Jak być najlepszym?

Z opóźnieniem, ale z największą przyjemnością informuję o kolejnym sukcesie naszych siatkarskich mini-czwóreczek tj. dziewcząt z rocznika 2001.

Tym razem sukces objawił się nam w Nieporęcie, w ostatnią niedzielę (24 maja), przy okazji III edycji Turnieju Matczyna Niedziela. Turniej miał charakter wybitnie towarzyski, a jego intencją, której można sie natychmiast domyślić, było świętowanie Najważniejszego Dnia W Roku – Dnia Matki. Głównym celem było więc uszczęśliwienie Kochanych Mam i uczynienie z nich Dumnych i Kochanych Mam.   

Można powiedzieć, że turniej prowadzony był dwutorowo: w głównym nurcie drużyn walczących o medale i puchary były zespoły dziewcząt rocznika 2001, a niejako przy okazji toczone były rozgrywki zespołów koedukacyjnych oraz zasilonych starszymi koleżankami.

Przedstawiciele LTS Legionovia uczestniczyli w obydwu rozgrywkach. O puchar miała się bić czwórka w składzie: Weronika Mituniewicz (k), Alicja Ratowska, Aleksandra Kempfi i Julia Szymańska, a w części towarzyskiej zagrały Marysia Macioch (k), Aleksandra Misztal (oraz gościnnie) Madzia Cieszkowska, Oliwia Różycka i Kamila Uze. Dość eksperymentalny skład naszej flagowej czwóreczki spowodowany był różnymi względami ale nie sposób nie wspomnieć o kontuzji, jakiej na ostatnim treningu nabawiła się Ola Nowak. Nie sposób także z tego nie zażartować, bo okoliczności, kontekst i skutki tego zdarzenia były znamienne.

Od dawna już sygnalizowałem rosnącą formę całej grupy prowadzonej przez Olka Miętka, a szczególną uwagę nie raz zwracałem na Julkę Szymańską. Ta właśnie oto zawodniczka, na piątkowym treningu popisała się atakiem, który poderwał wszystkich zebranych rodziców na nogi i wymusił nieskrywany aplauz. Nieszczęście polegało jednak na tym, że na drodze atomowo uderzonej piłki znalazł się Nowaczek. Następstwem była konieczność prześwietlenia, wymuszona absencja oraz zmiana składu podstawowego. Plan Julki okazał się wtedy taki oczywisty… (Ty zdradziecki konfidencie!) 🙂 Co by jednak nie mówić Julia nadarzającą się szansę w pełni wykorzystała – na koniec turnieju wybrana została najlepszą zawodniczą naszej drużyny. Brawo Szopen! Uznanie dla poziomu gry Julki i całego zespołu głośno wyrażał też trener, niezwykle zadowolony z prezentowanej waleczności, konsekwencji i dyscypliny taktycznej. Uwierzcie, było co podziwiać! W pokonanym polu znalazły się Iskra Legionowo, Dębina Nieporęt, Mazovia Pomiechówek, MOS Wola i (co godnie podkreślenia) SP 220 Warszawa. Dziewczyny oczywiście wygrały turniej i na koniec dnia z dumą odebrały medale i puchar.  Aby jednak Kochanym Mamom wszystkich naszych zawodniczek było miło dodam, że i druga czwórka wygrała wszystkie mecze! Choć w tym przypadku nie było medali i pucharów, to jednak fakt pozostaje faktem – wygraliśmy wszystko, co sie dało wygrać! Wielkie gratulacje!

Cóż jeszcze dodać? Ano tyle, że wszystko idzie zgodnie z planem, że forma rośnie, że dziewczyny na finał Kindera będą w pełni gotowe. Teraz mają tylko uważać na zdrowie lub dochodzić do pełnej sprawności. Wszyscy juz jednak czekają na turniej finałowy, który odbędzie się 7 czerwca w Węgrowie (mecze od godz. 10.30).  

 

Pan Sieczychowy

 

Ps. A zwróciliście uwagę, że nie użyłem już jakże niesprawiedliwego i krzywdzącego nasze nastolatki określenia maluchy? Lepiej nie ryzykować…bo jeszcze Szopen zechce ściąć piłkę w moją stronę… Kto mnie wtedy poskłada i wyniesie z sali?

 

 

 

Młodziczki rocznik 2000 pod wodzą Krzysztofa Kuny znowu z pucharem i złotem!

W niedzielę 18.05.2014r, odbył się Ogólnopolski Turniej Piłki Siatkowej Dziewcząt organizowany przez DOSiR Praga Północ

W turnieju startowały drużyny:  

MUKS Dargfil Tomaszów Mazowiecki, UKS Atena Warszawa, MUKS Volley Płock, UKS Pułaski Warszawa, MUKS Trzynastka Radom, Praska Trzydziestka, UKS Jedynka Kozienice i LTS Legionovia

Zespoły rozpoczęły turniej w podziale na 3 grupy. W pierwszym meczu rozgrywanym z UKS Atena Warszawa zabrakło w naszym zespole zawodniczek, które były na zgrupowaniu kadry Mazowsza (Julia Ciejka, Emilia Sikora oraz niespodzianki, o których za chwilę). Przystąpiliśmy do meczu bez żadnej nominalnej środkowej, której funkcje w tym dniu zajęła aktualnie grająca na pozycji przyjmującej Sandra Szczepańska oraz Oliwia Różycka, która jest początkującą zawodniczką LTS i trenuje od miesiąca (!!!). Julia Kuźmińska oraz Joneta Smolińska sprawdziły się w funkcji przyjmujących a Ola Gąsiorek jako rozgrywająca mimo dwutygodniowej absencji z powodu kontuzji nadgarstka zagrała bardzo dobrze. Na boisku wyśmienicie spisała sie również Klaudia Wykowska, która swoim mocnym  atakiem przysporzyła rywalkom kłopotu. Natomiast na pozycji libero zagrała Wiktoria Grzegorzewska (do niej jeszcze wrócimy).

Mecz zakończył się wynikiem 1:1.

 
Do kolejnego meczu w grupie do dziewczyn dołączyło nasze stadko z kadry mazowsza rocznika 2000 czyli: Julia Ciejka, Emilia Sikora oraz zawodniczki: Ola Rojecka, Klaudia Margalska i Ola Kąpińska (co, po co i dlaczego? – niech się każdy głowi ;), powiemy w swoim czasie).
Dziewczyny zaprezentowały się wyśmienicie (wszystkie, ponieważ w końcówkach setów na boisku zameldowały się zmienniczki) i dzięki temu zajęliśmy 1 miejsce w grupie.
Po wyjściu z grupy nasze dzielne dziewczyny walczyły o jak najwyższe miejsce na podium. W pierwszym meczu bez większych problemów pokonały drużynę Volley Płock a w meczu o pierwsze miejsce stoczyły zaciety bój z drużyną Dargfil Tomaszów Mazowiecki. 
Pomiedzy meczami rozegrany zostal konkurs odbicia dolnego i główki, czyli każda dziewczyna musiała jak najdłużej odbijać przemiennie głową i odbiciem dolnym tzw. dyszlem. Do półfinału dotarła Emilia Sikora i Klaudia Margalska. W finałowej rozgrywce pierwsze miejsce oraz nagrodę otrzymała Klaudia Margalska – grtulujemy.

Najlepszą zawodniczką turnieju w drużynie zwycięzców (czyli naszej 🙂 ) wybrana została wspomniana libero: Wiktoria Grzegorzewska.

Nasz zespół wygrał cały turniej i choć był to jedynie turniej towarzyski, to podopieczne Krzysztofa Kuny pokazały się z bardzo dobrej strony. Nadmienić tu muszę, że Krzysztof nie był z naszymi dziewczynami od początku tego turnieju. Zastępował go w tym czasie Konrad Ciejka. Wynikało to jednak z tego, że nasz Wodzu przebywał jeszcze w niedzielę rano na zdrupowaniu kadry mazowsza rcznika 2000, gdzie pełnił rolę drugiego trenera.

Kinder niby zgodnie z planem, ale…

Mamy za sobą III rundę Kindera w kategorii czwórek. W sobotę w deszczowej scenerii (a jakże!) Międzyborowa dogrywaliśmy eliminacje. W odniesieniu do naszych drużyn, trudno było mówić o większych emocjach, bo wszelkie rozstrzygnięcia zapadły już wcześniej. Wiadomo więc było, że nasza pierwsza czwórka awansuje do finałów rozgrywek wojewódzkich. Niestety, nasza druga czwóreczka w poprzednich edycjach szanse tą straciła. Obydwa składy mogły więc ten start potraktować treningowo. Jak miało być, i tak też było: pierwszy zespół dopieszczony ostatnio przez trenera bardzo ciężkim treningiem siłowym, nie prezentując normalnej świeżości i dynamiki, w swojej grupie zajął II miejsce a nasze rezerwy nie odniosły żadnego zwycięstwa.

Jeśli chodzi o drugi skład to na osiągnięcie jakiegokolwiek dobrego rezultatu nie było szans, bo ze składu, ze względów zdrowotnych, w ostatnim czasie wypadły trzy podstawowe zawodniczki. Dziewczyny robiły, co mogły, ale zrobić mogły niewiele. Bywa i tak. Budujące jest, to, że nawet w tak tragicznej sytuacji kadrowej, potrafiły podjąć walkę i mecze przegrywały nieznacznie.

Pierwsza czwóreczka, choć przyduszona i zamulona zagrała bardzo dobrze, nie dając żadnych szans MKS Olimp Wyszków (25-13), Iskrze Volley Zielona (25:15). Nie chcę w tych samych kategoriach pisać o wygranej z Praską 30 (25:12), bo choć okazalsza, to jednak jej okoliczności były niezwykłe. Tytułem wstępu: regulamin rozgrywek zakazuje włączania do zespołu dodatkowych (niezgłoszonych) zawodniczek. I tyle. I aż tyle (!), bo taki bezduszny zapis spowodował, że Praska 30 cały turniej była zmuszona zagrać TRZEMA zawodniczkami. Na nic się zdało powszechne oburzenie trenerów, na nic odwoływanie się do rozsądku organizatorów. Ci, zmuszeni zapisami regulaminu postąpili, jak musieli – najlepsza zawodniczka Praskiej 30 asystowała jedynie koleżankom (musiała bowiem być na boisku). W każdej rozsądnej organizacji, powinno wyciągać się wnioski. Niechże ktoś z naszego mazowieckiego związku, z tej sytuacji takie wnioski wyciągnie!

Wracając jednak do rozgrywek, warto zwrócić uwagę na mecz z triumfatorem naszej grupy. 13 Radom zagrała z nami rewelacyjnie! Radomianki zagrały mądrze, uważnie i odważnie. Naszemu atakowi przeciwstawiły świetną obronę. I to był klucz do ich zwycięstwa, a jednocześnie przyczyna naszej przegranej. Swoje rzy grosze dołożyła oczywiście najlepsza- w mojej ocenie-  zawodniczka turnieju – Marysia  Woźniak. A jeśli miałbym dorzucić kilka słów o Marysi, to jak na razie – prezentowana dynamika, precyzja i agresja w ataku czynią z niej absolutny nr 1. Kto wie może i w województwie? Oby nie obrosła w piórka a trenerzy nie zajechali jej w rozgrywkach różnych kategorii wiekowych.

W każdym razie, z taką obroną w polu i  takim atakiem radomianki są dla mnie absolutnym faworytem rozgrywek. Kto jeszcze? Z pewnością hegemoni równoległej grupy I ligi – Esperanto i SP 220 Warszawa. Do grona faworytów można też z pewnością zaliczyć Praską 30 (o ile ich kontuzjowane zawodniczki dojdą do siebie) i Olimpię Węgrów (mającą dodatkowy atut w postaci własnego boiska). Z różnych względów, bardzo trudno ocenić mi natomiast szanse zespołów Lidera Radom i SMS Warszawa. W każdym bądź razie, nasz trener także zalicza ich do grona faworytów. Co gorsze, te właśnie tajemnicze drużyny będą (obok Volleya Płock) naszymi przeciwnikami w pierwszej turze gier finałowych. A dlaczego nie wymieniłem nas w gronie faworytów? A dlatego, że z takiego kwalifikowania rodzi się zadufanie, a to nie prowadzi do niczego dobrego. Już trener Olek odpowiednio je zmotywuje i przygotuje. Nie moja to rola.

Eliminacje Kindera zakończyliśmy na 3 miejscu, z równym dorobkiem punktowym jak najlepsi. To pozwoliło nam na zajęcie uprzywilejowanej pozycji w rozstawieniu grup. W tym rozstawieniu nie mieliśmy jeednak szczęścia, bo prawda jest taka, że każdy z tych zespołów jest bardzo silny. Obiektywnie rzecz biorąc, mamy najsilniejszych przeciwników !Poniżej prezentuję składy poszczególnych grup.

Grupa A: Esperanto Warszawa, Olimia Węgrów, Iskra Volley Zielona, Dębina Nieporęt

Grupa B- SP 220 Warszawa, Praska 30, Olimp Mińsk Mazowiecki, Polonez Wyszków

Brupa C – LTS Legionovia, Lider Radom, Volley Płock, SMS Warszawa

Grupa D – 13 Radom, Atena Warszawa, Nike Ostrołęka, SMS Warszawa II

Wg ostatnich informacji turniej odbędzie się 7 czerwca w Węgrowie. Szczegóły będą podane później, ale już teraz proszę o gotowanie się kibiców do wspierania maluchów.

Chciałoby mi się napisać jeszcze więcej, bo tyle mam jeszcze spostrzeżeń (że warto by wcześniej pomyśleć o tablicach punktowych, że działacze Esperanto robią fantastyczną rzecz na bieżąco prezentując wyniki spotkań, że pięknie kibicowały nam dziewczyny z Radomia, że po kadrze Mazowsza tego rocznika widać nawiązujące sie znajomości), ale córka mi zabroniła….że niby za długie te moje relacje i nikt nie chce tego czytać. Ulegam więc przemocy domowej i kończę.

 

Pan Sieczychowy

 

Ps. Na pewno czytają ci, którzy czytać lubią i potrafią.  Ha!

A co do zdjęcia, to musiałem je wykorzystać. Po prostu musiałem…

No i stało się! Krysia zagrała!

Jak dotąd, żadna z informacji umieszczanych na stronie LTS-u , dotyczących Krysi Pietraszkiewicz nie była nudna. Nie chodzi oczywiście o sposób jej przedstawiania, bo z tym może być różnie, ale o jej sens. Było już o jej świetnej postawie na boisku w trakcie finałów Mistrzostw Mazowsza Juniorek, było o niej jako o dobrym duchu drużyny, było o próbie dewastacji hali sportowej (a tak naprawdę o wypadku, jakiemu uległa próbując podbić piłkę). Było też o znalezieniu się jej w kręgu zainteresowań sztabu szkoleniowego Siódemki Legionowo w kontekście budowy zespołu seniorskiego na nowy sezon.

Dziś też będzie o Krysi, i znowu będzie to miłe. Choć Krysia tego nie chciała, bo jest bardzo skromna, to jednak z tym większą przyjemnością informuję, że w ostatnią sobotę – 10 maja- Krysia zadebiutowała w seniorskiej siatkówce!

Nie był to wprawdzie jeszcze oficjalny mecz. Raczej zabawa siatkarska, uświetniająca wielki triumf zespołu KSZO Ostrowiec, który awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Nasza wychowanka zagrała w dwóch setach pokazowego meczu w Ostrowcu Świętokrzyskim. I super! I świetnie! Niech to będzie pierwszy z wielu kroków, jakie Krysia jeszcze zrobi by być kolejną wychowanka LTS-u, która zagra w naszym klubie Orlen Ligi.

Pisząc to, jakoś nie mam obaw, że Krysia obrośnie w piórka albo sodówka uderzy jej do głowy. Tak trzymać!

 

 

Pan Sieczychowy

I na koniec My, czyli minióweczki

W ciepłe i słoneczne popołudnie 30 kwietnia 2014 podopieczne Trener Ani Przybysz,najmłodsze zawodniczki LTS Legionovii (rocznik 2002 i młodsze) jak na skrzydłach przybyły na Arenę. Odkąd dowiedziały się, że środowy trening będzie tak niezwykły, nie mogły spać ani myśleć o niczym innym tylko o środowym spotkaniu z zawodniczkami Siódemki SK bank LegionoviiWiększość  z dziewczynek nie miała jeszcze okazji, żeby osobiście poznać starsze koleżanki z Orlen Ligii. Młode siatkarki oglądały je na meczach z trybun Areny lub w telewizji, kiedy rozgrywane mecze były na wyjeździe.
Kiedy dziewczynki weszły na halę, niestety jeszcze nie było zawodniczek ani sztabu trenerskiego. Z wypiekami na twarzy i niecierpliwością młodziutkie adeptki siatkówkiczekały na swoje starsze koleżanki. Gdy seniorki i ich trenerzy weszli na halę rozpoczął się wspólny trening. 
Na początek rozgrzewka – w dwóch grupach. Młode z trenerem Maćkiem Kosmolem, seniorki same. Potem każda z młodych musiała losować z rozsypanych na ziemi karteczek  karteczkę z numerem zawodniczki. Było to bardzo fajne rozwiązanie, bo to los zadecydował o tym kto z kim będzie w zespole. W ten sposób powstało 10 trójek (seniorka i dwieminióweczki), które miały rozegrać mini turniej  systemem każdy z każdym. Natomiast Berenika Tomsia razem z trenerem Robertem Strzałkowskim czterem najmłodszym, początkującym siatkareczkom stworzyli kącik gier, zabaw i ćwiczeń, z którego przez cały trening dobiegał śmiech dziewczynekNa ich twarzach widoczny był uśmiech od ucha do ucha. 
Podczas rozgrywanych meczy u młodych, zestresowanych zawodniczek można było zaobserwować  ogromne zaangażowanie i nadzwyczajną walkę o każdy punkt. Siedzący na trybunach rodzice  z wielką radością patrzyli na swoje pociechy, które pomimo tak młodego wieku potrafią już tak wiele. 
Po wszystkich rozegranych meczach każda z dziewczynek miała okazję poodbijać w dwójkach z każdą zawodniczką Siódemki, a w tym czasie trener Kosmol liczył punkty i kolejność drużyn po rozegranym turnieju. Wszystkie drużyny otrzymały słowa pochwały od trenera orlenligowej drużyny i ogłoszone zostały wyniki. Były oklaski i podziękowania.Pewnie wyniki turnieju były ważne ale nie najważniejsze. Najważniejsze dla młodych siatkarek były wspólnie spędzone chwile z bardzo fajnymi i sympatycznymi zawodniczkami jakimi są „ Siódemkowe” seniorki.
Na koniec był wspólny okrzyk, po którym nastąpiły wspólne zdjęcia. Oczywiście nie obyło się bez autografów. Dla młodych siatkarek było to niezapomniane kwietniowe popołudnie, które pozostanie na długo w ich pamięci <3

Kiero M.D.

>> przejdź do galerii

 

Rozstawienie III rundy Kindera

Chciało by się rzec: A nie mówiłem? To do tych, którzy twierdzili, że organizatorzy Kindera nadal podążać będą w dobrym kierunku. Chodzi, rzecz jasna o rozstawienie drużyn w III rundzie. Przypomnę, że po powszechnych protestach trenerów, organizatorzy wycofali się z pomysłu rozrzucenia najlepszych zespołów pomiędzy grupy rozgrywkowe. Na szczęście, w to miejsce utworzono cztery ligi. W drugim etapie system ten sprawdził się doskonale! Najsilniejsi mieli okazję poznać się nawzajem (tak, jak np. my 13 Radom), pograć na wysokim poziomie z porównywalnymi rywalami. To było to, o czym marzyli trenerzy i kibice. Osobiście oczekiwałem kontynuacji rozsądnego działania. Okazało się jednak, że zapowiadane ruchy udały się połowicznie.

Jak podał niezawodny serwis UKS Esperanto Warszawa, w następnej rundzie nasz pierwszy zespół spotka się z Praską 30, 13 Radom (rywale z poprzedniej rundy) oraz Iskrą Volley Zielona i Olimpem Mińsk Mazowiecki. Nic więc nie wyszło z utworzenia grupy skupiającej drużyny z najwyższą zdobyczą punktową. Mielibyśmy wtedy okazję pograć z Esperanto i SP 220. Co dostaliśmy w zamian (?), znani sobie przeciwnicy będą się po prosu poznawać lepiej. A może lepiej było to pomieszać, pójść za ciosem i po raz kolejny stworzyć warunki prorozwojowe. A wystarczyło np. zamienić miejscami zespoły z drugich miejsc, czy nie byłoby ciekawiej?

Organizatorom trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że moje sastrzeżenia dotyczą tylko I ligi a przyjęty system doskonale sprawdził się w niższych ligach. Tu bowiem ruch następował zarówno z góry tabeli (spadkowicze z lig wyższych) jak i z dołu (promowani z lig i niższej). Dlatego też ze znanych sobie zespołów z II etapu rozgrywek, nasza druga czwóreczka spotka się tylko z Nike Ostrołęka II. Poza tym naszymi rywalami do awansu do II ligi będą Atena II Warszawa, Volley Płock II i Wrzos Międzyborów I.

Można więc było lepiej, ale co tam, mamy taki system jaki mamy, a moje uwagi wcale nie muszą być trafne.  

Teraz z innej beczki. Obserwując składy poszczególnych grup, szczególnie w kontekście przewidywanego składu turnieju finałowego nie mogę nie podzielić się z Wami spostrzeżeniem dotyczącym Dębinki Nieporęt. Przed rozgrywkami był to dla mnie murowany faworyt do tego finału. Co więcej, była to dla mnie drużyna z absolutnego czuba Mazowsza. Obecnie jednak Dębinka jest w bardzo trudnej sytuacji, gdyż po zaprzepaszczeniu szansy na awans do I ligi w ostatnim turnieju, obecnie będzie walczyć o awans z pierwszymi czwórkami SMS Warszawa oraz Olimpii Węgrów! Czując wielką sympatię dla tego zespołu, z całego serca życzę mu awansu, ale – przykro mi to stwierdzić- w takiej sytuacji ich dalsza walka o tytuł ociera się o przymiot niewykonalności.    

III etap Kinder+ Sport zespołów 4 osobowych odbędzie się 17 maja, tradycyjnie w Międzyborowie.  Start ok. godz. 9.00. Zapraszam.

 

 

Pan Sieczychowy

Dla Marty

Wtorkowe popołudnie dnia 29.04.2014 w pamięci niektórych zapisze się pewnie jako słoneczne, ciepłe i leniwe. Na pewno jednak nie było leniwe dla adeptek sztuki siatkarskiej rocznika 2000 LTS Legionovia. O godzinie 17.00 zaplanowano bowiem wspólny trening z zespołem Orlen Ligi Siódemki Sk Bank Legionovii Legionowo.

To wyjątkowy moment dla wszystkich młodziczek, bo po raz pierwszy mogły na treningu poczuć atmosferę profesjonalizmu, otrzeć się o „wielki” siatkarki Świat. Trening poprowadził sztab szkoleniowy 7-ki z trenerem Kosmosem na czele.

Zajęcia rozpoczęły się niewinnie wręcz od kilkuminutowej rozgrzewki. To lubiane ćwiczenia więc dziewczyny w wielkim skupieniu ale i z animuszem przystąpiły do rozciągania, skrętów i skłonów. Chwilę później w ruch poszły piłki. Podzielone na dwójki młodziczki otrzymały do ćwiczeń swoje Orlen Ligowe zawodniczki.

Od tej pory nic już nie było takie same

Wielokrotnie zastanawiałem się jakiego rodzaju bodźce stosować aby zintensyfikować ćwiczenia. Od wtorku wiem że podstawowym jest starsza koleżanka parze ewentualnie kolega .

Po „leniwych” plasach i obronach przyszła kolej na ataki mmrrr czyli to co tygrysy lubią najbardziej. Seniorska wysokość siatki (2,24) mogłaby się wydawać ograniczeniem, ale nie we wtorek.

Zapatrzone w swoje siatkarskie ideały młodziczki wręcz pod niebo wzlatywały i takie „bomby” lutowały, że buzie za zdziwienia się otwierały.

Albo najzwyczajniej w świecie chciał sobie człowiek coś porymować z wrażenia

Kiedy do czerwoności rozgrzane zostały już wszystkie mięśnie przyszedł czas na wspólne granie.

Kto nie widział niech puści wodze wyobraźni, zamknie oczy i zobaczy spektakl wyjątkowy, w którym na dwóch boiskach cztery drużyny w zaciętych pojedynkach na siatce, w powietrzu i w obronie starały się zdobyć 15 zwycięskich punktów

Nikt ręki nie wstrzymywał, a z widowni co rusz dało się słyszeć głosy będących pod wrażeniem widzów.

Po pełnych profesjonalnych akcji meczach przyszedł czas na podsumowanie. Wszystkie drużyny zasłużyły na wyróżnienie, a słowa pochwały z ust pierwszego trenera orlenligowego teamu na pewno robiły wrażenie.

Miłym akcentem na zakończenie treningu był słodki poczęstunek. Okazało się , po raz kolejny, że ten dzień jest szczególnie wyjątkowy tym razem za sprawą pani kapitan Kingi Bąk, która właśnie w tym dniu obchodziła swoje urodziny. Po odśpiewaniu tradycyjnego sto lat w czterech językach (polskim, serbskim, francuskim i angielskim, niestety włoskiego nie uwzględniono ) przyszedł czas na pamiątkową wspólną fotografię i okrzyk

Ogromnie zmęczone i szczęśliwe młodziczki w ten sposób dopisuje do swojej długiej listy wrażeń kolejne wydarzenie przybliżające je do występów na seniorskich parkietach

 

Marta kochamy Cię!

Twoje lamusy