Szkolny Ośrodek Siatkarski w Legionowie!

Z przyjemnością możemy poinformować, że od nowego roku szkolnego Gimnazjum Nr 4 im. Aleksandra Kamińskiego w Legionowie wpisane zostało na listę Szkolnych Ośrodków Siatkarskich.

Ogólnopolski program S.O.S-ów powołany został w 2012 r z inicjatywy PZPS i prowadzony jest pod kuratelą  Ministerstwa Sportu i Turystyki. Działalność ta polega na szkoleniu utalentowanych uczniów, którzy w siatkówkę grają na wyższym poziomie i w większości uczęszczają do klas ze specjalistycznym siatkarskim wychowaniem fizycznym. W gimnazjum nr 4, dzięki  współpracy, jaka zawiązała się pomiędzy Dyrektor Szkoły  – Panią Agnieszką Jakubowską a LTS Legionovia Legionowo, w br. funkcjonować będą dwie klasy sportowe – dla dziewcząt roczników 2000 oraz 2001.

Jest to dla legionowskiej siatkówki doskonała informacja gdyż S.O.S. pozwoli wynieść nasze młode siatkarki na znacznie wyższy poziom umiejętności. Tym bardziej więc jest też mi miło poinformować, że nadal istnieje możliwość dołączenia nowych dziewcząt do ww. klas. Serdecznie zapraszamy więc zainteresowanych a nadal niezdecydowanych. Warto dołączyć do naszej grupy!!

Wszelkich niezbędnych informacji w tej sprawie udzieli p. Lidia Mituniewicz tel. 504002240

 

 

Pan Sieczychowy

Mistrzowie mopa w akcji.

Jeśli ktoś sądził, że bezruch jaki zapanował na naszej klubowej stronie oznacza, że od czasu rozegrania finału krajowego rozgrywek Kinder+sport nic w naszej LTS-owskiej siatkówce się nie działo, jest w dużym błędzie.

Czasami w wakacyjnym życiu młodej siatkarki pławiącej się w rozkoszach letniego bezruchu pojawia sie szansa, która choćby nawet związana z lataniem na szmacie – łapana jest bez zastanowienia. Piszę tu o propozycji udziału zawodniczek naszego klubu w obsłudze XII Memoriału Huberta Jerzego Wagnera, która dzięki staraniom jednej z naszych klubowych aktywistek – opiekunki grupy rocznika 2001 – Lidii Mituniewicz, stała się także naszym udziałem. Można by pomyśleć, że niby nic wielkiego, ale gdyby dziś zaproponować którejkolwiek z naszych dziewcząt sprzedaż miejsca w autokarze wiozącego je na Memoriał – pewnie niewielu byłoby stać na sprostanie oczekiwaniom finansowym!

Cudownie sie złożyło, że termin Memoriału zgrał nam sie doskonale w czasie z rozpoczęciem letniego obozu treningowego. Niejako więc po drodze do Krościenka nasze młodziczki oraz kilka starszych koleżanek zajechało do Krakowa dotknąć największej siatkówki. Trudno to nazwać inaczej bo czyż nie tym właśnie jest udział w najważniejszym i ostatecznym sprawdzianie formy drużyn uczestniczących w najbliższych Mistrzostwach Świata? W trakcie turnieju rozegrano łącznie 6 meczy z czego nasze zawodniczki obsługiwały połowę, w tym dwa spotkania naszych Orłów oraz mecz otwarcia. Uważni obserwatorzy transmisji nie mogli nie zauważyć fachowej roboty naszych klubowych mistrzów mopa! A w zasadzie, jeśli nawet tej pracy nie było widać – tym lepiej. O to chodziło! Zaręczam jednak, że dziewczyny dały radę przezwyciężyć emocje i ze swojego zadania wywiązały się wzorowo.

Nagrodą są wspomnienia. Niezapomniane. Zdjęcia z najlepszymi siatkarzami świata, zdjęcia z Mistrzami Świata, Mistrzami Olimpijskimi, medalistami najważniejszych imprez. Nagrodą była możliwość uczestnictwa w ich treningach, obserwacja szczegółów gry i normalnie niedostrzegalnych zachowań.

Co ciekawe, serca naszych dziewcząt całkowicie zagrabili Rosjanie. Nie chodzi tu tylko o ich urodę, bo nie mi to oceniać (choć podobno, niektóre nasze zawodniczki mówiąc Pawel Moroz, mówią Moroooooooz….. ). Nie będąc tak blisko nich, nie miały by szansy przekonać się jak miłymi i otwartymi są ludźmi!  Na przykład, nie było dla Rosjan najmniejszym problemem uczestnictwo w sesji zdjęciowej. Notabene skończyło się to dla Sbornej źle, bo nasze dziewczyny (choć może lepiej byłoby mówić o nich – sępy!!) ograbiły ich z koszulek!  Okazało się także, że tak nielubiany przez większość kibiców za jego boiskowe prowokacje – Aleksiej Spirydonow, jest pełnym humoru człowiekiem, a owe zachowania mają podstawę w znajomościach z większością prowokowanych zawodników. Z ciekawostek – bracia Georgi i Walentin Bratoew, podobnie jak cała drużyna Chin, są praktycznie nie do rozróżnienia – no może z wyjątkiem ich sympatycznego libero Konga. A Dmitriy Muserskiy jest tak wielki że człowiek mojego wzrostu czuje sie przy nim jak krasnoludek. Chciałbym także zdementować pogłoski, że Nikołaj Apalikow, potężny środkowy rosyjski, nigdy się nie uśmiecha. Uśmiecha, uśmiecha!!    

Nie koniec to był jednak atrakcji. Nasze zawodniczki mają bowiem za sobą (dla niektórych pierwszy) mecz międzypaństwowy z drugoligowym seniorskim klubem z Norwegii. Wiedzcie jednak, że druga liga tego kraju to nie to samo co nasza liga i wyniki sparingów były (w zdecydowanej większości) dla nas korzystne. Mieliśmy także okazję uczestniczyć w treningu, a potem w małej gierce z Orłami Wagnera – Mistrzami Świata z Meksyku (1974) i Mistrzami Olimpijskimi z Montrealu (1976)! Choć nie była to nawet cała szóstka, to jednak było to niezwykłe wydarzenie.

A na koniec coś osobistego. Dotychczasowe doświadczenia związane z uczestnictwem w kibicowaniu mogę opisać jak drabinę. Na samym dole jest szczebel o nazwie  telewizor. Pomińmy szczeble pośrednie. Blisko szczytu jest bowiem Liga Światowa w Spodku. Jak na razie, na absolutnym topie jest kocioł jaki nasi kibice zgotowali na meczu kończącym Memoriał. Czułem się jak na dobrym koncercie rockowym! W uszach od hałasu i emocji huczało jeszcze przez dobrą godzinę po zakończeniu meczu. I to było to! Aż starach pomyśleć co się będzie działo na meczu otwarcia Mistrzostw Świata na Stadionie Narodowym! Po tym wyderzenniu nic w kibicowaniu nie będzie już takie samo.


Pan Sieczychowy