 $. لدي زوجة والأطفال والعجزة والدة المعالين.

 

DP – rodzic i obserwator siatkówki młodzieżowej

Wszystko jest w najlepszym porządku. Po trudnym i wymagającym tytanicznej pracy okresie przygotowawczym, skupionym na koordynacji, prewencji i wydolności młodych organizmów, nie można spodziewać się świeżości i najwyższej jakości gry. Dziewczęta są na etapie przechodzenia z treningów skupionych na fizyczności w kierunku zajęć technicznych i taktycznych. Dodatkowym elementem, nie mniej ważnym, jest połączenie roczników 1999 i 2000 oraz próba stworzenia z nich DRUŻYNY. Turnieje towarzyskie służą do celów szkoleniowych a nie rekordów sportowych. Pracę Dawida Michora i jego zespołu będzie można oceniać dopiero na etapie rozgrywek ogólnopolskich, czyli w drugiej części sezonu 2015/2016.

Rok temu, podczas pierwszej edycji turnieju w Konstantynowie Łódzkim, byłem świadkiem narodzenia drużyny, która finalnie stanęła na podium Mistrzostw Polski. W tym roku widzę zespół, któremu do DRUŻYNY brakuje wspólnej pasji dążenia do zwycięstwa. Wierzę jednak, że dziewczynom uda się ta trudna sztuka.

 

A Ty, Drogi Czytelniku, z którym z głosów w mojej głowie się zgadzasz? A może masz ochotę podzielić się swoimi spostrzeżeniami, z którymi zapraszam Cię na profil LTS Legionovia na facebooku.

 

tekst: DP

zdjęcie: NP, lat 6