Pogadajmy o LTS – set piąty

Nieubłaganie zbliżamy się do końca banalnego cyklu „porozmawiajmy o LTS”. Dziś do rozmowy na tarasie restauracji „Ratuszowa” wraz z Panem Sieczychowym i DP zasiadła BiSi. Jako opiekunka legionowskich najmłodszych siatkarek będzie miała wiele do powiedzenia o grupach mini. A to właśnie na nie skierujemy swoją uwagę w tym secie.

DP: Minisiatkówka to loteria. Mam nadzieję, że zgodzicie się ze mną. Dzieciaki przychodzą na pierwsze treningi tłumnie, bawią się piłką, uwielbiają ruch. Ale siatkówka to wredna, niewdzięczna i bardzo trudna we współżyciu kochanka. Wymaga warunków fizycznych, motorycznych i psychicznych, aby opanować arcyskomplikowaną technikę. A do tego trzeba jeszcze współdziałać z innymi zawodnikami w polu. Sadysta wymyślił tę dyscyplinę! Dlatego dzieciaki w minisiatkówce rotują w niemożliwy do przewidzenia sposób. Czasem na treningu pojawi się ich tłum, aby na kolejny dotarła garstka. A jednak warto mieć grupy mini, bo z nich pochodzą późniejsze mistrzynie kraju.

PS. Nie Dominiku, grup minisiatkowki nie można mieć- je trzeba mieć! I to z wielu względów. Według mnie najważniejszym jest upowszechnianie sportu w ogóle, (a siatkówki w szczególności) wśród jak najliczniejszej rzeszy dzieci. Osiągnięcie tego celu gwarantuje kolejny sukces – zwiększa prawdopodobieństwo doczekania zdolnych wychowanek. To z kolei przekłada się na pozytywne postrzeganie przyszłych szans kolejnych adeptek mini. I tak się to (w wielkim uproszczeniu) kręci.  Dlatego też, czekam na jeszcze większe niż dotychczas zaangażowanie klubu w walce o serca najmłodszych.

BiSi: Z tą „kochanką” to bym na tym poziomie nie przesadzała. Tak będzie na pewno, ale później !    Na razie chodzi nam o to, aby łączyć zabawę z coraz większymi obowiązkami. Po pierwsze – nie straszyć ! Najwięcej zawodniczek jest na poziomie 2004-2006. To tam trenerka Anna Przybysz uczy co to jest regularny trening,  jak smakuje porażka, ale i zwycięstwo. I te dziewczyny, które łykną bakcyla i nie zniechęcą się, przechodzą do grupy wyżej. W tym roku był to rocznik 2002 (czwórki) i 2003 (trójki) pod wodzą trenera Mariusza Wojtyniaka.

PS. Fakt, minisiatkówka postrzegana jest jako zabawa w siatkówkę, ale to błąd, bo jest to bodaj najważniejszy z etapów siatkarskiego szkolenia, gdyż pozwala kształtować umiejętności i nawyki. Dlatego też na tym etapie niezbędni są najlepsi fachowcy.

DP: W tej sprawie mam podobne zdanie. Co więcej, taką samą rolę mini siatkówce przypisuje znany nam wszystkim trener seniorek. Moja pierwsza rozmowa z Ettore Guidettim, po początkowych kurtuazjach, zeszła na szkolenie dzieci. I wiecie co mi powiedział trener seniorek Sk banku? Że najważniejsze są podstawy w nauczaniu i właśnie dlatego dzieci, które zaczynają w tak młodym wieku przygodę z siatkówką, należy starannie i z pełną odpowiedzialnością szkolić w prostych elementach – palce, dół, poruszanie się po boisku, nabieg oraz koordynacja. Przydzielając dzieciom nieuważnych lub niewiele potrafiących trenerów, czynimy im krzywdę i skazujemy na lata korygowania złych nawyków. A jaki był finał tej rozmowy – nauka siatkówki powinna rozpoczynać się w wieku 13-14 lat. Zbulwersowany długo rozmyślałem o naszym pierwszym spotkaniu. I czym dłużej „główkowałem”, tym bardziej zbliżałem się do opinii Ettore. Najlepsi trenerzy powinni dostawać grupy dziecięce, aby z tej mąki był później chleb.

PS. Czyżbyś sugerował, że organizowane od jakiegoś czasu Mistrzostwa Polski w najmłodszych kategoriach wiekowych są nieporozumieniem? Niepokojący to wniosek, ale może być bardzo prawdziwy… Ok, to to jak już poteoretyzowaliśmy, to przejdźmy do konkretów. A jak w mini prezentuje się LTS? Dużo nas?

Bisi.  Najwięcej, bo 24 dziewczynki trenują u Anny Przybysz. To tam z dużym sukcesem zgłębiają początki tajników siatkówki.  W starszej grupie u Mariusza Wojtyniaka jest 17 zawodniczek. Siedem grało w tym sezonie w dwóch trójkach a pozostałe w dwóch czwórkach.
W eliminacjach do Ogólnopolskiego Turnieju Mini Siatkówki cyklu Kinder+Sport brały udział wszystkie kategorie wiekowe od jedynek do czwórek. Do finału weszła tylko trójka, która w składzie: Iza Dąbrowska, Julka Polak i Julka Sobalska oprócz tego, że zakwalifikowała się do finału „Kinder + Sport”, wygrała turnieje w Środzie Wielkopolskiej, Kole i w Ostrołęce.

DP: Reprezentowała nas w nieoficjalnych Mistrzostwach Polski Dzieci tylko jednak trójka, która odniosła duży sukces. Czy to oznacza, że nasze pozostałe młode siatkarki mają przed sobą tak dużo pracy, czy zabrakło szczęścia i zdrowia? Patrząc na przebieg finałowego turnieju, wieńczącego sezon 2014/2015, wyraźnie zabrakło rezerwowych w składzie reprezentantek Legionovii.

BiSi: Dziewczyny zaczęły w grupie 1 – 32. Nasza trójeczka zajęła 7 miejsce w Polsce !!! Dziewczyny przegrały minimalnie z v-ce Mistrzem czyli „SP220 Warsovia Warszawa” i 4 miejscem, „MKS MOS Rzeszów”. Jestem przekonana, że mogłoby być lepiej gdybyśmy mieli zawodniczki rezerwowe. Zmęczenie nie byłoby tak wielkie. Niestety nie mieliśmy ich. Cała nadzieja, że w przyszłym sezonie do naszego składu dojdą już grające nowe dziewczynki.

PS. Wyjaśnijmy może, że brak rezerwowych na turnieju finałowym wynikał nie z ich braku w ogóle ale z zapisów regulaminowych. Rygorystyczny regulamin Kindera nie pozwala bowiem łączyć zespołów. Innymi słowy: jeśli zgłosiłeś do rozgrywek zespół, a ten odpadł to zawodniczki nie mogą zasilać innego składu. Zostawmy to jednak, bo jeśli zaczniemy rozgrzebywać regulamin Kindera, zejdzie nam do wieczora!
Czy z tego co powiedziała BiSi wynika, że pomimo braku spektakularnych sukcesów (których notabene osobiście wcale na tym etapie szkolenia nie oczekuję), możemy być spokojni o przyszłość? Bo dzieci chętnych do treningów nam nie brakuje (ale nadal szukamy nowych dróg powiększania tej grupy), trenerów do tych grup mamy odpowiednio przygotowanych i perspektywy rozwoju świetlane?

BiSi:  Oooooooooooo! PS ! A czy 7 miejsce w Polsce to nie jest spektakularny sukces ! Pragnę zwrócić uwagę na to, że w eliminacjach biorą udział drużyny z całej Polski, a na tym poziomie wiekowym jest ich kilkaset !
Reasumując, mamy bardzo fajne drużyny na każdym poziomie i teraz tylko w ich i trenerów rękach będzie, czy powtórzą swoje sukcesy. Oczywiście przy naszej, opiekunów pomocy !