II runda eliminacji do Mistrzostw Polski „Kinder + sport”

Niedzielny turniej rozpoczął się wygranymi meczami obu trójek !
Trójka pierwsza w składzie : Iza Dąbrowska, Julka Polak i Julka Sobalska wygrała bez problemu z ”MUKS trzynastka”. Właściwie dziewczyny tylko zagrywały. Wynik 21 : 5.
I tak było do końca turnieju. Mecze bez historii ! Wszystkie wygrane do siedmiu, lub pięciu !
Tak naprawdę, to z trenerem aż zazdrościliśmy przeciwników „Trójki II”.
No, ale im bliżej finałów, tym będzie ciężej !!! Najlepsi zostaną na koniec.

Trójka druga w składzie : Julka Dolecka, Sonia Gierlasińska i Ola Przybysz trafiły na równorzędną drużynę, „SMS W-wa”. Na początku dużo błędów z naszej strony. Przeciwniczki prowadzą 10 : 12 i wtedy trener Mariusz bierze czas. Nie wiem co Im powiedział, ale nastąpiło przebudzenie ! Julka Dolecka świetnie atakowała. Ola i Sonia dzielnie pomagały. Wynik 21 : 17 dla Nas.

Mecz z „NDM” był też ciekawy. Grały dwie drużyny, które dotychczas w dniu dzisiejszym wszystko wygrały. Początek 2 : 4 dla przeciwniczek. Szybko to się zmieniło dzięki dobrej grze całej trójki. Julka w dalszym ciągu atakuje, Sonia Ją wspomaga, Ola super zagrywa.
Wynik 21 : 19 dla nas.

No i trafiłyśmy na „MOS Wola” ! Koniec dobrej gry ! Brak komunikacji. Dziewczyny przysypiały. Julka dobrze blokowała. Wynik 21 : 17 dla przeciwniczek.

Mecz z „NDM III”. Niestety drzemka trwa ! Przeciwnik już prowadził 17 : 14 gdy dziewczyny ostatkiem sił doprowadziły do remisu a następnie wygrały 21 : 18.

Druga runda przeszła do historii. Zbieramy siły na trzecią 26 kwietnia.

Bunia.

Zanim zaczniemy narzekać…

Lekko ponad 2 lata temu, kiedy w klubie następowały poważne zmiany na szczycie, wyznaczaliśmy sobie pewne konkretne cele. Nowy Prezes LTSu Ksmonrad Ciejka oraz grupa prężnie działających i wspierających go ludzi wyznaczyli sobie te cele bardzo ambitnie. Niedługo po tym nowym trenerem Kadetek i Juniorek został Wojciech Lalek, postać wszystkim znana i przez wszystkich bardzo lubiana a co najważniejsze darzona ogromnym szacunkiem. Wojciech jest osobą skromną nad wyraz i myślę, że jest na tym świecie zaledwie garstka ludzi, która zna choćby część jego dokonań… Nie obyło się jednak bez zgrzytów, ale to już historia, do której nikt wracać nie chce. Rok później zmieniło się też wiele w składzie naszych drużyn. Klub otworzył się na młodzież nie tylko z naszych stron. Było to oczywistym następstwem naszego rozwoju i budowania wysokich standardów. Zaczęliśmy młodzież przyciągać, nie czyniąc w tym kierunku żadnych starań. Stało się to wynikiem świetnej organizacji i ogromu pracy oraz energii, jaką wkładaliśmy w rozwój naszego Klubu. Możecie mi wierzyć lub nie, ale niewiele znajdziecie takich klubów, gdzie każda (ale to KAŻDA) grupa wiekowa posiada swojego opiekuna (kierownika), który załatwia wszelkie sprawy organizacyjne od badań lekarskich, organizacji wyjazdów, zapewnienia sal, godzin treningów, sprzętu i wielu, wielu innych rzeczy, o które w innych klubach trener ma dbać sam, nie mając nikogo do pomocy. Jeśli pracujecie w świetnie zorganizowanym przedsiębiorstwie, to taka organizacja wyda wam się normalna i oczywista. Wierzcie mi, że tak nie jest wszędzie i że jesteśmy pod tym względem wyjątkowi. Dla jednych (z branży) jest to burżuazja i przesada a dla innych wzór do naśladowania. Jednak jedno jest pewne, wielu rodziców i zawodniczek z całego kraju widząc poziom organizacji w LTS Legionovia oraz profesjonalizm zapragnęło być właśnie tutaj, z nami. Ilość zawodniczek, które w jednym sezonie dołączyły do naszego klubu, jest imponująca, a poziom jaki reprezentują, powoduje sporo zawistnych komentarzy konkurencji, co tylko potwierdza słuszność naszego działania.

I wreszcie rewolucja w zespole SK Bank Legionovia Legionowo. Coś, co odbiło się szerokim echem w światku Orlen Ligi. Prezes Legionovii S.A. wraz z całym Zarządem zagrał bardzo mocną kartą i postawił na młodość. Postanowił zaciągnąć nowy, młody zespół, aby na tym fundamencie zbudować solidną twierdzę. Wielu pukało się w czoło, ale wielu też, tak jak i ja, biło mu brawo za odwagę i spryt. Bo to nie był plan na jeden sezon, a ja głęboko wierzę, że Prezes Sławek Supa dobrze wie co robi i że zrobi to wyśmienicie! Pamiętajmy również, że ma na pokładzie ludzi, którzy z ogromną determinacją będą mu w tym pomagać. Tu muszę wspomnieć o człowieku, który pomimo częstej kontrowersyjności wypowiedzi, jest od lat orędownikiem stawiania na młodzież, czyli o Vice Prezesie Marku Bąku.

Przed rozpoczęciem sezonu nadziei było tak wiele, jak i obaw. Jak zaprezentują się nasze młodziutkie zawodniczki w Orlen Lidze? Jak uda się Wojciechowi Lalkowi powklejać w ten żywy organizm nowe zawodniczki? Jak to samo wykona Krzysztof Kuna? Co to będzie ta Młoda Liga Kobiet i jak w niej zagramy? Czy uda się stworzyć zespół MLK z dziewczyn, które nie trenują ze sobą na co dzień?

Obaw był ogrom.

Pytań jeszcze więcej.

I chyba nikt tak do końca nie wiedział, jak to wszystko się ułoży. Jedno jednak jest pewne. Są w tym klubie ludzie, którzy nie widzą problemów a jedynie zadania do zrealizowania. A poza tym patrzą w przyszłość z optymizmem graniczącym z naiwnością… Na przykład kibice 🙂 (taki żarcik…)

Okazało się, że wszystkie strategiczne działania władz obu klubów były słuszne i trafne. Okazało się, że trenerzy w LTSie sprostali trudnemu zadaniu. Okazało się, że zawodniczki, które do nas dołączyły czują się u nas jak u siebie i jesteśmy już jedną rodziną. Trener Wojciech Lalek potwierdził zaś coś, co każdy z nas wie doskonale. Że jest to szkoleniowiec wspaniały. Że jest to człowiek, któremu warto zaufać i w końcu, że jest to człowiek, którego musimy u nas zatrzymać. Najlepiej na zawsze…

Okazało się w końcu, że sezon 2014/2015 jest dla naszego zespołu Orlen Ligi bardzo udany!

Słucham?

Ktoś z was ma jakieś wątpliwości?

Błagam! Litości!

Ja przed tym sezonem chodziłem i powtarzałem, że na koniec sezonu zasadniczego każde miejsce powyżej 10 będzie ogromnym sukcesem. I nazwę głupcem każdego, kto oczekiwał więcej! Owszem, zawsze wierzyłem, że dziewczyny mogą pokazać pazur i ukąsić boleśnie nawet tych największych. Jak się okazało, w wielu meczach nasze zawodniczki grały wspaniale, na pewno lepiej niż by na to wskazywał wynik. I o to chodziło przede wszystkim. Żeby grały, ogrywały się. Jedynie zamieszania z trenerami można uważać za marnowanie cennego czasu…

Ale zmierzam tymi swoimi wywodami do czegoś innego. Do tej iskierki, która moim zdaniem powinna nam wyznaczać kierunek rozwoju. Młodzież, współpraca, kooperacja, strategia. Strategia jest bardzo ważna, a w Legionowie jest ona szalenie klarowna. Stawiamy na wychowanie młodych zawodniczek. Widzimy, jakie to przynosi efekty. Popatrzmy, co udało nam się osiągnąć w MLK! Mamy medal! Mamy srebro! Jesteśmy drugą drużyną w Polsce pod względem najbardziej obiecujących młodych zawodniczek! Inni będą musieli szukać, a my? Już mamy! Tu jest nasza przyszłość! Dodatkowo pozwala nam to realizować dodatkowe cele. Awansowaliśmy do Finału Mistrzostw Polski Juniorek! Będziemy walczyć o medal, a ja jestem przekonany, że jest on w naszym zasięgu. Jak ważny jest w tym sukcesie udział Malwiny Smarzek, Moniki Bociek i Krystyny Pietraszkeiwicz? Szalenie ważny. Czy dla takiej Malwiny czy Moniki, które już należą do tego wielkiego świata Orlen Ligi, takie granie w juniorkach jest warte cokolwiek? Jest. Jest warte dla nich więcej, niż większość z nas mogłaby przypuszczać. Czy dla Pana Sławomira Supy, Prezesa SK Bank Legionovii Legionowo to, że jego zawodniczki z Orlen Ligi grają w juniorkach czy MLK ma jakieś znaczenie? Ma! Również większe niż wam się wydaje.

MLK pokazała jak istotne, dla takich klubów jak nasz, jest współgranie młodych ze „starymi”.

Owszem, uwidoczniły się też pewne problemy i negatywne strony. Posiadanie tak młodego zespoły w OL powoduje, że często trzeba dokonywać trudnych wyborów. Gdzie mają zagrać? W MLK czy w OL? W Juniorkach czy też w ważnym meczu ekstraklasy? Nie było łatwo. Często decyzje podejmowane przez władze klubów wydawały się wam niesłuszne lub irracjonalne. Jednak pamiętajmy, że to Oni podejmują te decyzje i biorą za nie pełną odpowiedzialność. To oni tym kierują i to oni mają ten orzech zgryźć… Nie łatwe to zadanie i czasem trzeba wybierać mniejsze zło. Dodatkowo czasami (wiecie o czym mówię…) nasi rywale potrafią rzucić nam kłodę pod nogi poza boiskiem. Wiemy dobrze z czego mogli byśmy się cieszyć dzisiaj, gdyby nie jeden termin, jednego meczu… Z resztą meczu, które nasze najmłodsze zawodniczki biorące w nim udział wraz z trenerem określają mianem „swojego najlepszego”. Ale to oczywiście tylko gdybanie, które może niesłusznie zamazać obraz końcowy.

Dlaczego piszę ten tekst teraz? Przecież do rozstrzygnięć jeszcze daleko…? Piszę go, gdyż chcę was zachęcić do radości. Cieszmy się! Mamy do tego wiele powodów! Mamy mnóstwo powodów, aby uważać ten sezon za najbardziej udany w historii naszego klubu!!!

Juniorki: Brązowy medal Mistrzostw Mazowsza, awans do finału Mistrzostw Polski.

Kadetki: Złoty medal Mistrzostw Mazowsza.

Młodziczki: tu sukces jest wielki, bo pierwszy raz w historii naszego klubu mamy dwa medale na jednych Mistrzostwach Mazowsza! Srebro i Brąz! I tylko przez przepisy nie pojechaliśmy na ¼ Mistrzostw Polski dwoma drużynami… Ale jak to rokuje na przyszłość!? A one przecież grają dalej i awansowały w składzie mieszanym do ½ MP.

I w końcu:

Srebrny Medal pierwszego, historycznego sezonu Młodej Ligi Kobiet!

Zwieńczenie ciężkiej pracy oraz współdziałania naszego klubu: LTS SK BANK LEGIONOVII LEGIONOWO. Bo to ciągle jest i MUSI być jeden klub. Tylko w ten sposób możemy osiągać jeszcze większe sukcesy. Tylko działanie dalej razem daje nam gwarancję zwiększenia potencjału i kapitału ludzkiego. Owszem, wiele spraw wymaga poprawy. Wiele rzeczy należy jeszcze omówić i postarać się do kolejnego sezonu przygotować jeszcze lepiej! Jednak to już tylko sprawy techniczno organizacyjne, bo strategia może być tylko jedna…

 

Co przyniosą rozstrzygnięcia kolejnych etapów Mistrzostw Polski? Nie wiem.

Co przyniosą kolejne mecze o miejsca w Orlen Lidze? Też nie wiem.

Ale dla mnie, już wygraliśmy bardzo dużo. Chyba więcej niż kiedykolwiek, w jednym sezonie. Teraz wszystko jest możliwe. A ja jeszcze raz zachęcam: cieszmy się! Cieszmy się z tego, co już mamy! Wtedy radość z kolejnych sukcesów będzie podwójna.

 

Norbert Ciecierski

Historyczny sukces, ostatnia odsłona

Niedzielny mecz z Impelem Wrocław w Młodej lidze kobiet to mecz wieńczący tegoroczny sezon. Historyczny, bo pierwszy. Wzorem podobnych rozgrywek męskich nasze najmłodsze siatkarki mogą rozwijać swój talent tocząc boje z koleżankami reprezentującymi bezpośrednie zaplecze, bądź będące częścią pierwszych zespołów, drużyn z Orlen ligi. Nasza drużyna w połowie jest już częścią pierwszego zespołu, co po pierwsze dobrze wróży Legionovii na przyszłość, a po drugie osiągane wyniki potwierdzają słuszność obranej przez nasz klub strategii. Fakty są bowiem takie, że po zwycięstwie nad Atomem Treflem Sopot mamy zapewniony praktycznie srebrny medal Młodej ligi kobiet, a gdyby udało się w niedzielę pokonać Impel mamy szanse nawet na mistrzostwo!!! Tak się składa jednak, że za kilka dni dojdzie do ostatniego meczu wrocławianek z sopociankami, i ich ewentualne zwycięstwo da nam złoto! Impel będzie miał o co walczyć, bo wciąż jest w grze o brąz tych rozgrywek. Słowem dzieje się dużo w tym sezonie, a my możemy być tylko dumni, że naszym siatkarkom idzie tak dobrze. Zapraszamy do Areny Legionowo w najbliższą niedzielę, o godz. 17:00. Doping się przyda!!!

Młodziczki wiedzą z kim i gdzie zagrają

W południe 26 marca 2015 r. w siedzibie Polskiego Związku Piłki Siatkowej rozlosowano grupy półfinałowe Mistrzostw Polski Młodziczek sezonu 2014/2015.

 

Najlepsze szesnaście drużyn, po przebrnięciu przez sita Mistrzostw Województw oraz Ćwierćfinału MP, zostało podzielone na dwa koszyki. Pierwszy – zawierający zwycięzców turniejów makroregionalnych oraz drugi, na który składały się drużyny z miejsc drugich tych samych zawodów. W koszyku uprzywilejowanym znalazł się zespół LTS Legionovia Legionowo, srebrnych medalistek Mazowsza i zwycięzcy turnieju 1/4 MP w Lublinie.

 

Do grupy półfinałowej (B) los przydzielił naszym dziewczętom drużyny MOSM Tychy, SOS MKS San Pajda Jarosław oraz UKS Szamotulanin Szamotuły. Gospodarzem zawodów została drużyna ze Śląska. Turniej odbędzie się w dniach 17-19 kwietnia 2015 r.

 

W pozostałych grupach los zetknął ze sobą:

 

Grupa A: Lider Konstantynów Łódzki, Impel Gwardia Wrocław, Energa Gedania Gdańsk oraz WTS Włocławek

 

Grupa C: UMKS MOS Wola Warszawa, MUKS Dargfil Tomaszów Mazowiecki, UKS Sparta Volleyball Kraków, TPS Lublin

 

Grupa D: SAPS Rumia, UKS MOSiR Jasło, MKS Zorza Wodzisław Śląski, KS Pałac Bydgoszcz

 

Najciekawiej zapowiadają się pojedynki w grupach A i D. Szczególnie imponuje skład pierwszej grupy półfinału Mistrzostw Polski Młodziczek, w której swój udział w walce o czempionat zakończą dwaj murowani kandydaci do udziału z zawodach finałowych.

 

Trzymajmy kciuki za nasze młodziczki i szykujmy się do wycieczki na Śląsk. Do Tychów jedzie się łatwo i przyjemnie, więc dziewczyny liczą na wsparcie legionowskich gardeł.

 

DP

Awans Młodziczek do Półfinału Mistrzostw Polski

W dniach 20-22 marca 2015 r. w Lublinie odbył się jeden z ośmiu turniejów ćwierćfinałowych Mistrzostw Polski/. LTS Legionovia, po zdobyciu srebrnego medalu Mistrzostw Mazowsza, reprezentowały na zawodach starsze (urodzone w 2000 r.) oraz młodsze (urodzone w 2001 r.) młodziczki.

Do składu starszych dziewczyn dołączyły trzy koleżanki z rocznika młodszego: Ola Nowak, Ola Kempfi oraz Magda Piłatowicz. Spotkania ćwierćfinałowe miały być dla nich sprawdzianem. Dostawały więc szansę gry w niemal każdym spotkaniu, a często spędzały na boisku niemal całe sety. Już teraz mogę stwierdzić, że z zadania wywiązały się wzorowo. Pokazały swoją przydatność dla zespołu i szybko się w niego wkomponowały. Rozszerzając ławkę drużyny, pozwalają złapać oddech podstawowym zawodniczkom, zastępując je na pozycjach przyjęcia i rozegrania.

W zawodach udział wzięły zespoły reprezentujące następujące kluby: MUKS Abis SP24 Łódź, TPS Lublin, SPS Sparta Braniewo, BAS Białystok, TKS-T Budowlani Łódź oraz LTS Legionovia Legionowo.

W grupie eliminacyjnej młodziczkom, dowodzonym przez Krzysztofa Kunę, przyszło się zmierzyć z koleżankami z Łodzi oraz Lublina. Awans do drugiej tury zawodów uzyskać miały po dwie najlepsze drużyny z obu grup.

W pierwszym spotkaniu LTS Legionovia bez większych problemów pokonał MUKS Abis SP24 Łódź 2:0 (25:17, 25:21). Najlepszą zawodniczką z Legionowa została kapitan Julia Ciejka, która do 79 proc. poprawnego odbioru dołożyła 86 proc. w ataku. Łącznie zdobyła 10 punktów.

Bez przesady można określić to spotkanie mianem pojedynku zagrywek. LTS zdobył aż 12 punktów tym elementem gry i rozbił przyjęcie łodzianek.

Drugie spotkanie miało być i było spotkaniem na szczycie. Mistrz województwa lubelskiego i jednocześnie gospodarz – TPS Lublin, dzień wcześniej pokonał 2:1 MUKS Abis SP24 Łódź i ostrzył sobie zęby na Legionowo.

LTS nie przestraszył się lublinianek i dzięki konsekwentnej realizacji założeń taktycznych, skutecznie wyeliminował pierwszą strzelbę TPS – uczennicę SMS Szczyrk i atakującą reprezentacji Polski/ minikadetek, Michalinę Rolę. Legionowo kontrolowało przebieg całego spotkania i pewnie wygrało 2:0 (25:19, 25:21). Najlepszymi zawodniczkami spotkania zostały ex-equo Julia Wałek i Emilia Sikora, które przy 100proc. skuteczności w ataku, bardzo skutecznie stawiały ścianę blokiem.

Po tym spotkaniu LTS awansował do grupy finałowej, a dzięki dalszym rozstrzygnięciom, zapisał na starcie zwycięstwo 2:0 nad TPS Lublin. Wystarczyło wygrać jedno spotkanie, aby cieszyć się z awansu do Półfinału Mistrzostw Polski/.

I tak też się stało! W trzecim pojedynku legionowskie młodziczki nie dały najmniejszych szans drużynie TKS-T Budowlani Toruń. Bardzo sympatyczna ekipa, trenowana przez Jerzego Wawrzyna, nie mogła znaleźć metody na grające z polotem zawodniczki LTS. Legionowo wygrało 2:0 (25:13, 25:9) i … awansowało do kolejnego turnieju!

Najlepszą zawodniczką spotkania została Emilia Sikora, która zdobyła 6 punktów atakiem (100 proc. skuteczność), 3 punkty blokiem oraz 2 punkty asami serwisowymi. Wraz z Olą Rojecką szalały na siatce, wbijając toruniankom gwóźdź za gwoździem i zatrzymując ich skrzydłowe.

Ostatni mecz w turnieju przyszło nam rozegrać o przysłowiową pietruszkę. Mieliśmy bowiem awans z pierwszego miejsca w kieszeni (chwilę wcześniej z drugiej lokaty mogły się cieszyć zawodniczki TPS Lublin). I może właśnie dlatego w spotkaniu z BAS Białystok zabrakło koncentracji i uwagi.

Trener BAS Białystok – Brunon Borek, zagrał asa taktycznego. Do pierwszego seta wystawił drugi garnitur swoich zawodniczek, które zostały rozstrzelane zagrywką przez legionowianki. W kolejnych partiach na boisko wyszły podstawowe białostocczanki, które grają nieprzewidywalną siatkówkę, pełną wydawać by się mogło – chaosu i przypadkowości, i są w niej bardzo skuteczne. Set drugi i trzeci padł łupem BAS Białystok, a spotkanie zakończyło się naszą porażką 1:2 (25:9, 27:29, 13:15).

MVP spotkania w Legionowie ponownie została kapitan – Julia Ciejka. Do bloku, czterech punktów z ataku oraz 67proc. poprawnego przyjęcia, dołożyła siedem asów serwisowych.

Turniej ćwierćfinałowy Mistrzostw Polski/ można i należy uznać za wszech miar udany. Porażka w ostatnim spotkaniu z BAS Białystok mogła zdarzyć się na każdych zawodach. Mistrz Podlasia zagrał dobry mecz i z nami wygrał. Nic więcej.

A teraz klaszczemy, wznosimy okrzyki i budzimy sąsiadów! Nasze młodziczki są w półfinale Mistrzostw Polski/! A dodatkowo zasypały głęboki rów niechęci i nieporozumień pomiędzy drużynami młodszych i starszych legionowianek. I to jest kolejny, o ile nie główny, sukces tego turnieju.

Skład LTS Legionovia Legionowo: Julia Ciejka (k), Ola Rojecka, Klaudia Margalska, Sandra Szczepańska, Julia Wałek, Paulina Kosewska (l), Zosia Parzydło, Julia Kuźmińska, Ola Nowak, Ola Kempfi, Natalia Dąbrowska, Klaudia Wykowska, Magda Piłatowicz, Emilia Sikora, Wiktoria Grzegorzewska (l)

DP

Ps. A skąd ja to wszystko wiem? Bo tam byłem! I w pocie czoła tworzyłem statystyki naszych i cudzych spotkań. Mam nadzieję, że wiedza pozyskana z literek, znaczków i liczb pozwoli Krzysztofowi Kunie udoskonalić grę zespołu, a zawodniczkom świadomie realizować założenia taktyczne. Koniec prywaty 🙂

Ogólnopolski Turniej w Grodzisku Mazowieckim

Miało padać, miało być zimno, a nie było ! Słoneczko świeciło w drodze do Grodziska. Humory dopisywały.

Bardzo ładna hala sportowa. Organizacja turnieju na szóstkę !!!

Gry do 25 punktów.

 

Na miejscu kilkadziesiąt drużyn z całej Polski. I nastawienie – „bij mistrza” czyli LTS I !!!

Nie możemy się dać. Chyba to był pierwszy turniej dziewczyn, gdzie musiały się mocno napracować. I bardzo dobrze !

 Runda I.

 Pierwsze mecze „LTS I” i „LTS II” wygrały. Dalej było nieco gorzej w  ”LTS II” mimo, że dziewczyny dzielnie walczyły. Dwa mecze przegrały i walczyły w II rundzie o miejsce

X – XV.  „LTS I pierwszą rundę wygrały.”

 Runda II.

 „LTS II” wygrywa wszystkie mecze i ostatecznie zajmują XI miejsce !!!

Dziewczyny dały sobie radę bardzo dobrze. Ostatni mecz z „Mysiadłem” zaczął się MOCNO nerwowo. Było już 5 : 15 !!! Ale dziewczyny dały radę. Cała trójka – Ola, Julka D i Sonia zagrały dobre mecze. W pierwszej rundzie dwa mecze o których lepiej zapomnieć !

 „LTS I „ – trenerzy przeciwnych drużyn byli coraz bardziej nerwowi ! Jeden z nich, gdy było     0 : 3 dla jego drużyny, ochoczo zacierał ręce. Za wcześnie !

Bardzo chcę podkreślić atmosferę meczy. Z naszym największym rywalem,   „Ateną Varsovia”, dziewczyny się przyjaźnią. Kibicowały sobie nawzajem. W końcu doszło do spotkania o podium. Rozgrzewkę zrobiły razem. A potem – do boju ! Wygrały nasze dziewczyny !

Dla naszych dziewczyn – Izy, Julki P. i Julki S. to był najlepszy mecz. Świetna współpraca, długie skuteczne zagrywki i super atak !

Walka o złoto ze „Wrzosem I  Międzyborów”. Bój na „śmierć i życie” !

Nasza Trójeczka ciągle niepokonana. Złoto nasze. Julka Sobalska została MVP drużyny.  Przed kolejnymi eliminacjami do „Mistrzostw Polski Kinder +”, czeka je tydzień ciężkiej pracy.

 

Bunia.

 

1/4 Mistrzostw Polski Młodziczek – Lublin

Juniorki już są w finale, Kadetki miały już ćwiartkę i awansowały do półfinałów, które notabene odbędą się w Legionowie, przyszedł czas na Młodziczki.
Już w ten weekend czyli 20-22 marca 2015r. rozpocznie się 1/4 Mistrzostw Polski Młodziczek. Zawody odbędą się w Lublinie w MOSiR Lublinianka, ul. Leszczyńskiego 19. Podopieczne trenera Krzysztofa Kuny walczyć będą o awans do półfinałów MP. Kto może ten jedzie kibicować, bo niestety prawdopodobnie ralacji nie będzie 🙁

Dominik, który zazwyczaj prowadzi relacje pisane tym razem wystąpi w roli statystyka (a co! hameryka Panie!) i nie da rady jednocześnie pisać dla (m)nas. Ja niestety prawdopodobnie nie będę mógł dojechać więc relacji radiowej też nie będzie. Będziemy tam jednak mieli kilku szpiegów i postaramy się w miarę możliwości przekazywać wam informacje przez profil na facebook\’u.

Program/ zawodów:

 

20. 03. 2015r. Piątek

 

Gr. A 12:00 TPS Lublin – Abis 64 Łódź

Gr. B 13:30 BAS Białystok – Budowlani Toruń A3

Gr. A 15:30 Legionovia – Abis 64 Łódź

Gr. B 17:00 Sparta Braniewo – Budowlani Toruń A3

 

21.03.2015r. Sobota

 

Gr. A 10:30 TPS Lublin – Legionovia

Gr. B 11:45 BAS Białystok – Sparta Braniewo

 

Drugi etap:

13:00 III m. Gr. A – III m. Gr. B

15:30 I m. Gr. A – II m. Gr. B

16:45 II m. Gr. A – I m. Gr. B

 

22.03.2015r. Niedziela

10:00 II m. Gr. A – II m. Gr. B

11:15 I m. Gr. A – I m. Gr. B

 

Trzymamy mocno kciuki!!!

Stary Kisiela

Podróż do domu. Ze złotą tarczą!!

Przed momentem minęliśmy rogatki Wrocławia. Przez ostatnie trzy dni było to dla nas miasto pełne wzniosłych i pięknych emocji. Opuszczamy je lekko skwaszeni ale bez względu nawet na dzisiejsza przegraną, wspomnienia będziemy mieli wspaniale. Cel bowiem osiągnęliśmy i za miesiąc jedziemy do Wieliczki.

W pierwszych dwóch dniach zagraliśmy 10 setów z których wygraliśmy sześć. Turniej skończyliśmy jednak z trzynastoma setami na rozkładzie i …6 wygranymi. Wiecie co to oznacza- przegraliśmy ostatni mecz 0:3. Nie chce psuć sobie ani Wam dnia i nie będę w szczegółach roztrząsał przyczyn porażki. Tak naprawdę to zapewne nikt ich nie zna. Mam swoja teorię, ale wzorem mojego klubowego kolegi po reporterskim fachu (ten zachrypnięty typ z radia internetowego) upatrzmy sobie jakąś ofiarę i na nią zrzućmy wszelkie winy!  Niech to będzie arbiter główny! Jak już jesteśmy w nastroju, seansik nienawiści rozpocznę od stanu 10:3 dla LTS. Po drugiej stronie siatki mamy zupełnie rozbity Poprad Stary Sącz. Atak z prawego skrzydła wyprowadza Ola Wańczyk. W oczywisty dla wszystkich (dla niej, dla jej koleżanek, które oddają nam piłkę, dla trenera Pasiuta) atakuje nad blokiem. Znajduje się jednak ktoś, kto widział inaczej. Mówić kto? Po co? Troszkę to nas rozchwiało, protesty zabrały trochę pozytywnego czasu. Potem przyszła jakaś głupia strata …i się wszystko posypało. Z oczekiwanych przeze mnie już tak nieodległych przecież kombinacji ze środkowymi, szybkich atakow z II linii i tym podobnych fajerwerków, zrobiła się panika, straty i było po meczu. Nie chce więc o nim już więcej pisać, o nim rozmawiać ani go pamiętać. Koniec. Reset!

Kołaczą mi się po głowie wspomnienia z ubiegłorocznego ćwierćfinału MP kadetek w Skarżysku Kamiennej, kiedy to ten sam Stary Sącz pokonał nas w analogiczny sposób – na początku zbierał straszliwe cięgi, by w wymykający się logice sposób odmienić seta a potem mecz. Trener Pasiut ma na nas chyba jakiś patencik.  

Ważna informacja jest taka, że w tym spotkaniu, nasz trener Wojciech Lalek szanując zdrowie zawodniczek, a także wychodząc naprzeciw woli  zarządu i trenera SKbank Legionovii Legionowo, (dzięki, którym Malwina, Monia i Krysia mogą brać udział w juniorskich rozgrywkach) dał im wolne. Nie tłumaczy to w żaden sposób gry, ale przy wysnuwaniu pochopnych opinii winno być brane pod uwagę.

Po naszym graniu o nic, przyszedł czas na mecz o wszystko. Na boisko wyszły zespoły Impelu Wrocław oraz plejada gwiazd juniorskiej siatkówki – KS Pałacu Budgoszcz. Nawet biorąc pod uwagę kwaśny posmak pozostały po meczu ze Starym Sączem, miło było myśleć, że my oglądamy mecz spokojnie a oni musza się o bić o awans. I miło było napawać się słodyczą pięknej walki.  A ta była zajadła. Początkowo przeważał (i to znacznie) Impel. Odnotowałem w meczu co najmniej dwie przewagi czteropunktowe. Różnie się działo, ale gra była przepiękna, i wielka szkoda, że widowisko znowu popsuli …no kto (?)… naprawdę mam to napisać? Ok, jeśli nalegacie… w tym secie sędzia co najmniej trzykrotnie przekręcił punkty. Co ciekawe, wszystkie na niekorzyść Wrocławia. Nie wiem o co chodzi, ale było to tak oczywiste, że aż oczy bolały. Pisze to nie ze względu na jakąś urazę do Pałacu, czy coś…wręcz przeciwnie- zawodniczki są sympatyczne i profesjonalne. Poza tym pięknie nam wczoraj kibicowały. Taka jest po prostu moja ocena pracy sędziów.
Jeśli chodzi natomiast o poziom sportowy, to od początku nie miałem wątpliwości, że to bydgoszczanki były lepsze. I choć ciężko im było wejść w mecz, to w końcu to udowodniły, wychodząc na prowadzenie w najbardziej odpowiednim momencie, tj. na 24:23. W secie drugim wyrównana walka trwała tylko przez moment. Ostatecznie bowiem Pałac złamał Impel i w brawurowym stylu wygrał mecz.  Nie mam najmniejszych nawet wątpliwości, że jest to jeden z najpoważniejszych kandydatów do tytułu. W turnieju finałowym zabraknie natomiast Impelu Wrocław – zespołu całkowicie na to zasługującego. Nie jest to sprawiedliwe, ale taki jest sport. I tym wyświechtanym sloganem zakończę relację ze zmagań sportowców.

Potem bowiem przyszedł czas na dekoracje: turniej wygrał Pałac Bydgoszcz, najlepszą zawodniczką turnieju obwołano rozgrywająca Pałacu – Paulinę Bałdygę, a w naszym zespole wyróżniono Malwinę Smarzek.

Jesteśmy w ósemce najlepszych zespołów juniorskich. Miejsce wywalczyliśmy jako LTS, ale tego niewątpliwego sukcesu nie było by bez udziału SKbank Legionovii Legionowo. Niech ten sukces stanowi dla nas zachętę do dalszych wspólnych projektów i dalszej współpracy. Bez wątpliwości- w tym i następnych sezonach będziemy mieli wspólnie co świętować. 

Pan Sieczychowy

LTS Legionovia Legionowo – MUKS Poprad Stary Sącz 0:3 (20:25,22:25,19:25)
KS Pałac Bydgoszcz- Impel Gwardia Wrocław 3:0 (25:23,25:17,25:11)

LTS Legionovia – trener Wojciech Lalek, zawodniczki (kolejność przypadkowa): Kasia Niderla, Milena Paszyńska,Krysia Pietraszkiewicz, Paulina Sobolewska, Kasia Jędrzejewska, Monika Oleszczuk, Natalia Mazurkiewicz, Asia Wrońska, Karolina Sidor, Natalia Nowak, Magdalena Dąbrowska, Ola Omelaniuk,

Jesteśmy w finałach Mistrzostw Polski Juniorek!!! LTS-Impel Wrocław 3:2!!

Ja naprawdę nie wiem co Laleczki tak bardzo sobie upodobały w pieciosetówkach? Po co im to? Po co te nerwy…?  W drugim dniu półfinału mistrzostw Polski juniorek we Wrocławiu, w pięciosetowym pojedynku pokonaliśmy gospodarza turnieju Impel gwardie Wrocław 3:2. I AWANSOWALISMY DO FINALÓW MISTRZOSTW POLSKI !!!!!

Pierwszy raz miałem tak, że po meczu byłem tak wyczerpany, by nie mieć sił na pisanie. Znam zasady, którymi rządzi się Internet i sprawne przekazywanie informacji: natychmiast, już , zaraz po wydarzeniu… Jak jednak pisać, jeśli ręce się trzęsą, jeśli w gardle nadal sucho, jeśli motyle ciągle latają po całym ciele?
Bo mecz to był niezwykły. Nie z charakteru tych epickich, wspaniałych, obfitujących w przepiękne zagrania i wojnę taktyczną…Gdybym ten mecz miał do czegoś przyrównać, to do głowy przychodzi mi za to na myśl tylko jedno. Pamiętacie bijatykę dwóch adoratorów w filmie „Dziennik Brigide Jones? Ten mecz taki właśnie był: był jak nieudolna bójka  odzianych w garnitury, zaślepionych miłością amatorów, w której walczący gryzą, drapią, kopią, uderzają czym się da. Tak bez składu i ładu- bo serca maja ogromne i wolę zwycięstwa bezkresną. Impel i LTS wczoraj były właśnie jak ci podwórkowi młodzieńcy…

Do wczoraj myślałem, że choć w części poznałem odpowiedź na pytanie co to są emocje? Byłem przecież na już na tyle razy wspominanym pojedynku z GLKS Nadarzyn, w którym zwycięstwo ważyło się w V secie przy stanie 25:25. Wczorajszy mecz z Pałacem Bydgoszcz owe granice przesunął jeszcze bardziej, ale TEN mecz wywalił je w kosmos i już ciężko mi nawet sobie wyobrazić czy może być…lepiej.
A spotkanie zaczęło się dla nas od straszliwego plaskacza w łeb 0:7!!! Nie mamy przyjęcia! Nie mamy rozegrania! Nie pamiętamy taktyki! Nie umiemy przyjąć, rozegrać i uderzyć… no dramat po prostu. Nikt i nic! 13:25! Pogrom! Gorzej być nie może.

Może być za to podobnie, bo drugiego seta zaczynamy od stanu… 0:6! Opis gry, jak powyżej. Co więcej, Impel grał jak z nut: dziewczyny były do meczu doskonale przygotowane taktycznie, doskonale tą taktykę realizowały, świetnie broniły i atakowały z zabójczą skutecznością. Poważnie! Przeglądam notatki i w pierwszym secie nie widzę wzmianki nawet o jednym naszym bloku… Jak więc się stało, że na koniec seta na tablicy, po naszej stronie  widniały trzy punkty przewagi? Otóż odpowiedź jest jedna- Malwina Smarzek! Tak jak w meczu z Pałacem widać było, że rozgrywająca rozkładała atak na kilka osób i Mali była lekko w cieniu, tak w tym meczu, w tym elemencie istniała w zasadzie tylko ona! Mali, Mali, Mali! Walczyła jak lwica, kończyła z niewygodnych piłek, nie psuła. Była jedynym pewnym punktem.

Nie chce mi się wracać do seta trzeciego, bo musiałbym się we wszystkim powtarzać. Jedyna różnica była tylko taka, że przegraliśmy go w samej końcówce, pozwalając odjechać Impelowi od stanu 15:16 do 16:21. Impel był tak naładowany mocą, że losów tej partii nie dało się już odwrócić!
Na większa uwagę zasługuje za to kolejna cześć meczu. 4:1, 5:2 – wydawało się, że coś jakby zaskoczyło… to, że się coś komuś wydaje, nie znaczy jednak, że tak jest. Znacie taką prawdę, że serie punktowe zaczynają się od głupich błędów. Tak było i teraz- niedokładna wystawa (tym razem nie była to rozgrywająca) wywala Mali w siatkę i za momencik jest już 5:5! Ale wtedy znowu Mali wyciąga nas za uszy z bagna- na następnych 5 punktów aż trzy są jej autorstwa! 11:6! Cztery punkty przewagi utrzymujemy przez dłuższy czas…aż do kolejnego zonka!! Przy stanie 16:12 jedna z zawodniczek (zauważyliście, że dziś jest bez prawie bez nazwisk?) popełnia prosty błąd przy dograniu prostej piłki i się znowu zaczęło: wyblok i kontra, jak można nie skoczyć do bloku do Oli Gromadowskiej (?!), atak w out, błąd ustawienia, błąd przyjęcia…18:18, a to przecież decydujący set!! A Impel do tego wszystkiego ma jeszcze wagony szczęścia – prowadzenie daje im piła tocząca się po siatce i wpadająca przy linii bocznej. O matko!!! Ależ myśmy wszyscy byli zdenerwowani: ja nie potrafiłem utrzymać długopisu, kulturalne dotychczas kobiety popisywały się znajomością egzotycznych słów, męskie basy przeszły w falset, byliśmy też jednym wielkim urzeczywistnieniem starego indiańskiego określenia o „bladych twarzach”… a na boisku błąd za błędem…obydwa zespoły psują prawie każdą zagrywkę, obrony są chaotyczne, ataki niecelne… tyle tylko, że to Impel nie wytrzymał tego ciśnienia. Dwa wywalone w out ataki dają nam upragnionego tie-breaka! 25:23!!!

W decydującej partii powietrze aż gęste było od emocji. Cała sala (pełna miejscowych kibiców) oraz (z definicji obiektywny) konferansjer z całych sil wspierali wrocławianki. Sędziowie liniowi kilka razy próbowali nas przekręcić (szczęście, że główny jest obiektywny!!), my nadal byliśmy w czarnej d… I ni z tego, ni z owego w tym chaosie rozbłysło światełko.

Czy znacie może najpotężniejszą z naszych środkowych? Czy znacie zawodniczkę o twarzy dobrotliwego dziecka i rączkach jak patyczki… znacie Kasię Niderlę? Kasi, tak jak całemu zespołowi, w tym meczu nie szło- nie blokowala (no dobra, miała dwa bloki…), atakowała rzadko i po outach, psuła zagrywki… I przy stanie 7:10 tak grająca Kasia wchodzi w pole serwisowe…jej rodzice odwracają głowy, ja zakrywam twarz, Kasia Jędrzejewska kciuki trzyma zacisniete z siłą zagrażającą ich połamaniem…szepcze słowa prośby o powodzenie…nie chcę na to patrzeć…nie mam już w sobie nadziei…a Kasia zagrywa bardzo trudny serw…Monika Bociek kończy z lewego…kolejny odrzucający serw i atak w taśmę…czas dla Impelu…AS!! I jest remis 10:10!! Najpiękniejszy remis w moim życiu!!! Kolejna trudna zagra Kasi Niderli – Monika Bociek kiwa! Najpiękniejsze w moim życiu 11:10!!! Impel walczy…broni, obija nas na 12:13….serwis w out …13:13…czas dla Wojtka. Na czasie trener mówi: „Dziewczyny wygramy!”. Na serwis wchodzi Bociek…trudna zagra…przyjęcie …ATAK W OUT!!! 14:13 Bociek znowu pewnie…dobre przyjęcie…idzie dobra wystawa do Oli Gromadowskiej…do dziewczyny, której nie udało nam się zablokować nawet raz! I Ola dostaje doskonała wystawę …do bloku skacze Milena Paszyńska z Kasią Jędrzejewską…i BLOOOOK!!! BOLO, BLOK, BLOK!!! Blok punktowy!!! Pierwszy!!! 15:13!!! Najpiękniejsze w moim życiu 15:13!!! 

Nie jestem specjalistą. Nie znam się na tym. Mam jednak przypuszczenie, że wygrana w takich warunkach może być początkiem czegoś cudownego. Nie graliśmy jak mistrzowie. Byliśmy jak walczący w deszczu krawaciarz, który teraz z rozbitym nosem stoi zmoknięty i w geście triumfu, wznosząc ręce do góry, wrzeszczy w uniesieniu. Z takich emocji może się narodzić drużyna niezłomna. Poczekam na to. Poczekam też na Olę Rasińską i Alę Grabkę, które na finały będą już mogły z nami grać. I to już nie koniecznie będą przelewki.

Siatkarska Polsko, LTS nadchodzi!!!!

Pan Sieczychowy

LTS Legionovia Legionowo – Impel Gwardia Wrocław 3:2 (13:25,25:22,21:25,25:23,15:13)
KS Pałac Bydgoszcz – MUKS Poprad Stary Sącz 3:1 (19;25,25:11,25:16,25:13)

LTS Legionovia – trener Wojciech Lalek, zawodniczki (kolejność przypadkowa): Kasia Niderla, Milena Paszyńska, Malwina Smarzek, Paulina Sobolewska, Monika Bociek, Kasia Jędrzejewska, Monika Oleszczuk, Natalia Mazurkiewicz, Krysia Pietraszkiewicz, Karolina Sidor, Natalia Nowak, Magdalena Dąbrowska.