Pogadajmy o LTS – set czwarty

Już po raz czwarty zasiadamy do dyskusji o ubiegłym, nadchodzącym i kolejnych sezonach piłki siatkowej w wydaniu Legionowskiego Towarzystwa Siatkówki „Legionovia”. Stolik „Ratuszowej” okupują Pan Sieczychowy i DP, którzy swoim gadaniem narazili się dotychczas wielu zawodniczkom i kibicom. I z uporem wartym lepszej sprawy wracają do swojej „loży szyderców”.

DP: Słyszałem plotki na mieście, że w przyszłym sezonie kibice szykują dla nas specjalne miejsca na Arenie. Podobno zostaniemy wyróżnieni w szczególny sposób. Niestety wraz z tą informacją krąży druga, która zawiera w sobie słowa „mop” i „publiczna ubikacja”.

PS: Daj spokój, wiem na pewno, że nasze mędrkowanie się podoba. Znaczy z pewnością wiem, że podoba się jednej osobie – kolega mi powiedział, że jest OK. No chyba, że kłamał… bo to kolega z wojska jest… Dobra tam! Zaczynajmy o młodziczkach! A jest o czym i o kim pisać, bo w tej kategorii to był gorący rok.

DP: Nie ukrywam, że młodziczki sezonu 2014/2015 są mi najbliższe, z racji grającej córki. Dość jednak prywaty, w końcu mamy rozmawiać o całym Klubie, a nie uprawiać własne ogródki. Młodziczek mieliśmy dwa zespoły i to okazało się kluczowe dla całego sezonu. Rywalizacja pomiędzy drużynami Miętówek (młodsze młodziczki urodzone w roku 2001, trenowane przez Aleksandra Miętka) i Kunek (starsze młodziczki urodzone w roku 2000, trenowane przez Krzysztofa Kunę) zdominowała część zasadniczą rozgrywek. Ku mojemu zaskoczeniu młodsze dziewczęta, zamiast w tym roku zbierać baty i szykować formę na 2015/2016, wbiły zęby w parkiet i szarpały zwycięstwo za zwycięstwem ze starszymi rocznikami. Nie licząc bardzo mocnej ekipy MOS Wola Warszawa, śmiało można powiedzieć, że rundę początkową i Mistrzostwa Mazowsza zdominowały ekipy LTS.

PS: Jak mawia klasyk – nie mieszajmy różnych systemów walutowych! Starsze młodziczki od początku nadawały ton rozgrywkom i dominowały na Mazowszu, a Miętówki choc końcówke miały piorunującą, to jednak przez cały sezon daleko im było do starszych lokezanek. Przecież większość sezonu balansowały między I i II ligą! Ale zgadzam się z Tobą co tego, że wola walki Miętówek jest bezkresna.

DP: Nie wiem czy pamiętasz dramatyczne okoliczności w jakich starsze młodziczki sięgnęły po brązowy medal Mistrzostw Polski? Po świetnej rundzie zasadniczej nastąpiło załamanie formy na turnieju towarzyskim w Poznaniu. Absolutna klapa! Pięć spotkań i komplet porażek. I co z tego, że przeciwnicy byli trudni – późniejsi złoci i srebrni medaliści MP? Dół trwał w najlepsze na Mistrzostwach Mazowsza, które mogły okazać się końcem sezonu drużyny. A na koniec prestiżowa porażka z MOS Wola.

PS. Jest co wspominać. Byłem wtedy wprawdzie w Sandomierzu z juniorkami, więc nie mogłem tego obserwować na żywo, ale doniesienia były zatrważające – prowadzony przez trenera Kunę zespół nie radzil sobie z presją. To przecież właśnie dlatego dziewczyny przegrały pamiętny mecz z Miętówkami. Dorze, że cały ten bałagan mamy już za sobą, bo sytuacja z wielu względów była niezwylke groźna. Ciarki mnie na te wspomnienia przechodzą…

DP. Odbicie, które nastąpiło w turniejach ćwierć- i półfinałowym Mistrzostw Polski, nadal nie było na tyle wyraźne, abyśmy z optymizmem patrzyli w przyszłość. I w końcu turniej finałowy w Człuchowie. I same ciężkie spotkania. I coraz lepsza gra. I błyskawiczna lekcja dojrzewania w sporcie zespołowym. Czy wiesz co wydarzyło się w majowy weekend 2015 roku? Dwanaście dziewczyn w wieku 14 i 15 lat wyszło na boisko. Zeszły z niego doświadczone zawodniczki, zahartowane w walce, zaufaniu i wierze w sukces. I ten właśnie moment, który pamiętam przez łzy, sprawił że ufam w ich sukces w nadchodzącym i kolejnych sezonach.

PS: Byłem, widziałem. Meczów z MOS Wola i Gedanią długo nie zapomnę…Po tamtym turnieju, w tym zespole nic nigdy nie bedzie juz takie samo. Ale zostawmy już poprzedni sezon. Pogadajmy o przyszłości. Czy Twoim zdaniem podopieczne Olka Miętka mają szansę dominować w młodziczkach jak ich starsze koleżanki? Widzisz przeciwników?

DP: Oczywiście, że widzę przeciwników dla naszych dziewcząt. Możemy być pewni emocji w pojedynkach z UKS Esperanto (absolutny top Polski w mini siatkówce) oraz GLKS Nadarzyn. Wielką niewiadomą jest dla mnie drużyna stworzona i prowadzona w MOS Wola przez trenera Janusza Patriaka. Świetną robotę robią, nowe na damskim Mazowszu, Beta Błonie oraz Metro Warszawa. Jednak największą dla mnie tajemnicą jest siatkówka ze stołecznego Śródmieścia. Już w zeszłym roku MOS Varsovia, wówczas połączona z UKS Atena, zamieszała. Biorąc pod uwagę świetne szkolenie w Szkole Podstawowej 220 i Gimnazjum 35, pustynię siatkarską w centrum Warszawy oraz osobę Artura Wójcika, zespół który wyjdzie na parkiety ligi młodziczek będzie nieobliczalny. Liczę po cichu na dobre występy radomskiej Trzynastki, ale …

PS. I tak to jest wdać się w dyskusję z kimś oblatanym w temacie! Co mam odpowiedzieć, że masz rację? Bo masz! Choć na szczęście nie we wszystkim. Zapomniałeś jeszcze o naszym lokalnym rywalu z Nieporętu – UKS Dębina zrobi wszystko, by z nami wygrać. Takie tam powiatowe derby. Mam tylko nadzieję, że w tym sezonie będą się odbywać w kulturalnej atmosferze. I jeszcze jedno! Na razie nie odpowiem na zaczepkę dotyczącą 13 Radom. W tym temacie mam bowiem dla kibiców niezwykłe wieści! Choć chęć ich wyjawienia aż ściska mnie w dołku, jeszcze chwilkę poczekajmy, OK?

DP: Jak chcesz. Przejdźmy więc do konkretów. Drugi rok młodziczki jest przełomowy. Dziewczęta porzucają resztki mini siatkówki i stają się „kobietami” uprawiającymi dorosłą odmianę tego sportu. Tempo wzrostu, dynamiki oraz szybkość nauki w wieku 14/15 lat są na tyle duże, że młodsze młodziczki muszą być wybitne, aby stawać do wyrównanego meczu ze starszymi koleżankami. Tym bardziej należy się szacunek „Miętówkom”, które udowodniły swoją siłę w poprzednim sezonie. Nie można ich porównywać z zespołami Rosario Lubowidz rocznik 1999 oraz UKS 6 Radom rocznik 2000, bo to inna liga. Swoją jednak lekcję nasze dziewczyny odrobiły i z pewnością pokażą moc w nadchodzącym sezonie.

PS: Tak, ten sezon był dla nich wielką nauką i niezwykłym pozytywnym doświadczeniem. Stawiane na początku sezonu cele, zespół konsekwentnie realizował. Najpierw miały bić się o awans do ósemki, potem awans do czwórki, a następnie – wszyscy wiedzą co było potem! Kilka zawodniczek zna już więc smak medali (włącznie z brązem MP). Z pewnością nie jest to Rosario \\\’99, ale taki zespół trafia się niezwykle rzadko!

A co tego sezonu, to – za wszelką cenę unikając typowania układu tabeli na koniec sezonu – mam takie oto kontrowersyjne twierdzenie. Prawdą jest, że w tym sezonie zespół oparty o pierwszoroczne młodziczki zdobył brąz na Mazowszu. Teoretycznie więc nie powinien mieć problemów w kolejnym, w którym prowadzony mądrą ręką Aleksandra Miętka nabierze siły, mądrości i umiejętności. Życzę sobie jednak, aby  wymienione przez Ciebie zespoły i trenerzy zrobiły wszystko, by nam grę utrudnić. Moim marzeniem jest, by każdy zdobyty przez Miętówki punkt był wydrapany, wygryziony, wykrzyczany i okupiony potem. Tylko to zagwarantuje rozwój i da szanse powalczenia o coś w Polsce. Ale tak jak Ty, jestem spokojny o postęp i poziom gry.

DP: O ile o Mazowsze jestem w miarę spokojny, o tyle Polska damska siatkówka roczników 2001 i 2002 jest silna. O niebo mocniejsza od naszego województwa. Popatrz na Tychy, Tomaszów Mazowiecki i Szczecin. To w tych zespołach upatruję przyszłorocznego Mistrza Kraju. Chciałbym Ci przypomnieć, że najlepszą zawodniczką tegorocznego finału MP Młodziczek została Paulina Damaske – rocznik 2001. Dlatego uważam, że patrząc na historię dwóch ostatnich sezonów – czwórek i młodszej młodziczki, naszej drużynie za cel należy postawić awans do półfinału Mistrzostw Polski. Kto wie, może w 2016 roku PZPS pozwoli nam zorganizować których z turniejów centralnych?

Kończmy na dzisiaj. Zanosi się na burzę. I to nie tylko na niebie, ale również wśród kibiców i rodziców naszych młodziczek. W końcu pozwoliłem sobie na zbyt płytki optymizm. Za kilka dni znów się spotkamy. Mało już setów przed nami…

PS. A kto powiedział, że nasze rozważania maja okraszać nas optymizmem?! Dobrze, że to powidziałeś, bo to jest prawda! niech Twoje slowa stanowia więc wezwanie do jeszcze większej mobilizacji i pracy! Mimo wszystko bardzo jednak wierzę, że Olek postawi dziewczynom ambitne cele a one je osiagną. Na co jednak licze najbardziej, to na ich piekną i waleczną grę! Efekty mierzone miejscami i kolejnymi awansami są jedynie konsekwencja powyższego. Niech sie stanie! 

 

 

Pan Sieczychowy, DP

Pogadajmy o LTS- set trzeci

Uf! Żar przestał się lać z nieba i mogliśmy spokojnie usiąść na tarasie restauracji „Ratuszowa”. Lód zachęcająco pobrzękuje w szklankach pełnych … soku. Wracamy do przerwanej niedawno rozmowy na temat poszczególnych grup szkoleniowych LTS Legionovii.

DP: Odmładzamy skład. Czas na kadetki. Pamiętam jak przez mgłę, że gdy na początku sezonu czytałem listę nazwisk, przecierałem oczy ze zdumienia. To trudne zadanie, gdy nosi się okulary. Trzeba się najpierw mocno spocić, zanim dotrze do ciebie, że trzesz szkła. Dziewczyny różne, pochodzące z rywalizujących dotychczas klubów, na pierwszy rzut oka nie mające ze sobą nic wspólnego. „Z tego nie będzie drużyny” – myślałem i bardzo się pomyliłem. Zespół wyrósł w pocie i bólu, by sięgnąć po Mistrzostwo Polski.

PS: Masz rację. Wojtek Lalek nie miał łatwego zadania. O sukcesie decydowały szczegóły: pierwsze spotkanie, podanie rąk… pamiętam te chwile. Początki były ciężkie dla obu stron. Na szczęście jednak kruszenie lodów trwało niedługo. Bardzo pomógł nam letni obóz. Wszystkie, które weszły do treningów bardzo szybko wtopiły się w grupę i wtedy już poszło. Wojtek oczywiście miał nad czym pracować. Nie znaczy to bynajmniej, że dziewczyny były jakieś lewe, czy niedotrenowane. Nie, one po prostu musiały nauczyć się grać po lalkowemu. A to wymagało pracy i czasu. Dziewczyny przeszły długą drogę. Nie wiem czy pamiętasz, jak jeszcze w grudniu, na turnieju w Rawie Mazowieckiej plasowaliśmy się daleko za podium. I pewnie nie wiesz jaką to wtedy wywołało konsternację… Ale trener był spokojny. Tamte okoliczności nauczyły mnie jednego – jeśli Wojtek ma racjonalne wytłumaczenie sytuacji, to nie ma się czego bać. A Wojtek wyjaśnił mi przyczyny i narysował obraz przyszłości. I wiesz, że się wszystko sprawdziło?

DP: Zima to trudny okres dla drużyn siatkówki młodzieżowej. Kończysz lub skończyłeś rozgrywki zasadnicze, przed tobą walka o medale wojewódzkie. Jednak czas pomiędzy tymi etapami jest bardzo długi i wchodzi w niego tradycyjna przerwa świąteczna. Każda drużyna stara radzić sobie jak umie, by pozostać „w formie”. Stąd takim powodzeniem cieszą się sylwestrowe i noworoczne turnieje towarzyskie. Występ naszych zeszłorocznych kadetek w Rawie Mazowieckiej stanowił zasłonę dymną dla przeciwników. Pokażemy naszą słabość aby w najważniejszych meczach przejechać walcem po rywalkach.  I na Mistrzostwach Mazowsza tak było.

PS: Największą niewiadomą była rola Ali Grabki. Wiedzieliśmy, że to będzie kluczową zawodniczka – rozgrywająca w końcu… ale rozgrywająca, która bardzo mało trenowała z zespołem. Jaką ulgą była dla mnie jej postawa na treningach przed Mistrzostwami Mazowsza! Z każdym zagraniem było lepiej, każda piłka poprawiała zgranie. Ala po prostu bardzo podpasowała zespołowi a zespół jej. Z każdym meczem na turnieju było lepiej. A jak sam wiesz Mistrzostwa Mazowsza skończyły się absolutną dominacją Laleczek. Okazało się, że ani MOS Wola ani Sparta, które przecież wyprzedziły nas w lidze, nie są w stanie dotrzymać nam kroku.

DP: Oba warszawskie kluby są potęgami na polskiej mapie siatkówki młodzieżowej. Oczywiście, jak każdy, borykają się z trudnościami finansowymi, organizacyjnymi i nierównymi rocznikami. Zawsze jednak pozostają groźne. I dobrze! Mierząc się z nimi, wiemy na jakim etapie przygotowań jesteśmy i jak wiele przed nami pracy. Co do roli Ali Grabki, to czapki z głów. Wraz z trudnym charakterologicznie i historycznie zespołem, składającym się z indywidualności, stworzyła zgraną i świetnie działającą drużynę. Chapeau bas dla złotych medalistek!

Kadetka na sezon 2015/2016 jest równie nieobliczalna, jak jej koleżanka z poprzedniego roku. Skład iście wybuchowy. Do starszych i utytułowanych koleżanek z rocznika 1999 dołączają młode wilki urodzone w roku 2000. Wilki głodne sukcesu i gry. Z całą pewnością nie oddadzą miejsca w szóstce na rzecz koleżanek.

PS. Bardzo na to liczę! Niech walczą o miejsce – niech starsze czują na plecach oddech pogoni! Większość złotych kadetek, w tym roku zmienia kategorię wiekową. Teoretycznie więc rzecz ujmując, docelowo to nie ten, ale kolejny sezon powinien być lepszy. To wtedy siły i umiejętności nabiorą tegoroczne medalowe młodziczki. Ale czy ten będzie gorszy? Choć nie mamy w składzie topowych, krajowych zawodniczek najstarszego kadeckiego rocznika, to jednak biorąc pod uwagę klasę dotychczasowych podopiecznych Wojtka Lalka, możliwe ogromne wzmocnienie (na razie o tym cicho-sza, bo decyzji jeszcze nie ma) oraz potencjał pierwszorocznych kadetek, wierzę w wysokie miejsce na koniec rozgrywek.

DP. A teraz pobawmy się w przewidywanie przyszłości. Na boisko wychodzą pary zawodniczek, które stanowiły dotychczas bazę swoich drużyn. Świetnie zapowiadające się rozgrywające Milena Montowska i Klaudia Margalska. Przyjmujące: Paulina Sobolewska, Zośka Parzydło, Julia Ciejka i Wiktoria Korzeniewska. Środkowe: Michalina Sochaczewska, Emilka Sikora i Ola Rojecka. Atakujące: Sandra Szczepańska i Julka Wałek. A teraz dorzuć do tej paki dwie reprezentantki kraju z SMS Szczyrk – przyjmujące Zuzę Górecką i Julkę Serowiecką. Czy w takiej ekipie da się, bez szkody dla zespołu, posadzić którąkolwiek z dziewcząt na ławce?

PS. Nie dramatyzuj! Taka już jest niewdzięczna rola trenera, że musi wybierać! Nie nam uczyć Dawida Michora co ma robić. Mam jednak głębokie przekonanie, że będzie podejmował obiektywne decyzje. Dziewczyny muszą wiedzieć, że będą grały najlepsze. Rywalizacja dźwignią sukcesu!

DP. Nie zazdroszczę Dawidowi, który notabene stanowi bardzo poważne wzmocnienie Legionovii w nadchodzącym sezonie. Decyzje, jakie będzie musiał wielokrotnie podejmować doprowadzą go do zaczątku siwych włosów w bujnej ciemnej czuprynie. Po tylu latach w siatkówce młodzieżowej nie dziwię się Wojtkowi Lalkowi i jego srebrnej fryzurze.

PS. Zgadzam się co do faktu, że Dawid jest wzmocnieniem i stanowić może być dla nas wielką wartość. To co zrobił ze Spartą Warszawa jest niezwykłe! Prawda jest taka, że z grupą zawodniczek o nie najlepszych warunkach fizycznych, bazując na ich charakterach, osiągnął wielki finał Mistrzostw Polski. Ale uwaga – choć to trener z wielkim potencjałem, to stanowi dla mnie wielką tajemnicę. Oceniać będzie go można za rok. Wierzę jednak, że w najbliższym sezonie kadetki pod jego wodzą będą waleczne i mocne…

DP. Nie wyciągniesz ode mnie ani słowa na temat oczekiwań wobec tej ekipy. Nie popełnię drugi raz błędu pompowania balonika oczekiwań, który w poprzednim sezonie niemal zakończył się katastrofą. Ówczesna starsza młodziczka po fantastycznej części zasadniczej wpadła w głęboką dziurę rozpaczy i rozczarowania. Na szczęście podniosła się w porę i zdobyła brąz Mistrzostw Polski. Jakże niespodziewany i wymarzony.

PS: Dobrze gadasz! Widziałem pierwszy mecz w Tychach – zgroza!!! Nie wolno więc zaszczepiać przekonania o wielkości. Już o tym wcześniej wspominaliśmy… Z pewnością dziewczyny trzeba będzie bardzo uważnie obserwować, abyśmy nie skończyli jak młodziczki Gedanii Gdańsk (choć większe, silniejsze fizycznie i wspierane przez fanatycznych kibiców – walkę o strefę medalową przegrały z nami bardzo wyraźnie. Dlaczego (?) – bo one już wtedy zawiesiły sobie na szyjach medale).

 

Lód rozpuścił się w szklankach i pojawiło się dno. Mimo usilnych starań o wyciśnięcie resztek płynu ze szkła, musimy dać za wygraną. Spotkamy się niedługo. Mam nadzieję, że za kilka dni rozegramy kolejny set. Jak myślicie – kto w nim zagra?

 

Pan Sieczychowy, DP

Witamy kolejną juniorkę – Julka Skowron.

Dziś zamykamy cykl prezentacyjny zawodniczek dołączających do najstarszej grupy treningowej. Ostatnim z przedstawionych Wam nabytków jest Julia Skowron.

Prawdę mówiąc z Julką mam wielki kłopot – choć w ostatnim czasie kilkukrotnie potykaliśmy się z jej klubem w jej kategorii wiekowej, to nigdy przeciwko nam nie zagrała, pierwszy raz spotkaliśmy się na tegorocznych finałach MP juniorek w Wieliczce. Ale tylko tak przelotem i pamiętam swoje pierwsze wrażenie: Ale wzrost!!.  Dlatego na razie przedstawię ją Wam w telegraficznym skrócie: rocznik 98, 184 cm wzrostu, środkowa (choć w kadeckich czasach grała na pozycji przyjmującej).

Co wiemy więcej? Julka pochodzi z Krakowa. Tam też, po okiem  trenera Przemysława Płaczka zaczynała zabawę w siatkówkę.  Jak sama mówi, bawi się tym od czwartej klasy podstawówki: Kiedy byłam mała wiedziałam ze musze coś zrobić  z czasem wolnym,  no i wybrałam sie na trening siatkówki. Od razu mi sie spodobało i po wakacjach dostałam sie do klasy sportowej. 

Jej pierwszym klubem był  UKS 22 Kraków, z którego przeniosła się do  Pogoni Proszowice.  W Proszowicach miała okazję zasmakować rywalizacji w II lidze seniorek.  To doświadczenie, obok brązowego medalu na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży i powołania na campy do Spały, traktuje za swoje największe osiągnięcie. 

Co fajne, Julka (i Jej Rodzice) bardzo entuzjastycznie podchodzą do przygody z LTS-em: Pragnę się rozwijać a wiem Legionovia mi to zagwarantuje  Na jakiej chciałabym grac? Pewniej czuje się na przyjęciu ale jeżeli trener widziałby mnie jako środkową, to dam z siebie milion procent jako środkowa!.

 

Julka w tej chwili uczestniczy we wspólnych przedobozowych treningach z resztą drużyny. I daje z siebie wspomniany milion procent!

 Witaj w LTS!

Pan Sieczychowy. 

 

 

Ps. A w następnym odcinku cyklu, przedstawię Wam najbardziej oczekiwany przeze mnie transfer. Najlepszą na Mazowszu młodziczkę!!!

Pogadajmy o LTS – set drugi

Dziś drugi odcinek rozważań LTS-owskich mądrali. Na szczęście dla nas załoga restauracji „Ratuszowa” na nasz widok nie wykonuje jeszcze gwałtownych ruchów i nie stara się zamknąć drzwi przed naszymi nosami. Widać nasza rozmowa nie wywołała paroksyzmów śmiechu albo oburzenia. Wspominamy więc dalej.

DP: Ostatnio pogadaliśmy o Młodej Lidze Kobiet. Idźmy dalej w naszych wspominkach. Czas na juniorki, które zdobyły złoty medal Mistrzostw Polski. Najwyższe możliwe trofeum w sporcie młodzieżowym. Kawałek blachy, o który tysiące polskich siatkarek walczy od wieku dziecięcego. Te dziewczyny nie pamiętają innych miejsc niż hala sportowa i bus wiozący je na kolejne zawody. Krzywią się na szpilki i spódniczki, bo znacznie wygodniej im w fosforyzujących halówkach i spodenkach. Czy z naszymi dzieciakami wszystko w porządku?

PS: Niby troszkę inaczej patrzymy na świat, ja mam różowe okulary a Ty, jak sam mówisz masz bardziej racjonalne spojrzenia, ale mimo tego mamy podobne refleksje. Wiesz, zastanawiałem sie ostatnio jak długo jest się Mistrzem Polski? Kiedy kilka lat temu zaczynałem się bawić w siatkówkę, słysząc hasło Mistrz Polski myślałem, że to jest dla nas  coś nieosiągalnego…kosmos jakiś! W tym roku, dzięki grupie zapaleńców dwa razy stałem na podium. Obsypywany złotym confetti czułem się przeszczęśliwy, ale…i tu dochodzimy do najważniejszego…ale zaraz potem trzeba było pakować się w autokar, sprzątać pokoje hotelowe – trzeba było wrócić do rzeczywistości. I wiesz co (?) tak się teraz zreflektowałem, że odpowiedź na wcześniej zadane pytanie znam! Mistrzem Polski jest sie bardzo krótko! A konkretnie, jest się nim stojąc na podium. Jest się nim do czasu gdy na parkiet opadnie ostatnie złote confetti. To są zachwycające minuty, ale potem jest sie juz tylko pretendentem…

DP: Co prawda nie zakosztowałem jeszcze Mistrzostwa Polski jako część zwycięskiej drużyny (kierownik, statystyk, podawacz bidonów albo machacz ręcznikiem), ale pamiętam uczucie ściśnięcia żołądka, gdy oglądałem relację live z meczu finałowego. Permanentnie wyłamane kciuki i suchość w gardle. A tymczasem siedziałem wygodnie rozparty na kanapie prawie 300 kilometrów od Wieliczki. Jako kibic młodzieżowego sportu karmię się emocjami. Odmładzam się zagłębiając we wrzawę meczową. I właśnie tego, tak zwyczajnie – po ludzku, oczekuję od sportu. Nie rozdmuchanych budżetów, nie plastikowych gadżetów i nie odrealnionych gwiazd w telewizorze.

PS. Historia sportu…nie (!) historia świata zna całą mnogość przypadków wielkich mistrzów, którzy siedli na laurach. Kogo obchodzi przeszłość? Kto patrzy na to, że w domu masz medal?  W sporcie liczy się tu i teraz! Chcesz być najlepszy, to trenuj! A jak jesteś mistrzem to trenuj jeszcze ciężej! Moim zdaniem tytuł wcale nie pomaga. Jest wręcz odwrotnie- medale ciążą. Mogą powodować próżność i poczucie wyższości. A porażka karmi się tymi uczuciami! Dlaczego o tym mówię (?), bo boję się, że wśród nas są jednostki, które o tym nie wiedzą. To dla nas wszystkich jest nowe doświadczenie, więc jakaś sodówka w głowie u niektórych jest możliwa… Spokojnie jednak – po pierwsze jest to tylko moja obawa, po drugie dotyczy tylko jednostek a po trzecie Wojtek Lalek, zagubione dusze bardzo szybko sprowadzi na właściwą drogę!

DP: Wojtek Lalek jest żyjącą legendą polskiej siatkówki młodzieżowej. Z tego co wiem, planujesz przybliżyć jego sylwetkę szerszej publiczności, więc nie będę odbierał Ci tej przyjemności. Pozwól, że powiem tylko jedno. Jako rodzic, a zatem i wychowawca, jako członek zespołu rocznika 2000 i w końcu – jako dorosły człowiek, nie mam bladego pojęcia w jaki sposób z kilkunastu indywidualności zrobić drużynę. A do tego taką, w której nie dochodzi do awantur, obrażania się i przede wszystkim gwiazdorzenia. Z tym większym szacunkiem patrzę na trenerów LTSu, bo posiedli wiedzę tajemną, do której my dostępu nie mamy.

PS. Zgadza się, być trenerem nie jest łatwo… Obserwując Wojtka przy pracy, z każdym rokiem coraz bardziej zdaję sobie zdaję sobie jak wymagające, odpowiedzialne i niełatwe jest to zajęcie. Ale zostawmy to proszę, mam bowiem do załatwienia bardzo ważną sprawę! Czy pamiętasz jak bardzo  odradzałeś mi publikację Team spirit? I wiesz co Ci powiem? Choć była to trudna decyzja, wielkie ryzyko a katastrofa o krok, to tamten krzyk rozpaczy się opłacił! Okazało się bowiem, że po oburzeniu przyszło opamiętanie. Mądrzy ludzie wczytali się w prawdziwe intencje mojego felietonu i decyzjami zaczął kierować rozsądek. O to chodziło! I teraz wszystkim, którzy w moich gorzkich słowach znaleźli prawdziwy sens – bardzo dziękuję! Nawet nie wiecie jak ulżyło mi gdy okazało się, że na 1/4 do Sandomierza jadą z nami dziewczyny z SKbanku. Od tej chwili wiedziałem, że wokół siebie mam zdroworozsądkowych ludzi! I efekt jest. Ze złota mogą się cieszyć wszyscy!

DP: Nie zazdroszczę dziewczynom, które będą musiały stawić czoła siatkarskiemu światu z tytułem Mistrzyń Polski. Presja wyniku będzie olbrzymia a przeciwnicy podwójnie zmotywowani. Hasło „lać miszcza!” pojawia się w każdym wieku i w każdej dyscyplinie sportu. Tym bardziej, że w tym sezonie zakończyły karierę młodzieżową Malwina Smarzek, Krysia Pietraszkiewicz, Monika Bociek, Justyna Antosiewicz, Karolina Sidor i Klaudia Alagierska. Ich miejsce zajmą zmotywowane i bardzo uzdolnione zeszłoroczne kadetki. Część z nich zasilała skład juniorek i medale błyszczą na ich szyjach. Wiedzą jak ciężkie uderzenia trzeba przyjąć od 18-19 letnich przeciwniczek i co oznacza pięć setów dzień w dzień. Dadzą radę? Wierzę, że tak.

PS: Tak, masz rację. O tytuł w tym roku będzie o stokroć trudniej! Każdy będzie chciał z nami wygrać, zespoły z całej Polski szukają sposobów na Legionovię, nasz sukces spowodował ruch na rynku transferowym – skauci Chemika Police zabiegali o zainteresowanie niektórych naszych złotek tuż po dekoracji. Ale sprawa jest taka, że sukces wzbudził zainteresowanie wielu wspaniałych zawodniczek. Przypomnę tylko, że dołączyły do nas bardzo zdolne i wartościowe dziewczyny. Straty zostały więc zrównoważone. Co więcej, ale kto wie, czy nie jest to kluczowe – na stałe będą z nami trenować Ala Grabka i Ola Rasińska. Nie będzie więc takiej sytuacji, że będziemy wychodzić na mecz niezgrani. Czeka nas dużo pracy ale z pewnością w tym sezonie trzeba się będzie z nami liczyć!

A wracając do twojego pierwszego pytania- z naszymi dziewczynami jest jak najbardziej OK! Wolę je trenujące siatkówkę niż przesiadujące na ławce przed blokiem. 

 

Pan Sieczychowy, DP

Nie żyje Jerzy Górecki.

Z przykrością zawiadamiamy, że po ciężkiej i długotrwałej chorobie zmarł Jerzy Górecki. 

Jurek przez wiele lat był związany z legionowską siatkówką, był jej gorącym sympatykiem, chojnym sponsorem i aktywnym działaczem. Piastował wiele zaszczytnych i odpowiedzialnych funkcji- to za Jego prezesury Legionowskie Towarzystwo Siatkówki wywalczyło historyczny awans do seniorskiej elity. W ostatnim czasie, zaangażowany w działalność Legionovii S.A. był przewodniczącym Rady Nadzorczej.

Jurek zostanie w nasej pamięci nie tylko jako działacz, był także zagorzałym kibicem. Pisząc te smutne słowa mam przed oczyma człowieka sprzed kilku miesięcy, który wymęczony chorobą, tak bardzo  cieszył się z tegorocznych sukcesów naszej młodzieży i seniorek. Mówił, że spełniło się jego marzenie…

Trybuny bez niego będą smutniejsze…

Porozmawiajmy o LTS

Lato w pełni, żar leje się z nieba. LTS zakończył sezon i ze świeczką szukać nowinek, relacji z kolejnych zawodów lub doniesień o sukcesach. A tych ostatni siatkarski rok był pełen. 
Przy stoliku restauracji „Ratuszowa” w legionowskim magistracie usiadło dwóch jakże różnych mężczyzn. Pierwszy pełen pasji, z zapałem obserwujący otaczający go świat. Drugi – stonowany, surowy w osądach i z oglądający życie zza ciemnych oprawek okularów. Łączy ich tylko jeden wspólny temat – Legionowskie Towarzystwo Siatkówki „Legionovia”, którego są uczestnikami i kibicami. Filiżanki kawy wznieśli Pan Sieczychowy i DP, którzy w sezonie 2014/2015 raczyli czytelników portalu LTS swoimi godnymi pożałowania słowami. Spotkali się, aby wspominać, oceniać i snuć plany. W przyszłości dołączy jeszcze do nich SQuad. Na razie jednak szykuje się do urlopu, a wiadomo – przed urlopem trzeba się porządnie zmęczyć!

Rozgrzewka

DP: Panie Sieczychowy – dawno się nie widzieliśmy i zauważam siwy włos na skroni. Czyżby dokuczała szarość życia pozbawiona emocji siatkarskich parkietów?

Pan Sieczychowy (PS): Cóż dwie siatkarki w domu mogą dać się we znaki… ale juz tak na poważnie, bardzo tęsknię za emocjami sezonu. Zdaje mi się, że ten będzie dla nas szczególny. Z kilku względów . Poi pierwsze nie jesteśmy już bezimiennym klubem. Pamiętasz ubiegłoroczny ranking siatkarskich żeńskich klubów młodzieżowych? Pamiętasz miejsce LTS? Tysiąc któreś tam… w tegorocznym wspięliśmy się na szczyt. Owe tysiąc ileśtam miejsc awansu zobowiązuje. Czasami zastanawiam jakim cudem się to stało. Pogadajmy więc o naszej obecnej pozycji i odpowiedzmy na pytanie: czy wszyscy jesteśmy gotowi by na tym szczycie zasiąść na długi czas. I czy aby nie grozi nam, że z przysłowiowego wysokiego konia spadniemy a koń zwali nam się jeszcze na łeb…  To co, zaczynamy dziś od Młodej Ligi Kobiet?

Set pierwszy

DP: Patrzę w fusy i wróżę przyszłość połączonych sił młodzieżowych i seniorskiej sekcji Legionovii. Ten rok, po burzliwym początku, pokazał, że współpraca między sportem amatorskim i profesjonalnym jest możliwa. Zawodniczki uczestniczące w rozgrywkach pierwszego sezonu Młodej Ligi, składające się z zawodniczek pierwszego zespołu Sk Banku oraz młodych i bardzo młodych LTS-u, zdobyły historyczny srebrny medal. Pamiętam łzy bezsilności i pianę na ustach, gdy w pierwszej części sezonu walczyłeś o zaangażowanie seniorek. Pamiętasz jeszcze ten czas?

PS: Wiesz to troszkę nie tak…ja się mogłem wewnętrznie wściekać na brak decyzji, niezdecydowanie i działania doraźne. Mniej dotyczyło to jednak Młodej Ligi, bo tu stanowisko Legionovii S.A. było znane, a wojującym był bardziej trener Wojciech Lalek niż ja… Wspomniane przez ciebie nerwy związane były z juniorkami, w tej sprawie mam do powiedzenia kilka słów, ale o tym potem. Ok? Wracając jednak do ML, dowiedz się, że dla wspomnianego wcześniej niezdecydowania znajduję w sobie wiele wyrozumiałości. Inauguracyjny sezon był jednym wielkim eksperymentem. Nie bardzo wiadomo było jaka jest moc, kto jak i kim będzie grał. Kluby wybierały różne drogi: jedne opierały się wyłącznie na juniorkach (np. Impel Wrocław czy Muszyna) a inne do tematu podeszły bardzo poważnie (Chemik Police czy Atom Trefl Sopot). I słusznie, bo te rozgrywki to doskonałe narzędzie dla hartowania walką młodych seniorek. A my? No cóż, chyba nie bardzo mogliśmy się zdecydować. Wojtek Lalek początkowo miał problemy, nazwiska dostawał w ostatniej chwili, brak było wspólnych treningów…dziewczyny uczyły sie siebie nawzajem na boisku. Tak, to są trudne tematy… Wyszliśmy jednak na prostą, realna szansa wielkiego sukcesu wreszcie przekonała niezdecydowanych. Wszystko udało się poukładać tak, że wspólnie osiągnęliśmy niebo. Jesteśmy w końcu vicemistrzami bezpośredniego zaplecza Orlen Ligi. Fajne to jest, nieprawdaż?

A co będzie w tym roku? No cóż, z tego co wiem podjęto decyzję o przystąpieniu do rozgrywek składem juniorskim. Dziwisz się? Martwisz? Zupełnie niepotrzebnie! To będzie bardzo mocny skład. Po cichu przewiduję także, że ekipa Wojtka Lalka od czasu do czasu będzie jednak zasilana dziewczynami z kwadratu seniorskiego. Pamiętaj, jak młody jest skład SKbanku!

Wydaje mi się także, że w tym sezonie, w tych rozgrywkach raczej nie będzie można liczyć na Malwinę Smarzek. Ta zapewne bardzo by chciała, ale niech się lepiej dziewczyna skupi na Orlen Lidze i kadrze! Nie wiem więc czy ten sezon będzie tak udany, jak poprzedni…

DP: Sporo mówi się o zmianach Orlen Ligi (od sezonu 2016/2017), więc dużo się pozmienia w Młodej Lidze. W tym roku dołączą do niej połączone składy Wisły Kraków i Muszynianki Muszyna. Kolejny bardzo mocny rywal na drodze naszych dziewcząt. Kilka zeszłorocznych wzmocnień w tym sezonie nie będzie mogło już występować na parkietach ML, więc forma SKbanku pozostaje jedną wielką niewiadomą. Jak myślisz – trener Wojciech Lalek da szansę na prezentowanie się coraz młodszym zawodniczkom? Może sięgnie aż do młodszych kadetek?

PS: Hmm, opierając się na tym co było, można by rzec, że takie rozwiązanie wcale nie jest wykluczone. Przecież w srebrnym sezonie, w składzie nie raz były Kasia Niderla i Paulina Sobolewska – wtedy pierwszoroczne kadetki przecież! Biorąc pod uwagę, że działo się w sytuacji gdy skład opierał się na zawodniczkach SKbank Legionovii oraz przewidywania, że w tym sezonie ekipa na ML oparta będzie na młodzieży LTS-u, szanse najzdolniejszych kadetek rosną jeszcze bardziej. Moim zdaniem trener, choć ekipę juniorek będzie miał mocarną, będzie dawał szanse młodszym. Wszystko okaże się po kadecko-juniorskim obozie, który z pewnością przyniesie odpowiedzi na to i wiele innych pytań.  

Starczy na dziś! W końcu mamy lato i trzeba odpoczywać! Następnym razem pogadamy o juniorkach. Przyjdź, będzie Norbi – on płaci…

 

Pan Sieczychowy, DP

Kameralny mecz w “Konopie”

Jakiś czas temu, w Legionowie miało miejsce bardzo symboliczne wydarzenie. Mecz. Mecz szczególny. Naprzeciwko siebie stanęły bowiem obecne i  dawne podopieczne trenera Wojciecha Lalka.

Wojtuś swoją trenerską karierę, przed trzydziestu laty zaczynał w rodzinnej Łęczycy. Prowadził tam treningi w MMKS Łęczyca. I to tam właśnie odnosił pierwsze ogólnopolskie sukcesy. Okazało się, że jego przyjaciele doskonale pamiętają komu zawdzięczają ówczesne triumfy i wzruszenia. I kiedy tylko okazało się, że możliwe jest zorganizowanie kameralnego meczu z ludźmi, którzy Wojtkowi obecnie zawdzięczają triumfy i wzruszenia, bez zastanowienia zjawili się w Konopie.

Po naszej stronie siatki stanęły :  Kasia Piłatowicz, Madzia Dąbrowska,  Ola Omelaniuk, Kasia Jędrzejewska, Ania Maziopa, Ania Machnacka, Jagienka Białuńska, Kasia Salamonik, Weronika Trzeciak i Iga Chojnacka. Reprezentowane więc były wszystkie drużyny z którymi Wojtek w tym sezonie zdobywał medale. Z Łęczycy przyjechały jego wychowanki :  Agata Stasiak, Justyna Maciaszek, Marta Wiśniewska, Katarzyna Niedomagala, Małgorzata Pawłowska, Edyta Kowalska, Anna Stelmaszewska i magdalena Czarnecka.  Przyjechali także przedstawiciele władz miasta, którego Wojciech jest Honorowym Obywatelem – Krzysztof Lipiński (burmistrz Łęczycy), Paweł Kurczewski (radny miasta a prywatnie były siatkarz) oraz ludzie z którymi kiedyś Wojtek współpracował  – Mirosław Andrysiak, Andrzej Wodzyński, Krzysztof Bednarek i Stanisław Wiktorowski.

Obserwując przywitanie, nie miałem żadnych wątpliwości, że mecz był jedynie dodatkiem do radości płynącej ze potkania. A swoja drogą, aż miło było patrzeć, jak nasze zawodniczki chłonęły wiedzę o przeszłości swojego trenera… A wiemy o niej niewiele, bo Wojtuś jest bardzo skromny i nie chwali się tytułami. Pracuję jednak nad tym i kiedy nastanie właściwa chwila (a ta nadchodzi – uwaga na datę 6 września!!!!) wszystko zostanie ujawnione.

A jak mecz? Cóż, zagraliśmy pięć setów i chyba był remis….

 

 

Pan Sieczychowy

Adrianna Wysocka – witaj w barwach LTS!!!

Obiecaliśmy informować Was o ruchach transferowych. O kilku już wiecie. A oto następny. Zacznę dość nietypowo, bo leciutko retrospektywnie. 

Przenieśmy się do Wrocławia…13 marca 2015,  zaczyna się właśnie pierwszy mecz juniorek LTS-u w 1/2 MP z galaktycznym Pałacem Bydgoszcz… Jak dziś pamiętam zżerający mnie stres. Stres podsycany jeszcze efektownymi zbiciami bydgoszczanek na treningu. Pamiętam też, jak wtedy niezwykłe wrażenie wywarłą na mnie nieznana mi zawodniczka z nr 8 na koszulce. Aż dziw brało, że nie grała w pierwszym składzie. Ta sama dziewczyna w tym sezonie stawała nam na drodze jeszcze w wielkim finale mistrzostw Polski juniorek i półfinale MP kadetek. Zawsze waleczna, zawsze zmotywowana –  Adrianna Wysocka. A teraz Ada dołącza do nas! Ciekawi jesteście kto to taki?

Jej siatkarska kariera zaczęła sie siedem lat temu na parkiecie hali w Świdnicy. Jak sama mówi, zacięcie do sportu wyniosła z domu, Rodzice są w końcu wielokrtotnymi reprezentantami Polski w koszykówce!  

Moj dom od zawsze był sportowa stajnią, wiec to rodzice nakłonili mnie do trenowania w MKS Świdnica. Wiele lat treningów oraz pracy mojego pierwszego trenera Wojciecha Ząbka zaczęły procentować. Od kadry dolnośląskiej, przez powołanie na campy, aż do pierwszego spełnionego marzenia – Szkoły Mistrzostwa Sportowego oraz Kadry Polski.

Po zakończeniu przygody z wówczas sosnowieckim SMS-em, Ada przeniosła się do Bydgoszczy, gdzie w barwach miejscowego Pałacu spełniła swoje kolejne marzenia: v-ce mistrzostwo Polski juniorek oraz brązowy medal mistrzostw polski kadetek.

Ada podkreśla, że w Legionovii liczy na swój osobisty rozwój oraz ostateczny wybór boiskowej roli. Grała już bowiem jako środkowa, przyjmująca, atakująca a nawet rozgrywająca. Mając w pamięci uwagi obserwującego ją uważnie Wojtka Lalka zdaje się, że trener uznając dotychczasowe umiejętności i predyspozycje Ady (sprawna, skoczna, wysoka  – 186 cm ) nie przesądza jej przyszłości, ale…kto wie, może w tej ostatniej roli będzie się sprawdzać najlepiej? W każdym razie, dużo pracy przed nią!

Na koniec naszej rozmowy, Ada zdradza, że nie może doczekać sie współpracy z trenerami oraz zawodniczkami. Mam nadzieje, ze szybko sie zaklimatyzuje i pomogę drużynie w 110 procentach!

Ada – witamy serdecznie! A od siebie dodam tylko, że możesz się u nas czuć jak między starymi znajomymi – przecież tyle wspólnych meczy za nami. A poza tym, Twoje koleżanki z jednego pokoju z SMSu (Ola Rasińska, Ada Adamek i Ala Grabka) już czekają! Z pozostałymi będziesz miała czas się poznać na obozie. To już niedługo. 

 

Pan Sieczychowy

 

ps. na razie przedstawiam Wam Adę w barwach Pałacu Bydgoszcz, ale przecież nie jesteśmy drobiazgowi, a ponadto gościć na naszej stronie bydgoskie barwy to powód do dumy…

Nasza trójka zdobywa 7 miejsce!

W dniach 3 – 5 lipca 2015r w Krakowie odbył się

XXI Finał KINDER + SPORT Kraków 2015 – największy turniej siatkówki dzieci na Świecie.

Grano w następujących kategoriach wiekowych :

„czwórki” – rocznik 2012, „trójki – rocznik 2013, „dwójki” – rocznik 2014.

Z naszego klubu do finały zakwalifikowała się „trójka” w składzie : Iza dąbrowska, Julia Polak i Julia Sobalska, pod wodza trenera Mariusza Wojtyniaka i opieką kier. drużyny Magdaleną Kwilecką. Były też z nami koleżanki z zespołu, Ola Przybysz i Julia Dolecka. Niestety nie mogły grać bo brały udział w eliminacjach w drugim składzie.

Nasze zawodniczki grały wspaniale. Wszystkie trzy zasługują na wielkie słowa uznania ! Pokazały, że są zgraną ekipą potrafiąca grać na zmienianych przez trenera w zależności od sytuacji, pozycjach.

Dwa pierwsze dni do bajka ! W trzecim dniu nastąpiło załamanie. Byliśmy jedyną drużyną grającą bez rezerwowych w sali o temperaturze powietrza 35st. !

Jak można zauważyć w meczach, które przegraliśmy nie było „wstydu”. Przeciwnik musiał się mocno namęczyć !

Przegraliśmy między innymi jako równorzędna drużyna z drugim miejscem w kraju,

z „SP 220 Atena Warsovia Warszawa” i z czwartym miejscem , „MKS MOS Rzeszów”.

ZAPRASZAMY DO NAS W PRZYSZŁYM SEZONIE DZIEWCZYNKI GRAJĄCE Z ROCZNIKA 2013. WARTO BYĆ Z NAMI !

Pierwszego dnia graliśmy w grupie 1 – 32.

Do przejście z pierwszego miejsca dalej, wystarczyło wygrać dwa mecze.

Dziewczyny plan zrealizowały w 100%.

Pierwszy mecz z „BAS Białystok” wygrały 2 : 0 w setach 15 : 8 i 15 : 6.

Drugi mecz z „Nike Ostrołęka”. W setach 15 : 6 i 15 : 8. Mecz wygrany 2 : 0.

Drugiego dnia graliśmy w grupie 1 – 16.

Tu już nie było tak łatwo ! Do Finału dostały się najlepsze drużyny w kraju, a to zobowiązuje.

Pierwszy mecz z „MKS Dwójka Zawiercie”. Pierwszy set 12 : 15. Drugi 15 : 9.

Tea break i wygrana 12 : 10. Dziewczyny okazały się bardzo odporne psychicznie ! Mecz 2 : 1.

Kolejny mecz z „MKS MOS Rzeszów”. W setach 9 : 15 i 11 : 15. Mecz 0 : 2.

Następny z „UKS13 Joker” Tomaszów Mazowiecki.

Pierwszy set przegrany 12 : 15. Drugi wygrany 17 : 15.

Tea Break 10 : 1 !!!!!!!!!!!!! Mecz 2 : 1.

Runda popołudniowa zaczęła się meczem z zaprzyjaźnionym, ale i odwiecznym wrogiem

SP 220 ATENA Warsovia Warszawa”.

Jak za każdym razem, raz my, raz oni.

Tym razem oni.

Pierwszy set 16 : 18, drugi 13 : 15. Mecz przegrany 0 : 2.

Kolejny z „SETBOL” Oświęcim. W setach 16 : 14 i 15 : 11. Mecz 2 : 0.

Trzeci mecz w tej rundzie tego z „GKS Iskry” Chełmiec.

Bardzo głośno kibicują nam rodzice z „SP 220 Atena Warsovia Warszawa” !

Pierwszy set 15 : 10, drugi 14 : 10. Mecz 2 : 0.

 

Dziewczyny weszły do grupy 1 – 8 !

 

Trzeciego dnia zaczynamy z „MKS MOS Rzeszów” po raz drugi.

Nie dajemy radę i przegrywamy w setach 11 : 14 i 7 : 15. Mecz 0 : 2.

 

Kolejny mecz tego dnia z „SP6 MTS Kwidzyn l”.

Przegrywamy w setach 13 : 15 i 14 : 16. Mecz 0 : 2.

 

I trzeci mecz w grupie z „MOSM Tychy”.

Nie dajemy rady. W setach 8 : 15 i 9 : 15. Mecz 0 : 2.

 

Po przerwie dziewczyny walczą o lepsze miejsce z „Szóstką Biała Podlaska”.

Pierwszy set przegrywamy 10 : 15, drugi wygrywamy 15 : 11.

Tea break.

Nasze zawodniczki „podniosły się” na wyżyny swoich umiejętności i wygrały 11 : 5 !!!

Mecz 2 : 1.

 

ZDOBYŁY VII MIEJSCE W POLSCE W SWOJEJ KATEGORII WIEKOWEJ !

 

 

„BiSi”.

Zuzanna Górecka nową zawodniczką LTS Legionovia!

Grająca na pozycji przyjmującej, wychowanka 6 Radom, występująca w sezonie 2014/2015 w barwach MOS Wola Warszawa, uczennica SMS Szczyrk, Zuzanna Górecka będzie od sezonu 2015/2016 reprezentować barwy LTS Legionovia.

To niewątpliwie sensacyjna wiadomość biorąc pod uwagę, że Zuzia otrzymała również propozycje od wielu innych znanych marek siatkarskich w Polsce. Dodatkową równie sensacyjną wiadomością jest fakt, iż Zuzia związała swoja dalszą karierę z LTS Legionovia na co najmniej 3 kolejne sezony a kto wie, może i na dłużej! Zuzanna dołączyła do drużyny prowadzonej przez trenera Dawida Michora (\’00-\’99) i w dniu wczorajszym (24.06.2015) po raz pierwszy brała udział w treningu legionowskich kadetek.

Zapytaliśmy Zuzannę, jak czuje się w Legionowie:

LTS: Zuzia, dzisiaj masz pierwszy trening w Legionowie, wczoraj miałaś już okazję poznać tą drużynę od środka na małej imprezie integracyjnej kończącej sezon. Jak przyjęły Cię dziewczyny, jak podoba Ci się atmosfera, jak podoba Ci się nowy trener?

Zuzanna Górecka: Z dziewczynami znałam się wcześniej z boiska i z „szatni”, wielokrotnie miałyśmy okazję spotykać się na turniejach czy też w Mistrzostwach Mazowsza i Mistrzostwach Polski, więc nie mogę powiedzieć, żebym czuła się całkowicie obco. Nawet gdyby tak miało być, to dziewczyny przyjęły mnie bardzo serdecznie, atmosfera jest świetna i czuję się już prawie jak u siebie (uśmiech). Co do trenera, to jesteśmy przed treningiem i nie wiem jeszcze jak go pod tym względem oceniać, jednak słyszałam od dziewczyn, że jest bardzo wymagający. Na imprezie dał się poznać jako bardzo sympatyczny człowiek z dużym dystansem do siebie i poczuciem humoru. Odbieram go bardzo pozytywnie.

LTS: Jakie cele stawiasz sobie przed tym sezonem?

Z.G.: Najwyższe! Chciała bym zdobyć z moją nową drużyna złoty medal Mistrzostw Polski.

LTS: A jakie są Twoje marzenia siatkarskie, jakieś dalekosiężne plany?

Z.G.: Chciała bym bardzo, i mam nadzieję na powołanie do kadry. Bardzo bym chciała pojechać na Mistrzostwa Świata do Peru. Nie ma jeszcze powołań ale po cichu liczę na to, że dostanę tą szansę. Będę robiła wszystko aby dano mi szansę i jeśli ją dostanę to będę walczyć całym sercem i wszystkimi siłami aby nasza reprezentacja osiągała najwyższe cele.

LTS: Czy wiążesz swoją przyszłość z siatkówką? Chciała byś w przyszłości występować np. w Orlen Lidze?

Z.G.: Oczywiście! To moje marzenie i szczerze mówiąc nie widzę się np. przy komputerze, raczej na boisku. Znam osobiście Malwinę Smarzek i poza tym, że jest ona przemiłą osobą to bardzo imponuje mi swoją pracowitością i determinacją. Chciała bym kiedyś zagrać razem z nią w jednej drużynie…

LTS: Zuzia, dziękuję za rozmowę i powodzenia w realizacji marzeń.

Z.G.: Nie dziękuję (śmiech) i pozdrawiam wszystkich kibiców z Legionowa!

StaryKisiela