Mistrzostwa Mazowsza Juniorek w Legionowie

Sezon zasadniczy się skończył i zbliża się czas najważniejszych rozstrzygnięć. Zaczynamy od grupy najstarszej. Mam na myśli zbliżający się turniej finałowy o Mistrzostwo Mazowsza Juniorek.

Jak już wcześniej było sygnalizowane, LTS Legionovia planował podjęcie się przeprowadzenia tego wyjątkowego przedsięwzięcia. Nieczęsto bowiem wygrywa się ligę, nieczęsto ma sie okazję pokazać miejscowym kibicom tak dobrze poukładany zespół z realnymi szansami na triumf. Nieczęsto także zdarza się tak, że Mistrz Mazowsza będzie mieć przywilej organizacji kolejnego etapu rozgrywek (ćwierćfinał MPJ). To wyzwanie, ale i wiele korzyści!

Tym milej jest mi oficjalnie poinformować, że w dniach 6-8 lutego (piątek-niedziela) turniej finałowy o Mistrzostwo Mazowsza Juniorek przeprowadzony zostanie w Legionowie! Wszystkie mecze rozegrane zostaną w Zespole Szkół nr 1 przy ul. Zakopiańskiej 4.  W turnieju rozegranych zostanie 6 meczów (w systemie każdy z każdym). Kolejność rozgrywania spotkań jest następująca:

 06.02.2015r., piątek:

10:00 LTS Legionovia Legionowo – GLKS Nadarzyn

13:00 MUKS Sparta Warszawa II – UMKS MOS Wola Warszawa

 07.02.2015r., sobota:

10:00 UMKS MOS Wola Warszawa – LTS Legionovia Legionowo

13:00 MUKS Sparta Warszawa II – GLKS Nadarzyn

 08.02.2015r., niedziela:

10:00 UMKS MOS Wola Warszawa – GLKS Nadarzyn

13:00 LTS Legionovia Legionowo – MUKS Sparta Warszawa II

 Pamiętajmy, że czekający nas sprawdzian (choć to przykre i nieco surrealistyczne) dla niektórych zawodniczek jest początkiem końca pewnej przygody i będzie ostatnią szansą na tytuł w siatkówce młodzieżowej. Mamy bowiem w drużynie kilka dziewcząt (Justyna Antosiewicz, Malwina Smarzek, Monika Bociek, Krysia Pietraszkiewicz, Karolina Sidor), które w kolejnym sezonie będą się mogły sprawdzać wyłącznie na parkietach seniorskich. Wiem, że one zrobią wszystko by ten sezon wspominać do końca życia. Pomóżmy im!

            A na koniec chciałbym wspomnieć o tych, bez których turniej nie mógłby się odbyć – popisy najlepszych juniorek będziemy mieli okazje podziwiać za sprawą przychylności Dyrektora ZS nr 1 Pana Krzysztofa Wołejko, władz lokalnych (Starostwo Powiatowe oraz Urząd Miasta), KZB Legionowo oraz sponsorów (ABC Direct, AA Drink Polska, Gaz System). Szczególną uwagę zwracam na zaangażowanie ostatniej z wymienionych firm, gdyż naszej siatkarskiej rodzinie pomaga w tym newralgicznym dla niej momencie. Bardzo dziękujemy!

 Wszystkich sympatyków naszego klubu, niezdecydowanych, a nawet tych, którym siatkówka jest obca ale są jej ciekawi – zapraszam do kibicowania!

 

SPONSOR MISTRZOSTW MAZOWSZA JUNIOREK
width=400

Pan Sieczychowy

Jak wszyscy, to wszyscy – LTS na obozie zimowym!

Całe siatkarskie Mazowsze wyjechało na obozy sportowe. I my też wyjechaliśmy! A konkretnie rzecz ujmując, wszystkie grupy minisiatkówki oraz obie grupy treningowe młodziczek w sobotę rozpoczęły obóz w Pomiechówku.

Zwyczajowo, czas ferii zimowych bezpośrednio poprzedzających turnieje finałowe o tytuły wojewódzkie, wykorzystywany jest na ostateczny szlif formy. Bieżący sezon jest dla naszej młodzieży szczególnie  istotny, gdyż może obfitować w liczne osiągnięcia:  grupa starszych młodziczek (rocznik 2000) będzie się bić o mistrzostwo Mazowsza (we wszystkich turniejach ligowych wygrała wszystkie mecze!),  grupa młodsza (rocznik 2001) będzie walczyć w turnieju półfinałowym (Żuromin 14-15 lutego) ale dotychczas osiągnięte miejsce (to najmłodsza ekipa w gronie półfinalistów) już teraz należy odczytywać jako wielki sukces, minisiatka już niedługo rozpocznie zmagania w rozgrywkach Kinder+Sport, a po ubiegłorocznych osiągnięciach ówczesnych dwójek, w tym roku po trójce także można się sporo spodziewać.

Warto także wspomnieć, że obok zawodniczek LTS Legionovia w zgrupowaniu udział biorą także uczennice klas sportowych objętych programem Szkolnych Ośrodków Sportowych. Ich udział jest o tyle cenny, że wiosną brać udział będą w szkolnych rozgrywkach, potocznie zwanych Gimnazjadą a także turniejach organizowanych pod egidą SOS. I tu też można się spodziewać sukcesu.

Choć celów szkoleniowych i tytułów do zdobycia mnóstwo, to obóz nie zaczął się od treningu. Jako, że zwyczajem jest udział naszej młodzieży w meczach SK bank Legionovii Legionowo, także i tym razem tradycji stało się zadość. Zasiedliśmy więc w aszym sektorze i obserwowaliśmy grę starszych koleżanek w starciu z KSZO Ostrowiec. 

Dość jednak nieróbstwa, czas na trening! Czas w praktyce sprawdzić wytrzymałość trenażerów (przyjechał ich cały samochód), podszkolić technikę i ustawienia oraz fajnie spędzić czas w REWELACYJNYM towarzystwie! Miłego pobytu!

 

Pan Sieczychowy

Atom Trefl Sopot lepszy w Młodej Lidze

Każdy chce wygrać. Ta uniwersalna prawda stanowi sens rywalizacji sportowej. Dla widowiska najlepiej jest, jeśli wola wygranej jest równie silna u obu stron, a dodatkowo jeśli owo dążenie ma podstawy i strony mają środki ku jego realizacji. Piątkowe starcie lidera z viceliderem grupy mistrzowskiej fazy finałowej Młodej Ligi Kobiet stanowiło doskonały przykład jak ku zwycięstwu należy dążyć. Obydwa zespoły miały motywację –  PGE Atomu Trefl Sopot żądny był zmazania skazy dwóch ostatnich porażek (z Chemikiem Police w II lidze seniorek oraz pierwszej w rozgrywkach MLK „u siebie” z Impelem Wrocław). Nasza motywacja miała podobne podstawy – nie chcieliśmy przegrać pierwszego meczu (nadal bowiem nie traktuję porażki w Rzeszowie jako wynik sportowej rywalizacji!) oraz chcieliśmy samodzielnie liderować tabeli. W tym celu oba zespoły rzuciły do boju wszystko, co mają najlepsze: trener Wojciech Lalek miał do dyspozycji  6 zawodniczek z seniorskiego składu SKbank Legionovii a w składzie Atomu nie zbrakło nawet zawodniczki, która jeszcze w czwartek wieczorem była w składzie „dużego Atomu” na mecz z Prosecco Doc-Imoco Conegliano w Pucharze CEV.

Mecz nie zaczął się dla nas dobrze, a wszystko co nie zagrało w pierwszych piłkach potwierdzało się przez cały mecz. Doskonale ustawione taktycznie Atomówki od pierwszej piłki z żelazną dyscypliną realizowały nakreślony im plan taktyczny – odrzucić przeciwnika od siatki oraz nie pozwolić rozwinąć się na skrzydłach Oli Wójcik i Malwinie  Smarzek. Jak zostało powiedziane, tak też było wykonywane: po dwóch blokach na Oli oraz kilku nieudanych przyjęciach, Atom wyszedł na czteropunktowe prowadzenie (2:6). Doprowadziliśmy wprawdzie do remisu (9:9) i przez jakiś czas „utrzymywaliśmy koło” ale mniej więcej w połowie seta kilka trudnych zagrywek Martyny  Łukasik oraz Dominiki Mikołajewskiej pozwoliło gościom zbudować (i utrzymywać) kilkupunktowa przewagę. Seta przegraliśmy 22:25 ale co najgorsze, skończył się on dla nas kolejnym błędem przyjęcia. O tym elemencie gry piszę kolejny raz, bo tym właśnie przegraliśmy najbardziej. Atomówki, jak najsurowsi egzaminatorzy, po kolei wywoływały do tablicy kolejne przyjmujące, a te bez wyjątku oblewały sprawdzian. To przykre, ale tak to właśnie wyglądało.
Nasz trener próbował reagować i drugiego seta rozpoczeliśmy w niecodziennym ustawieniu. Do ataku wyszła Monika Bociek, Malwina Smarzek przesunięta została na przyjęcie a Iga Chojnacka zmieniła na środku najmłodszą na boisku Kasię Niderlę. Miało nam to dać impuls do poprawy przyjęcia oraz otworzyć opcje na środku. Czasami się to udaje. W sobotę jednak  nie wyszło, głównie za sprawa zawodniczek Atomu Trefla Sopot, które utrzymywały rewelacyjny poziom zagrywki. Najpierw więc Dominika Mras, a następnie Justyna Łukasik nękały nas trudnymi zagrywkami. Efektem była dziewięciopunktowa strata (3:12), szybko wykorzystane przerwy na żądanie oraz dramatyczna decyzja o zmianie Oli Wójcik na Kasię Jędrzejewską. Wtedy także byliśmy świadkami zrywu naszej drużyny. Po kilku udanych indywidualnych akcjach (pojedynczy blok Moniki Bociek, as serwisowy Malwiny Smarzek i trzy asy Igi Chojnackiej) odrobiliśmy znaczną cześć strat, doprowadzając do wyniku 14:17. Zadyszka sopocianek trwała aż do wyniku 19:21, kiedy to na podwójny blok nadziała się Magdalena Damaske. Koniec to był jednak naszych zdobyczy, bo w czterech kolejnych akcjach prowadzone przez niezwykle skuteczną w ataku Justynę Zemlik (71% w całym meczu), przyjezdne nie oddały nam nawet jednego punktu. Co znamienne, set zakończył się kolejnym błędem przyjęcia. 19:25 nie napawało optymizmem.
Niestety obawy te znalazły swoje potwierdzenie: nadal nie przyjmowaliśmy (16 punktów 0ddanych w całym meczu bezpośrednio po zagrywce Sopotu!!!), nadal zawodziliśmy w polu serwisowym. Nadal też nie umieliśmy wykorzystać naszego największego atutu – Malwina Smarzek dostawała piłki za niskie i za szybkie aby bić z właściwego jej pułapu… inna sprawą jest to, że sopocianki doskonale (co już podkreślałem) taktycznie ustawione przez trenera Piotra Matelę za każdym razem stawiały Malwinie podwójny blok, zmuszając ją do błędów albo umożliwiając skuteczną grę obronną. Na nic, w samej końcówce – zdał się popis Moniki Bociek, która serią 5 asów zniwelowała straty. Wygranie tego seta ocierałoby się cud  i (choć z całego serca kibicuję Legionovii) to muszę przyznać, że byłoby po prostu niesprawiedliwe. W końcu musiało nadejść nieuniknione – kolejna grana na pełnym ryzyku zagrywka wylądowała w siatce i Atom Trefl Sopot mógł rozpocząć celebrację wygranej 20:25.
Przegraliśmy, ale nic się w naszej motywacji i naszych celach nie zmieniło. Naszym dążeniem nadal jest wygranie Młodej Ligi i co by nie mówić nie jest to niewykonalne. Wiele się może jeszcze dobrego zdarzyć i mam nadzieję, że ta porażka nic nie zmieni w nastawieniu klubu do tych rozgrywek i w dwójnasób roznieci ogień motywacji.
Na koniec jednak nie mogę nie zwrócić uwagi na jeden niezwykle oczywisty, ale przykry dla nas fakt – choć na trybunach było wielu kibiców, to głośniejszy był od nich „kwadrat” sopocianek. Także na tym polu przegraliśmy z kretesem… Jak to możliwe, że brak jednej osoby (tego Najprawdziwszego Kibica!!!) innym odbiera głos i chęć wspierania drużyny w trudnych dla niej chwilach. Relację chce więc zakończyć pytaniem: Panowie, czy w kibicowaniu chodzi o cieszenie się wzajemnym towarzystwem, czy też o pomoc drużynie?

Pan Sieczychowy
 
SK Bank Legionovia Legionowo – PGE Atom Trefl Sopot 0:3 (22:25, 19:25, 20:25)
PGE Atom Trefl Sopot – Mras, Damaske, Łukasik J., Zemlik, Mikołajewska, Urbanowicz, Kulig (L) oraz Grzmocińska, Piotrowska
SK Bank Legionovia Legionowo – Gajewska, Chojnacka, Wójcik, Smarzek, Szymańska, Pietraszkiewicz (L) oraz Jędrzejewska, Bociek, Niderla, Omelaniuk, Dąbrowska, Nowak.

Ps: Janusz, żeby Cię nigdy więcej nie zabrakło, OK?!

Sytuacja po barażach jest taka…

Zakończyły się już baraże o awans do turniejów finałowych o mistrzostwo Mazowsza dziewcząt w piłce siatkowej w kategoriach kadetek oraz juniorek. Ostateczne rozstrzygnięcia trudno uznać za niespodziankę, ale niektóre są zaskakujące.

Po wygraniu zasadniczej, nasze juniorki wraz z nominalnie II zespołem Sparty Warszawa oczekiwała pozostałych pretendentów. Nie wszystko poszło tak, jak się tego obserwatorzy spodziewali. W starciu z Ateną Warszawa odpadłą na przykład Sparta Warszawa. Atena nie sprawiła kolejnej niespodzianki (dwukrotnie przegrała z MOS Wola Warszawa) ale udowodniła, że jak już gra im zaskoczy są bardzo niebezpieczne. Po drugiej stronie drabinki barażowej doszło do starcia Volleya Płock i GLKS Nadarzyn. Trudno było wskazać faworyta, bo obydwie drużyny to uznane na Mazowszu siatkarskie firmy.  Każdy z meczów wygrywał gospodarz…tyle tylko, że siatkarki z Nadarzyna przegrały mniej setów (2:3 i 3:0). Skład finałów jest więc następujący: LTS Legionovia, Sparta Warszawa, MOS Wola i GLKS Nadarzyn. Finały (najprawdopodobniej) rozegrana zostaną w Legionowie w dniach
6-8.02 w hali przy SP nr 1 i Arenie Legionowo. Zobaczymy jednak jak się to wszystko poukłada…będę Was informował.

Ciekawie było w rozgrywkach kadetek. Tu niestety (podobnie jednak w roku ubiegłym) uczestniczyliśmy w barażach. Rozstrzygnięcie znacie –  pokonując w III rundzie Nike Ostrołęka, dołączyliśmy do MOS Wola Warszawa oraz Sparty Warszawa. drugiej strony dołączyła Ósemka Siedlce (pokonując, w ubiegłym sezonie czwarty młodziczkowy team Polski – SMS Warszawa) oraz…Volley Płock. Szczególnie zaskakujące jest to rozstrzygnięcie, bo choć Volley był najsłabszą drużyna I ligi i z dalszej rywalizacji odpadł już w I rundzie baraży a w przyszłym sezonie będzie grał w II lidze, to skorzystał z przysługującego mu regulaminowego uprawnienia. Chodzi o awansowanie do wojewódzkich gier finałowych drużyn, których wychowanki uczęszczają do Szkoły Mistrzostwa Sportowego PZPS w Szczyrku. Czy siostry Muszyńskie odmienią zespół? Brak odpowiedzi na to pytanie czyni Volley największą niewiadomą przyszłych zmagań. Organizatorem turnieju finałowego (12-15.02) będzie MOS Wola Warszawa. Czy hala przy ul. Rogalińskiej ponownie zabrzmi dopingiem LTS!!! LTS!!!!? Bardzo na to liczę…

            Przypominam, że nadal czekamy na rozstrzygnięcia w kategorii młodziczek. Rocznik 2000 już jest w finałach (nie przegrał żadnego spotkania!) ale o awans walczyć będą jeszcze zawodniczki z grupy młodszej.

 

Pan Sieczychowy

Kadetki w Finałach Mazowsza

            Pierwsza informacja jest taka, że kadetkom wreszcie udało się osiągnąć zakładany przed rozgrywkami cel. Drużyna awansowała do wojewódzkich finałów Mistrzostw Mazowsza. Odbyło się to w drodze dwumeczu z zespołem Nike Ostrołęka. Choć wynik ostatniego naszego spotkania nie pozostawił złudzeń, co do sił obydwu zespołów, to jednak nikt nie zamierzał lekceważyć Nike. Przypomnę bowiem, że prowadzona przez trenera Dariusza Werpachowskiego drużyna była sprawcą jak dotąd największej niespodzianki tych rozgrywek – po przegraniu u siebie z Esperanto Warszawa pierwszego meczu barażowego II rundy (1:3), na wyjeździe Nike nie oddałoapewnym triumfu warszawiankom nawet jednego seta! Wielka to była viktoria i niech taką w pamięci ostrołęczanek pozostanie. A nas, cóż – wiadomości o woli walki przyszłych przeciwników – zmobilizowały.

W pierwszym meczu całkowicie zdominowaliśmy przebieg gry. Akcje prowadziliśmy bardzo spokojną i pomijając kilkupunktowe zachwiania wyniku na początku setów pierwszego i trzeciego (z 10:3 na 10:7 (błędy , błędy, błędy!!) oraz wynik 5:6 w secie III) nie było powodów na skok tętna powyżej 70… Nasza gra była płynna, spokojna, dokładna. Wyglądało to bardzo dobrze! Mecz wygraliśmy bez straty seta 3:0 (11,9,14), co oznaczało, że do awansu wystarczyło nam ugranie jednego seta na wyjeździe.

Choć wygraliśmy i rewanż, to jednak obraz gry nie był już tak jednowymiarowy. Wszystko za sprawą błędów własnych (przyjęcie i atak) oraz co by nie mówić umiejących je wykorzystywać, gospodyń. Kilka punktów Nike zapisało na swoim koncie po szczęśliwych asach  i atakach  przetaczanych po siatce. Nike dołożyła do tego także udane akcje w ataku – nie raz i nie dwa dziwiłem się skąd tyle mocy i skuteczności u niewysokiej przecież Magdy Piersy? Nike pokazała się także jako trudna do pokonania w ataku i wiele razy musieliśmy liczyć na nasz blok albo niedokładność ich kontrataku. Bez udawanego szacunku pragnę więc tu wyrazić uznanie dla ducha walki i determinacji Nike.

 Jak już wspomniałem, sporo w tym meczu zależało od nas. Zdobycz punktowa przediwnika (szczególnie w pierwszej partii) to w dużej mierze wynik naszych błędów. Widać było brak koncentracji i należytego zaangażowania. Stąd pewnie tak niezwykle wyrównany przebieg seta pierwszego (3:5, 12:10, 17:14, 18:17, 23:22) oraz początkowe straty w kolejnych odsłonach (5:6 w secie II i 0:5 (!!!) w secie III).  W tajemnicy zdradzę Wam jednak, że ani nawet przez chwilę nie straciłem wiary w nasze dziewczyny, a tak spokojnego na ławce trenerskiej Wojtka Lalka nie widziałem jeszcze nigdy. Bardziej bawiły niż martwiły go niektóre z pomysłów… Po raz pierwszy też widziałem, że Wojtek, z zawsze przy nim obecnej butelki wody nie uszczknął ani kropli! A jak sobie przypomnę, że w takim meczu z GLKS Nadarzyn (pamiętne 3:2!) trener wytrąbił ze 3 litry, to tak sobie myślę, że to jest wydarzenie…

Gdyby tylko to miał być jedyny smaczek, byłoby nudno. Dziś pragnę więc zwrócić Waszą uwagę nie na to co szczególnie rzuciło mi się w oczy:

  1. Trener zagrał dwoma libero: Weroniką Trzeciak na przyjęciu oraz Anią Maziopą w obronie. Czyżby sprawdzian przed mistrzostwami???
  2. Rewelacyjne spotkanie w Ostrołęce zagrała Marysia Krośkiewicz. Opisywana przeze mnie jej  postawa na turnieju w Poznaniu, nie była więc przypadkiem. Uwaga! Nie przypominam sobie nawet jednego niedokładnego przyjęcia! Nawet jednej nieobronionej (możliwej do obrony) piłki! Ona też tego żałuje i jest to temat dość drażliwy, ale muszę to nareszcie wykrzyczeć: Dlaczego Ty wchodzisz na obniżenie bloku?! No  dlaczego?! (w taki to oto zawoalowany sposób wyrażam żal, że Marysi do bycia pierwszoszóstkową zawodniczką brakuje tylko wzrostu…),
  3. Zauważyłem kolejny już progres w grze  Monisi Oleszczuk. Taaak, wiem…ona nadal ma asynchroniczną zagrywkę i dziwny atak ze środka…ale jakże owa zagrywka jest skuteczna (Monisia dwa pierwsze sety rewanżu skończyła asami!) a ze środka potrafi już uderzyć pięknie i mocno (a nie gazetą…),
  4. A na koniec Natalia Mazurek. Każde jej wejście w pole serwisowe wiązało się z ciężkimi chwilami dla Nike. Natalka bardzo pomagała, w trudnych chwilach biorąc ciężar gry ofensywnej na siebie. Wydaje mi się, że poznałem tajemnicę mocy jej uderzenia, ale to wiedza dostępna tylko tym, którzy mieli przyjemność odwiedzić jej rodzinny Zieluń… Sprawa jest też taka, że od jakiegoś czasu asów serwisowych nie nazywamy inaczej jak MAZUR. Wiecie: jeden, dwa trzy MAZURY… Co więcej, w drużynie funkcjonuje jeszcze jedno określenie dotyczące innego firmowego zagrania tej przesympatycznej zawodniczki. Natalka mecz skończyła zagrywając najzłośliwszą ze złośliwych żabek – taką przetoczoną po taśmie, spadającą tuż za blok… tym razem jednak MAZUREK jej nie wyszedł…bo był skuteczny….łapiecie sarkazm….  🙂 

            Tym oto humorystycznym akcentem kończę relację z barażowego dwumeczu z Nike Ostrołęka. Kadetki dołączyły do juniorek i starszych młodziczek, które wygrywając swoje ligi czekają na rozpoczęcie Mistrzostw Mazowsza. Kto wie może to jeszcze nie koniec dobrych nowin? Gier nie zakończyły jeszcze najmłodsze młodziczki… Kto wie, co przyniesie los?? Czekajcie na wieści i szykujcie się na emocje!

Pan Sieczychowy

LTS-Nike Ostrołęka 3:0 (25:11,25:9,25:14)

Nike Ostrołęka-LTS 0:3 (22:25,14:25,18:25)

 

Nasz skład: Kasia PIŁATOWICZ (K), Milena MONTOWSKA, Ania MAZIOPA, Weronika TRZECIAK, Kasia NIDERLA, Monika OLESZCZUK, Paulina SOBOLEWSKA, Natalia MAZURKIEWICZ, Ola KRZYWAŃSKA, Kasia SALAMONIK,  Ola OMELANIUK, Marysia KROŚKIEWICZ, Ania MACHNACKA. 

Musicie to przeczytać!!

Wszystko zaczęło się od prowokacji jakiej dopuścił się jeden z moich znajomych (nota bene bardzo poważana w środowisku sportowym osoba) zadając mniej więcej takie oto pytanie: Ty słuchaj a oprócz Laleczek to ta LTS-owska młodzież coś sobą reprezentuje? O żesz Ty! – pomyślałem, ale rzeczowo wyjawiłem mu, że mamy dwie  grupy młodziczek i że starsze dotychczas nie przegrały żadnego meczu, że w ubiegłym roku zdobyliśmy wojewódzkie medale w dwójkach i czwórkach. Jak już wpadłem w ten edukacyjno-siatkarski słowotok, nieszczęśnik musiał wysłuchać informacji o działającym od tego roku Szkolnym Ośrodku Sportowym, o planach rozszerzania tego projektu o kolejne klasy… o niezwykłym wręcz zaangażowaniu nowego Zarządu klubu i coraz szerszej grupy rodziców… o zmianach jakie zaszły w funkcjonowaniu klubu…musiał się biedak nasłuchać o realnych perspektywach rozwoju najzdolniejszych zawodniczek poprzez Młodą Ligę Kobiet do orlenligowej SK Bank Legionovii…

Szczerze mówiąc niewiele mówiłem na temat młodziczek rocznika 2001, ale gdyby ową rozmowę można było powtórzyć, grupie prowadzonej przez trenera Olka Miętka  poświęciłbym znacznie więcej czasu. Dziś czas to naprawić! Jestem to tym dziewczynom winien, bo w tym sezonie dokonały czegoś niezwykłego!

Pierwsze spotkanie tej grupy miało miejsce półtorej roku temu. Trener Miętek po zakończeniu przygody z grupą juniorek (awans do finałów Mistrzostw Polski był o krok!!) poprosił o przydzielenie mu jakiejś młodej grupy. I dostał ją – kilka zdolnych dziewczynek, których wtedy jedyną rozpoznawalną cechą była wola walki. Stopniowo budował drużynę- ogrywał ją w lidze młodziczek, stawiał wysokie cele…Nie szło wtedy najlepiej, ale z każdym upływającym miesiącem, z każdym turniejem i meczem budowało się doświadczenie oraz pogłębiała wola walki. Przyszły wreszcie pierwsze sukcesy – wygrana z Esperanto Warszawa (dla nas to było niezwykłe wydarzenie!), SP 220 i Olimpią Węgrów, wygrana w silnie obsadzonym Wieliszew Volley Cup, wygrana w turnieju w Łodzi (z pokonaniem ŁKS włącznie!!). A potem przyszedł czas triumfu, bo za taki uznać należy vicemistrzostwo Mazowsza w kategorii czwórek i późniejszy udział w Mistrzostwach Polski (ach gdyby Ola Kempfi wyjazdu nie poprzedziła tygodniowym seansem blisko 40 stopniowej gorączki – mogło by być tak pięknie!).

Przyznam, że z nieukrywanym pobłażaniem myślałem o celu wyznaczonym przez trenera na obecny sezon – VIII miejsce po zakończeniu turniejów ligowych młodziczek. VIII miejsce!? Czyś Ty chłopie zwariował?! Czy Ty wiesz- myślałem- że to oznacza balansowanie na granicy I i II ligi? Gdzie nam do tego z naszymi maluchami?!  Ale maluchy zaczęły rosnąć i nabierać siły, w szkole utworzono klasę sportową, objęci zostaliśmy programem SOS-ów … okazało się, że na turnieju rozstawieniowym wygraliśmy dwa mecze i mogliśmy się cieszyć II ligą! I to jak (?!) – IV miejsce w pierwszym turnieju, III w drugim i … I miejsce w trzecim turnieju II ligowym! Cały czas do przodu! Pal licho miejsca, bo w tym sezonie nie o nie przecież chodzi – najważniejsza była gra, a jeśli chodzi o nią, to coraz większej liczbie osób coraz szerzej otwierały się buzie!! Obserwowany postęp w grze całej grupy, począwszy od zawodniczek które półtorej roku temu po raz pierwszy dotknęły piłki, po te które już sporo umiały jest niezwykły. Najlepszym przykładem jest Ola Misztal, która z totalnie siatkarsko nicnieumijącego (czy jest w ogóle takie słowo???) dziecka wyrosła na kardowiczkę Mazowsza! A Ola Nowak i Ola Kempfi? Z zawodniczek tylko sprawnych, wyrosły na pewne przyjmujące i siejące spustoszenie atakujące (jeśli trzeba…).

Niejako w międzyczasie nasza klasa siatkarska świetnie zaprezentowała się na turnieju wojewódzkich SOS-ów a trener został powołany na selekcjonera kadry.

To nie przypadek. Ten wzrostowy trend i wysyp sukcesów nie wziął się znikąd. To wynik ciężkiej pracy. Zawodniczek i trenera.

A teraz czekać nas może jeszcze więcej radości, bo ten oto najmłodszy zespół awansował do turnieju półfinałowego Mistrzostw Mazowsza Młodziczek. I niech nie mylą Was cztery przegrane mecze w ostatnich rozgrywkach I ligi! Ci, którzy widzieli postawę drużyny w starciach z I zespołem LTS, MOS Wola czy też nieznacznie przegranym spotkaniu z Ateną Warszawa muszą przyznać, że perspektywy na bliższą i dalszą przyszłość mamy niezwykłe!  

Czy oznacza to, że mamy problemów? Te oczywiście są – jak w każdym klubie. Największym kłopotem jest liczebność grupy, ale przy obserwowanej determinacji zarządu i rodziców, z pewnością uda sie go pokonać. W każdym razie klub jest otwarty na nowe zawodniczki. Zapraszamy na treningi i do obserwacji naszej gry!

Serdecznie zapraszamy.

 

 Pan Sieczychowy

 

Ps. A czy pisałem, że mamy jeszcze wolne miejsca w klasie siatkarskiej, do której uczęszcza większość zawodniczek z tej grupy (rocznik 2001)? Tak, mamy!

Ps2. A czy napisałem, że mamy jeszcze wolne miejsca na nasz zimowy obóz siatkarski? Tak, mamy wolne miejsca na wyjazd do Pomiechówka – 24-30 stycznia! Zapraszamy młodszych i starszych!  

Młoda Liga gościnnie w Nieporęcie.

Zacznę jak w znanym filmie rysunkowym – pędziłem co 140 KM (w mojej Skodzinie) wyskoczy! Nie zważając na wiatr, śnieg, zdradziecko pochowane fotoradary i innych uczestników ruchu! Byle tylko zdążyć z Lubowidza na mecz! Byle tylko na trybunach goszczącej nas alarmowo (WOŚP) nieporęckiej hali przy ul. Dworcowej 9 znalazło się miejsce! Udało się! Wkraczam…i co widzę (?) mecz już trwa – na tablicy 13:13 ale miny kibiców jakieś takie nietęgie… Co jest? Czy wiesz, że jeszcze przed chwilą było 4:10?! Szybka ocena sytuacji: na środku Justyna Antosiewicz i Karolina Szymańska (dla obydwu to takie prawie debiut bo jedna i druga na tej pozycji nie grały juz dawno) Monika Bociek na ataku, Natalia Gajewska na rozegraniu…jest Iga Chojnacka, są dwie nasze juniorki (Krysia Pietraszkiewicz i Kasia Jędrzejewska)… Jest więc tak, jak zapowiadał w wywiadach Prezes Marek Bąk – klub bardzo poważnie traktuje te rozgrywki i wystawia wszystko co ma najlepsze!

Ale cóż to?! Na trybunach zagościł Alojzy Świderek (przypominam, że to koordynator tych rozgrywek) wprowadzając w życie zapowiadane wizyty. Zmagania młodzieży z uwagą obserwowali też trenerzy i zawodniczka seniorskiej drużyny SK bank Legionovia. Obecność tak zacnego grona nieczęsto spotykanych w Nieporęcie osób, z pewnością doceniło blisko 150 (w większości) mieszkańców i lokalnych kibiców.

Wróćmy jednak do meczu. Po bardzo nieudanym początku pierwszego seta, nasze zawodniczki powstały i dogoniły wynik. Dopadła nas wprawdzie mała zadyszka (16:18, 19:21) ale na prowadzenie wyszliśmy w najbardziej odpowiednim momencie – blok na fruwającej nad siatką Agatą Oleksy dał nam remis (25:25), potem libero Krysia Pietraszkiewicz prawidłowo oceniła lot outowej piłki, a dzieła zwycięstwa dokonała Monik Bociek, posyłając asa serwisowego. Pierwsze dwupunktowe prowadzenie w meczu, ale jakże ważne – 27:25!

Kolejny set początkowo miał bardzo podobny przebieg, tj. Chemik zdobył kilkupunktową przewagę …. z tą jednakże różnicą, że w porównaniu do seta poprzedniego – nie oddał jej już do samego końca. Trudno powiedzieć co się stało – czy byliśmy nieskuteczni w ataku, czy też blok przyjezdnych wyczuwał nasze intencje, czy zagrywki Chemika były tak trudne, czy też nasze przyjmujące miały dołek? Nieważne! Fakt jest taki, że żadnym sposobem nie mogliśmy okiełznać ciągu na punkty wcześniej wspomnianej przyjmującej Chemika oraz Manueli Jakóbiak. Ten set potwierdził też od razu widoczną słabość środkowych. Nie! Nie naszych! Środkowych Chemika! Mogę się mylić ale jeśli choć dwa punkty w tym secie zdobyły rosłe przecież Emilia Oktaba i Patrycja Suwała – to wszystko! Grę naszych środkowych ocenić należy bardzo optymistycznie, bo choć także nie punktowały zbyt wiele to jednak w przeciwieństwie do koleżanek, były bardzo efektywne w bloku i zagrywce. Pamiętać też trzeba, że dla Justyny był to powrót do źródeł (bo jej kariera rozpoczęła się przecież na tej pozycji) a Karolina tym meczem (choć nadal w stabilizatorze) wróciła do poważnej gry. O chwilach chwały naszych środków będzie mowa później!

Po przegranym do 20 pkt secie przyszedł czas na rewanż. Trzecia partia przebiegała w modelowy wręcz, ale jakże dla nas przyjemny sposób: po początkowych niepowodzeniach (4:6) przyszedł czas na wyrównanie (6:6), powolne zdobywanie przewagi (9:6 16:14) aż po po całkowitą dominację! Dość powiedzieć, że od przerwy na żądanie trenera Wojtka Lalka przy tym wyniku, do końca partii przeciwniczkom udało się zdobyć jedynie … 2 punkty! Fakt, że dopisywało nam szczęście (Karolina jeden z punktów zdobyty głową), nerwowe reakcje trenera przyjezdnych (żółta kartka za dyskusje) i błędy policzanek, to jednak wygraną podarowaliśmy sobie sami- atakami Igi Chojnackiej i Moniki Bociek, obronami libero, trudnymi zagrywkami (brawo Justyna) i mądrą grą rozgrywającej (kiwka na 9:6 – poezja!). Chemik nie miał żadnych argumentów, a wynik 25:16 jak nigdy oddaje różnicę poziomów gry. Seta z lewego skrzydła skończyła Kasia Jędrzejewska. Brawo!

Początek ostatniego seta zwiastował szybki koniec. Z wynikami 7:1 w żeńskiej siatkówce jest jednak jak z niezwykłymi okazjami w sklepach internetowych – trzeba być bardzo ostrożnym… Prawda ta się niestety ziściła, bo już niedługo na tablicy jaśniały cztery jedyneczki. Po równo dla każdego zespołu! Odbiliśmy się wprawdzie na 2 punkty i stan ten trwał w zasadzie do końca seta. Zanim jednak dojdziemy do zapowiadanego triumfu środkowych dowiedzcie się, że w tym czasie mecz przypominał spotkanie dwóch drużyn, którym wygrana przyniosłaby niewyobrażalnie dużo złego. Nie tylko ja miałem odczucie, że nikt nie chciał go wygrać! Obydwa zespoły psuły STRASZLIWE ilości zagrywek!! 25:16 to nie rezultat końcowy – to liczba błędów własnych w tym elemencie! Wyobrażacie sobie (?!) Chemik oddał nam zagrywką cały set, a my połowę! Nasz trener reagował – dla poprawy jakości serwu wpuszczał na boisko kadetki (Kasia Niderla i Ola Omelaniuk) ale zabiegi te mogły jedynie spłycić głębię żałobnej czerni serwisu.  Kiedy tak nie szło i zadaniem pozbawionych pewności zagrywających było trafić w pole, o wyniku zdecydował inny element – blok. I tu na arene wkraczają nasze środki! Trzy z ostatnich czterech akcji punktowych były udziałem par: Monika +Justyna (ale taki męski (!), siarczysty, pod nogi zupełnie już zgaszonej Agaty Oleksy), Iga+Justyna oraz na 25:21 Karolina + Monika!

Najwartościowszą zawodniczką meczu, kolejny juz raz w tych rozgrywkach (i bardzo słusznie zresztą) uznano Igę Chojnacką a wyróżniającą się zawodniczką w ekipie Chemika Police była Manuela Jakóbiak.

Mecz to był dla nas bardzo ważny. Po długiej kontuzji do gry wróciła Karolina Szymańska (nie czuje jeszzce piłki a porozumienie na linii Karolina – rozgrywająca bardziej przypomina szept niż śpiew, ale dobrze, że Karolina gra!). Na nietypowej dla siebie pozycji swietnie spisała się Justyna Antosiewicz – a to dla niej niezwykle ważne.

Poradziliśmy sobie z bardzo trudnym i nieznanym nam przeciwnikiem. Potwierdziliśmy nasze aspiracje do tytułu. Pokazaliśmy, że nawet w nawet lekko łatanym składzie jesteśmy lepsi od potentatów.

I dobrze, że jesteśmy na tej drodze- Legionovia do boju!

Pan Sieczychowy

SK Bank Legionovia-Chemik Police  3:1 (27:25; 20:25; 25:16; 25:21) 

SK Bank Legionovia : Katarzyna Jędrzejewska, Natalia Gajewska, Iga Chojnacka (k), Magdalena Dąbrowska,  Ola Krzywańska, Krysia Pietraszkiewicz (l), Karolina Sidor, Justyna Antosiewicz, Karolina Szymańska, Ola Omelaniuk, Katarzyna Niderla, Monika Bociek

Chemik Police: Klaudia Boguszewska, Monika Babczyńska, Anna Karpicz, Agata Oleksy, Marcelina Wiązowska, Anna Szymoniak, Patrycja Suwała, Karmen Zaleszczyk, Aleksandra Długosz, Emilia Oktaba, Manuela Jakóbiak

Dwa zespoły młodziczek LTS w najlepszej ósemce Mazowsza!

Nudy Panie Dominiku – usłyszałem od zaprzyjaźnionego rodzica na trybunach żuromińskiej hali. Dobrze, że małe legionowianki mają o co grać, to przynajmniej się coś dzieje.

Powyższe słowa w najlepszym stopniu opisują zmagania ostatniej kolejki sezonu zasadniczego mazowieckiej ligi młodziczek 2014/2015. Zawody odbyły się w weekend 10-11 stycznia 2015 roku, a rolę gospodarza przyjął UKS Rosario Victoria Lubowidz.

Po turnieju rozstawieniowym oraz trzech kolejkach ligowych sytuacja naszych zespołów prezentowała się następująco: LTS I – pewne pierwsze miejsce, LTS II – realna szansa na uzyskanie awansu do półfinału Mistrzostw Mazowsza, LTS III – turniej kończący sezon.

Aby budować napięcie niniejszej relacji rozpoczniemy od LTS III, czyli drugiej szóstki rocznika 2000. Dziewczęta pod wodzą Konrada Ciejki w tym sezonie grają dla przyjemności i kontaktu z boiskiem. Nawet najstarsi górale nie stawiali medalowych celów, więc zawodniczki nie czuły żadnej presji. Stale zmieniający się skład, układany nie przez trenera, ale choroby i kontuzje, skutecznie dostarczał siwych włosów trenerowi.

LTS III swój turniej drugiej ligi rozegrał w Radomiu, w gościnnych murach MUKS Trzynastki. I przegrał wszystkie mecze, urywając jednego seta tylko stołecznej Praskiej 30.

Na koniec sezonu młodziczki LTS III zajęły miejsce w drugiej dziesiątce mazowieckich zespołów.

LTS I, czyli pierwszy garnitur rocznika 2000, po raz kolejny zdominował zawody. I tutaj niewiele więcej jest do dodania. Dziewczyny, dowodzone przez trenera Krzysztofa Kunę, zagrały swoje i wygrały wszystkie spotkania 2:0. Zmęczyły się tylko w drugim secie meczu z MOS Wola, który skończył się wynikiem 26:24, po wielokrotnych zmianach prowadzenia przez obie ekipy.

168 punktów – to maksymalny możliwy do uzyskania wynik w punktacji generalnej mazowieckiej ligi młodziczek. I tyle oczek zdobyły we wszystkich turniejach zawodniczki LTS I. W dwudziestu czterech oficjalnych spotkaniach straciły tylko jeden set.

Kunki śpią spokojnie. Wraz z MOS Wola awansowały bezpośrednio do finału Mistrzostw Mazowsza. Dodatkowo Legionovia ma prawo do organizacji turnieju, który odbędzie się w dniach 28 lutego – 1 marca 2015 r.

Najwięcej emocji towarzyszyło grom LTS II, czyli młodszych młodziczek prowadzonych przez trenera Aleksandra Miętka. Przed ostatnią ligową kolejką walczyły „korespondencyjnie” z UKS 6 Radom o ósme miejsce w klasyfikacji generalnej, jako ostatnie premiowane awansem do półfinału Mistrzostw Mazowsza. Obie drużyny bój musiały toczyć zdalnie, bowiem Miętówki potykały się w pierwszej, a radomianki – w drugiej lidze.

Do awansu LTS II wystarczyło zajęcie piątego miejsca w swoich zawodach, albo nie wywalczenie przez UKS 6 Radom pierwszej lokaty w niższej dywizji.

Legionowianki jako jedyny zespół w najwyższej lidze składał się w całości z młodszych młodziczek. Szczególnie widoczna była różnica wzrostu, gdy wychodziły naprzeciw MOS Wola, LTS I i Atena I. Musiały wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, by zrealizować cel.

Miętówki walczyły dzielnie. I swoje zadanie wykonały. Po wygranej z NIKE Ostrołęka 2:1, zajęły piąte miejsce, dzięki czemu nie musiały oglądać się na wyniki z oddalonego o 230 km Radomia.

W meczach z najtrudniejszymi rywalami – LTS I i MOS Wola I, stawały dzielnie. Ze starszymi klubowymi koleżankami kontrolowały połowę pierwszego seta. Później przestraszyły się, że mogą sprawić niespodziankę i oddały inicjatywę. Tego błędu nie popełniły ze stołeczną drużyną. Po zaciętym meczu zeszły pokonane z boiska, jednak w każdym secie wywalczyły po 20 punktów.

Tym samym LTS II awansował do półfinału Mistrzostw Mazowsza, który odbędzie się w Żurominie w dniach 14-15 lutego 2015 r. Trzymamy kciuki!

133 punkty w klasyfikacji generalnej. Świetny rezultat! Bez presji wyniku dziewczyny udowodniły swoją klasę.

Legionowianki zaprezentowały najwyższą wśród wszystkich obecnych w pierwszej lidze drużyn determinację w obronie. Wyciągały piłki w nieprawdopodobnych sytuacjach. Ustępowały jednak siłą ofensywy, a dokładniej zasięgiem ataku umożliwiającym skuteczne ominięcie bloku. Na to przyjdzie czas w przyszłym roku. W tym sezonie dostarczają cierpień przeciwnikom podbijając niemal każdą akcję.

DP

 

PS. Dziewczyny, pozwólcie że pójdę w banał. Idealnie przystający do sytuacji, jaką obserwowałem w całym turnieju. Na boisku wygrywa drużyna, a nie indywidualności. A zespół potrzebuje spokoju i zaufania w swoich szeregach. Nikt nie wymaga, abyście się wszystkie kochały. Ale musicie się wzajemnie SZANOWAĆ!

Dwie zawodniczki LTS w kadrze Polski kadetek

Co innego turniej towarzyski, a co innego oficjalne mecze! Stara prawda, ale jakże istotna w kontekście niniejszej informacji. Otóż dwie nasze zawodniczki: Ola Rasińska oraz Ala Grabka otrzymały powołanie do 12 osobowej reprezentacji Polski na kwalifikacje do mistrzostw Europy  kadetek.

Zawody odbędą się w okresie od 9 do 11 stycznia w chorwackim Rovinj.  Nasza reprezentacja zagra w grupie z gospodarzami turnieju oraz Finlandią. W turnieju finałowym (28 marca -5 kwietnia w Bułgarii) oprócz gospodyń zagrają także zwycięzcy grup oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem.

Trzymamy kciuki!

Pan Sieczychowy


Reprezentacja Polski kadetek na eliminacje mistrzostw Europy:

rozgrywające : Ala Grabka, Agata Michalewicz,

atakująca: Oliwia Michalak,

środkowe: Paulina Świder, Martyna Świrad, Weronika Sobiczewska,

przyjmujące: Aleksandra Rasińska, Aleksandra Lipska, Natalia Murek, Dagmara Dąbrowska, Monika Fedusio,

libero: Kinga Drabek,

 

trenerzy: Andrzej Peć, Rafał Kalinowski