Podsumowanie pierwszego dnia Mistrzostw Mazowsza Młodziczek

W pierwszym dniu turnieju finałowego Mistrzostw Mazowsza Młodziczek sezonu 2014/2015, który odbywa się w Legionowie, spotkały się ze sobą zespoły gospodarzy oraz OTPS NIKE Ostrołęka i UKS Atena Warszawa.
Punktualnie o godzinie 16:00 na boisko wybiegły młodsze młodziczki LTS II Legionovia Legionowo, wsparte kilkoma zawodniczkami urodzonymi w 2000 roku oraz starsze młodziczki LTS I Legionovia Legionowo. Przed spotkaniem faworyt był tylko jeden – starszy skład gospodarzy. LTS I wygrał dotychczas wszystko, co było do wygrania w tym sezonie i stracił tylko jednego seta w jednym z epickich pojedynków z UMKS MOS Wola Warszawa.
Pierwszy set przebiegał pod dyktando starszych młodziczek. Klaudia Margalska rozkładała akcenty ataku na całej długości siatki, nieźle funkcjonowały skrzydła Sandry Szczepańskiej i Zofii Parzydło. Na środku szalały Emilia Sikora i Aleksandra Rojecka. Partia przebiegła tak, jak wszyscy się tego spodziewali – 25:15 dla LTS I.
Szybki koniec meczu wydawał się formalnością. Tymczasem po zagrywkach Aleksandry Nowak i Alicji Ratowskiej oraz coraz pewniejszych atakach z lewego skrzydła Aleksandry Kempfi, LTS II wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie, które trwało niemal przez cały set. Dopiero pod koniec Miętówki przestraszyły się możliwości wygrania partii i straciły kilka piłek z rzędu. LTS I, dzięki zagrywkom Emilii Sikory, doprowadził do wyrównania 24:24, ale tylko na tyle starczyło dziewczynom sił. LTS II wygrał set 26:24.
O wszystkim miał zdecydować tie-break. Od mocnego akcentu rozpoczęły zawodniczki LTS I, które uzyskały kilkupunktową przewagę. Jednak po zdobyciu 10 punktów starsze młodziczki zatrzymały się, a ich młodsze koleżanki nabrały wiary w zwycięstwo. LTS I kompletnie się pogubił i … pierwsza sensacja turnieju stała się faktem. LTS II Legionovia wygrał trzecią partię 15:12 i cały mecz 2:1. Miętówki zatańczyły w kółeczku.
LTS I Legionovia Legionowo – LTS II Legionovia Legionowo 1:2 (25:15, 24:26, 12:15)

W drugim spotkaniu dzisiejszego dnia spotkały się drużyny OPTS NIKE Ostrołęka i UKS Atena Warszawa. Zawodniczki z warszawskiego Ursynowa udowodniły już w tym sezonie swoją wartość i wielokrotnie pokonywały faworytów. I tym razem nie przestraszyły się uczennicy SMS PZPS Szczyrk – Julii Serowieckiej, która weszła na boisko NIKE z opaską kapitana i taką też funkcję miała pełnić. Trener Dariusz Piersa powierzył jej rolę pierwszej przyjmującej i atakującej. To na niej oparł siłę ofensywną Ostrołęki i w niej pokładał nadzieje na zwycięstwo.
Pierwszy set rozpoczął się od dużej przewagi UKS Atena Warszawa, która w polu zagrywki wystawiła Oliwię Kosieradzką. Przyjmujące NIKE nie radziły sobie z jej płaskim i silnym serwisem i pozwalały rosnąć przepaści punktowej. Na skrzydłach Ateny świetnie radziły sobie Izabela Tatara i Adriana Wełna. Środkiem rządziła Zuzanna Ostas.
UKS Atena wygrała pierwszy set 25:17 i wyszła bardzo pewna zwycięstwa w drugiej partii. Tutaj jednak role się odwróciły i do głosu doszły ataki Natalii Mierzejewskiej i sióstr – Klaudii i Gabrieli Lędzioszek. Również Julia Serowiecka złapała właściwy rytm gry i atakami nad blokiem siała spustoszenie w szeregach rywalek. Drugi set zakończył się niemal identycznym wynikiem jak pierwszy. Drużyny zamieniły się jednak miejscami i to OPTS NIKE Ostrołęka wygrała 25:18.
Drugi tego dnia tie-break miał zdecydować o wyniku pojedynku. Lepiej zaczęły go Atenki i to one kontrolowały cały przebieg partii. Pewne zwycięstwo 15:8 wynika z trudnej zagrywki i świetnej gry obronnej całej linii defensywnej. Libero Paulina Mamla zaakcentowała swój udział w meczu, broniąc piłki niemal w korytarzu hali sportowej.
W ten sposób UKS Atena Warszawa potwierdziła swoje aspiracje medalowe.
OTPS NIKE Ostrołęka – UKS Atena Warszawa 1:2 (17:25, 25:18, 8:15)

Zapraszamy na dalsze rozgrywki turnieju finałowego Mistrzostw Mazowsza Młodziczek. Jutro cztery mecze, w których zobaczymy obie Legionovie, MOS Wola, UKS Atena i OTPS NIKE.
DP

Smutne pożegnanie

Z przykrościa informujemy, że w dniu 20 lutego br w wieku 60 lat zmarła Pani Jadwiga KACPERSKA.

Działacze, trenerzy oraz zawodniczki LTS Legionovia, jej córce Ani PRZYBYSZ przekazują wyrazy ubolewania i najgłębszego żalu. 

Dwie drużyny LTS zagrają o medale Mistrzostw Mazowsza Młodziczek

Już w najbliższych weekend 27 lutego – 1 marca 2015 roku mazowieckie młodziczki zmierzą się w turnieju finałowym o medale województwa. Po ponad pięciu miesiącach zmagań, wielu wyjazdach i dziesiątkach rozegranych setów, zawodniczki najlepszych pięciu drużyn, spotkają się w hali sportowej  Zespołu Szkół przy ulicy Zegrzyńskiej 3 w Legionowie.
Do zawodów zakwalifikowały się dwa najlepsze zespoły sezonu zasadniczego – LTS I Legionovia Legionowo oraz UMKS MOS Wola Warszawa, dwie drużyny które przebrnęły przez turniej półfinałowy – LTS II Legionovia Legionowo i UKS Atena Warszawa oraz OTPS NIKE Ostrołęka, która swój udział zawdzięcza uczącej się w SMS Szczyrk Julii Serowieckiej.
Po raz pierwszy w historii siatkówki młodzieżowej LTS Legionovia do finałów awansowały dwie drużyny. Starsze młodziczki, prowadzone przez Krzysztofa Kunę, pewnie wygrały wszystkie turnieje ligowe i z kompletem punktów zajęły pierwsze miejsce sezonu zasadniczego. Młodsze młodziczki, dowodzone przez Aleksandra Miętka, zanotowały „wejście smoka” na przełomie 2014 i 2015 roku. Z ósmego miejsca awansowały do turnieju półfinałowego, gdzie były skazywane na porażkę. Tymczasem dziewczyny zawody wygrały i wywalczyły miejsce w finale.
Terminarz spotkań:
27.02.2015 Piątek
16.00 – Legionovia I – Legionovia II
17.30 – Atena Warszawa – Nike Ostrołęka

28.02.2015 Sobota
10.00 – MOS Wola Warszawa – Nike Ostrołęka
12.00 –  Legionovia II – Atena Warszawa
14.00 – Legionovia I – Atena Warszawa
16.00 – MOS Wola Warszawa – Legionovia II

1.03.2015 Niedziela
10.00 – Atena Warszawa – MOS Wola Warszawa
12.00 – Legionovia I – Nike Ostrołęka
14.00 – Nike Ostrołęka – Legionovia II
16.30 – Legionovia I – MOS Wola Warszawa

Stawką turnieju finałowego są nie tylko medale Mistrzostw Mazowsza sezonu 2014/2015, ale również prawo do gry w kolejnych etapach Mistrzostw Polski. Do zawodów ćwierćfinałowych awansują trzy najlepsze zespoły województwa. W przypadku zdobycia medali przez dwie drużyny tego samego klubu, prawo do dalszych gier przysługuje tylko jednej z nich.
Serdecznie zapraszamy kibiców i sympatyków młodzieżowej siatkówki.
Więcej informacji znajdziecie na oficjalnym profilu Mistrzostw Mazowsza Młodziczek sezonu 2014/2015 pod adresem https://www.facebook.com/ligamlodziczek
DP

Jedziemy zdobyć Wieliczkę

Po przebrnięciu trudnego turnieju o mistrzostwo województwa, juniorki trenowane przez Wojciecha Lalka weszły (oby na jak najdłuższy czas) na drogę ku tytułowi krajowemu. Najbliższy etap stanowią gry w 1/4 Mistrzostw Polski rozgrywane w Wieliczce w dniach 28.02-2.03.2014.

Zmieniony w porównaniu do poprzednich sezonów system rozgrywek na obecnym etapie wymaga kilku słów wyjaśnienia. Obecnie w grach ćwierćfinałowych uczestniczą wszyscy medaliści poszczególnych mistrzostw wojewódzkich. Rozstawiani są w zależności od zajętego w nich miejsca. W tym sezonie nastąpiła zmiana terytorialnego przyporządkowania zespołów, dlatego też w tym roku mierzyć się będziemy z zespołami z województw z południa kraju tj. Małopolskiego (I m – MKS MOS Wieliczka, IV m- MKS Pogoń Proszowice) Podkarpackiego (II m – MKS San Jarosław), Lubelskiego (II m – BKS Szóstka Biłgoraj) i Świętokrzyskiego (I m – MUKS Jedynka Ostrowiec Świętokrzyski).

6 zespołów podzielone zostało na 2 grupy z czego my mierzyć się będziemy z MUKS Jedynka Ostrowiec Świętokrzyski oraz BKS Szóstka Biłgoraj. W drugim etapie, zwycięzcy gup zagrają z zespołami zajmującymi drugie lokaty. Te krzyże zdecydują o awansie dwóch zespołów do gier półfinałowych. 

Nasze dzielne zawodniczki czeka więc kolejne wyzwanie. Niewątpliwie nasz zespół prezentuje poziom dający nadzieję na zakończenie turnieju na miejscu gwarantującym awans. Trzeba jednak pamiętać, że skład 1/4 finału oznacza konieczność pokonania nieprzypadkowych drużyn, prezentujących mistrzowski poziom i często posiadających w składach uczennice SMS Sosnowiec. Niechże więc nasze zawodniczki na każdy mecz wychodzą maksymalnie skoncentrowane i przepełnione szacunkiem dla rywalek.

Powodzenia.

 

Pan Sieczychowy

Operacja “Obóz zimowy” rozpoczęta

…z życia obozowicza


            Sobotę, 15 grudnia 2014 r. spora część rodziców siatkarskiej młodzieży skupionej w LTS Legionovia, zapisze w pamięci jako jeden z najszczęśliwszych dni tego roku – dzieci wyjechały na obóz!

            Niestety niedaleko. Niestety tylko do Nieporętu. Istnieje więc zagrożenie, że wcześniej wspomniany milusiński zażyczy sobie pilnej obecności nieszczęsnego rodzica przed drzwiami szkoły. Z wałówą i kolekcją gier video. Szansa rodzica jest taka, że powodowany współczuciem, a także  poczuciem  odpowiedzialności za powierzone mu zadanie woźny, owego rodzica do szkoły nie wpuści. Szansa na czasowe zerwanie kontaktu więc jednak jest…

            To oczywiście taki żarcik i bardziej humorystyczna projekcja obaw rodzica – autora tego tekstu, niż faktyczny obraz, ale fakty są takie, że w Nieporęcie rozpoczął się tegoroczny tygodniowy zimowy obóz LTS-u.

Biorą w nim udział zawodniczki grup trenerskich Ani Przybysz (siatkarskie przedszkole, dwójeczki i trójeczki), Olka Miętka (czwóreczki) oraz młodziczki Krzysia Kuny.

            Jak donosi życzliwa, zaraz po tym, gdy wszyscy rodzice odjechali, kadra plus kierownicy grup plus sam  prezes 🙂 rozpoczęli mozolną pracę, a mianowicie dmuchanie materacy. Podobno zabawy było co nie miara – płuca wysiadły, ręce i nogi również ale na koniec ponad 65 materacy zostało ułożonych w pokojach i czekało na zmęczone po dwóch treningach młode siatkarki.

            W niedzielę udało się sprawić pierwszą niespodziankę tego obozu i cała ferajna dziewczyn pojechała dopingować starsze koleżanki, w walce o vice-mistrzostwo Mazowsza Juniorek. W autokarze starsze koleżanki uczyły tekstów piosenek i z taką to ilością gardeł, śpiewając, młodzież LTS-u wkroczyła na trybuny hali Sparty Warszawa.
Zawodniczki, rodzice, kibice innych drużyn byli zachwyceni! Dziewczynki dały z siebie wszystko i na pewno przyczyniło się to do osiągnięcia przez juniorki niebotycznego poziomu gry. Cudownie się stało, że młodzież pokazała taką jedność, takie zaangażowanie, że mogła zobaczyć jak w przyszłości sama będzie grała i do czego ma dążyć.

Każda z juniorek zaczynała w taki sam sposób. Każda z nich kiedyś nie umiała odbić piłki, przerażała ją wysokość siatki a większość przyjmowanych piłek lądowała na autach… Jeśli ktoś jest zainteresowany konkretami, zapraszam… Informacji udzielę nieodpłatnie. Tak z życzliwości…

Na koniec turnieju naszej młodzieży zrobiono kilka wspólnych pamiątkowych zdjęć. Dzieci  zmęczone, ale szczęśliwe wróciły do Nieporętu, gdzie mogły odpoczywać przy grach i karaoke.

Kiedy tylko życzliwi doniosą o czymś więcej, niezwłocznie o tym poinformuję.

A tym czasem cieszcie się wolnym czasem. O dzieci się nie bójcie- mają tylko trzy treningi dziennie. Spoko… nie będą miały siły zadzwonić.

 

 

Pan Sieczychowy.  

Brąz w kolorze złota

Brąz w kolorze złota!
 
             W moim sportowym życiu miałem szczęście przeżyć kilka chwil wzruszenia. Oprócz doświadczeń osobistych (np. ukończenie pierwszego maratonu, czy też zwycięstwo w gminnych (!!!) biegach przełajowych) zdecydowana większość wiąże się z siatkówką młodzieżową. Pierwszym była przyjemność oglądania min co najmniej 200 miejscowych kibiców, których zespół nasze młodziczki wyrzuciły z gry w ćwierćfinale MMP w Kaliszu. Drugim był udział w grupie kibiców dopingujących te same młodziczki w finale Mistrzostw Mazowsza (to wtedy rodził się obecny poziom naszego klubowego dopingu) a jeszcze innym niedawne gry naszej czwóreczki wygrywającej jedną z edycji Wieliszew Volley Cup, w trakcie której dziewczyny pokazały oszałamiający wręcz  poziom zaangażowania i umiejętności. Były to wydarzenia, które do dziś budzą we mnie drżenie serca. Wczoraj doświadczyłem jednak czegoś absolutnie wyjątkowego! Czegoś przebijającego swoją intensywnością dotychczasowe znane mi sportowe wzruszenia. Czegoś, co zostanie mi w pamięci do końca życia. Poczytajcie więc.
            Tłem dla owych wydarzeń były oczywiście Mistrzostwa Mazowsza Juniorek, w których podstawowym zadaniem Młodych Lalek było wyjście w Polskę. Jako, że gwarantem spełnienia tego celu było zajęcie miejsca medalowego, tym samym, priorytetem stało się pokonanie Volleya Płock. Z chłodnej analizy potencjałów siatkarskich LTS-u oraz Sparty Warszawa i MOS Wola jasno wynikało bowiem, że zespoły te teoretycznie są poza naszym zasięgiem. Przebieg turnieju pokazał jednak, że różnice potencjału fizycznego mogą być z powodzeniem równoważone siłą mentalną, zgraniem, taktyką i mądrym prowadzeniem drużyny.
Atuty te pozwoliły nam nawiązać równorzędną walkę z nieprawdopodobnie mocnym w tym sezonie- MOS Wola (0:3) oraz pokonać bezpośredniego rywala awansowego – MUKS Volley Płock (3:1). Wyniki takie teoretycznie pozwalały nam spokojnie już myśleć o dalszej fazie rozgrywek, ale po dotkliwej porażce gospodarza turnieju z MOS Wola otworzyła nam się realna szansa powalczenia o srebrny medal. Szansy szukaliśmy w ewentualnym  załamaniu Sparty wywołanym przegraniem tytułu mistrzowskiego. Nasze nadzieje wrosły po pokonaniu przez tenże MOS, zespołu z Płocka. Po tym meczu już absolutnie jasne było, że podstawowy cel zawodów został osiągnięty. Wiadomo było, że mamy medal i gramy dalej! Sparta natomiast była w mało komfortowej sytuacji – musiała walczyć o srebro! Nam więc mogło się udać, Sparcie – musiało. 
            Bielany przywitały nas pięknie – MOS właśnie wygrywał z Volleyem Płock, na trybunach pojawili się już przedstawiciele Klubu Kibica, przyjechały wszystkie niemieszczące się w składzie meczowym kadetki i juniorki, przyjechała jedna z byłych zawodniczek LTS, byli Szanowni Rodzice, były dopingujące nas zawodniczki z Nadarzyna (Wielkie dzięki za sportową postawę! Dziewczyny – najwyższe uznanie!). Przed samym meczem, na trybunach pojawili się także przedstawiciele Zarządu Siódemki Legionowo oraz jej sztab szkoleniowy! Słowa otuchy płynęły także ze strony zawodniczek MOS Wola i Volleya Płock. Wszystko to zmotywowało nasz zespół jeszcze bardziej. 
            Z początkiem pierwszego seta od razu było widać, że będzie to starcie brutalne i gwałtowne. Że z klepek będą się sypać drzazgi, że nikt nie cofnie ręki, i że żadna piłka nie spadnie bezpańsko. Mecz dobrze zaczęły gospodynie wychodząc na trzypunktowe prowadzenie, ale LTS natychmiast odpowiedział ze środka (Milena Paszyńska), ze skrzydła (Ola Duża Rasińska) oraz asem (Natalia Nowak). Kolejny as Sieczychowej wyprowadził nas nawet na prowadzenie!  Nie taki więc diabeł straszny jak go malują! W takim to przekonaniu nasze dziewczyny grały ze Spartą jak równy z równym – Duża tłukła niemiłosiernie, Justyna Antosiewicz mądrze obijała blok, Krysia Pietraszkiewicz szalała w obronie. Już po kilku akcjach było też wiadomo, że nasze nie przestraszyły się Sparty, grają na luzie i spokojnie. W takich oto okolicznościach nasz zespół wyszedł na dwupunktowe prowadzenie 11:9 (!).
            Wtem na trybunach zrobił się szum… z korytarza ze trybuną dał się słyszeć entuzjastyczny śpiew: Trzy kolory – jedno serce! LTS!! Kto nie widział i nie słyszał – nie zrozumie….wspomnienie wywołuje łzy wzruszenia… Na halę wpada rozśpiewana hałastra! Cały obóz młodzieżówki LTS-u! Minisiatkówka Ani Przybysz! Czwóreczki Olka Miętka! Młodziczki Krzysia Kuny! Jest bęben! Hala zaczyna żyć! Miny naszych juniorek są bezcenne. Z późniejszych relacji wiem, że był to dla nich wstrząs! Milena cieszy się jak dziecko! Natalka stoi i patrzy zachwycona. Wojtek Lalek szczerze uradowany – jakby miał 10 lat! Dla takich właśnie chwil się żyje! Temu, kto wpadł na ten pomysł i temu, kto go zrealizował – Pokojowa Nagroda Nobla! Tak właśnie buduje się jedność klubu!
            Trzeba jednak wracać do meczu. Nasze zawodniczki wydają się jeszcze bardziej zmotywowane. Wiadomo, że zdarzają się błędy, ale jest ich niewiele i to pozwala toczyć równorzędną walkę! A drzazgi lecą po obu stronach boiska! Z naszej strony najgroźniejsza jest Ola Rasińska. Sparta natomiast ma Monikę Bociek, która nie dość, że świetnie zagrywa to jeszcze potrafi atomowo uderzyć. Choć partię tą przegrywamy do 22, to jednak w samej końcówce i po bardzo wyrównanej walce. A zabrakło tak niewiele.
Każdy z następnych setów jest stanowić może pomnikowy przykład siatkówki. Obydwa zespoły grały na wyżynach umiejętności. Ale każdy z tych setów miał swoje momenty zwrotne i swoich bohaterów.  W secie drugim np. ze stanu 3:6, po serii bloków dociągnęliśmy na 6:6. Jakiś czas później Madzia Dąbrowska z lewego skrzydła skończyła niemożliwą do skończenia piłkę gdy we wcześniejszej akcji w jej strefie przyjęcia wpadł szmatowaty as. Mogło ją to podłamać, ale nie podłamało! Madzia w dalszej części meczu grała rewelacyjnie. Przy stanie 9:13 znowu skutecznie ratowaliśmy wynik blokiem i asami serwisowymi. To było to! A działo się to przy oszałamiającym dopingu maluchów! (Rzecz jasna nie dotyczy to młodziczek. W życiu!) Mieliśmy wzloty i upadki. Czasami ktoś zawalał, ale po chwili się rehabilitował, jak np. Ola Omi Omelaniuk, której w jednej z akcji rozgrywająca wrzuciła piłeczkę za kołnierz. Omi jednak oddała jej punkt, w następnej akcji pamiętając o wysoko uniesionych rękach. 14:14 17:17. W końcówce tego seta siła fizyczna wzięła jednak górę i podobnie jak w partii poprzedniej Sparta  wyszła na prowadzenie. Tego seta przegraliśmy też brakiem opanowania, gdyż tak można ocenić niepotrzebne błędy, które także przyczyniły się do czterech pkt. straty na koniec seta 21:25. Co tam jednak przegrana, kiedy wszyscy są zadowoleni: trener z postawy zawodniczek, kibice z dramaturgii, reporterzy z perspektywy rozpostarcia erudyckich skrzydeł?!
            W trzeciej partii mamy wynikową powtórkę poprzedniej partii: 6:6 (choć początkowo wygrywamy 3 pkt), 7:9 …8:13. Czyżby koniec? Trybuny zdawały się tego nie akceptować. Małe kibicowskie gardełka na okrągło krzyczały, piszczały, wrzeszczały. I doczekały się (!), bo wtedy do dotychczasowych gwiazd meczu (Duża, Justyna, Krysia) postanowiła dołączyć Ola Omelaniuk. Marsz ku chwale zaczęła blokiem. Ten otworzył jej drogę ku polu serwisu, w którym z braku innej perspektywy (ile bowiem można udawać serwis, klepiąc piłkę lobem albo w siatkę) zaczęła robić to co umie najlepiej. As! As! As! Omi nie przestaje! Serwuje tak, że Sparta nie ma możliwości wyprowadzać składnych akcji, a to pozwala na wyprowadzanie składnych kontr. Kolejny as serwisowy! Zdobyliśmy 7 punktów z rzędu! Zwracam uwagę na grę Mileny Paszyńskiej. Po wczorajszych problemach żołądkowych nie ma już śladu. Choć nasza środkowa nie atakuje, to jednak jej aktywność, zmusza Spartę do ciągłego zwracania na nią uwagi. Wtedy więcej swobody mają nasze działa – Ola i Justyna. W tym właśnie rzecz! Tym bardziej, że jeśli już Milena dostaje gałę, zwykle kończy się to dla nas punktem. Super! To Milena właśnie bardzo przybliża nas do zwycięstwa, śląc asa oraz broniąc ważną piłkę w polu. 23:17! 24:18! Seta pięknym atakiem kończy Magda. Naszły mnie wtedy takie myśli, że dumny jestem z bycia Legionowianinem. Dumny z drużyny zbudowanej na lokalnej młodzieży. Po tym secie nieważne dla mnie już było, co się stanie i jakim wynikiem zakończy się ten mecz. Swoje już zobaczyłem i swoje przeżyłem. Dziewczynom jednak emocji było widać mało, bo w czwartym secie wszystkim zafundowały taka jazdę, że HO HO!
            Dobrze zaczęła bohaterka z poprzedniego seta.  Omi nie dość, że skończyła pierwszą piłkę to w następnej pięknie obroniła i zdobyła kolejny punkt. Trzeci padł łupem Dużej (obity blok). Sparcie troszkę pomogła nasza rozgrywająca, popełniając błąd podwójnego odbicia. Skupienia Natalko! Skupienie! 3:2 4:4 6:6 W kontekście dotychczasowej postawy LTS-u ten wynik nie powinien nikogo dziwić, ale Sparta wydaje sie głęboko zmieszana. Gospodynie najwidoczniej postanowiły możliwie najszybciej rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść i prowadzone przez wcześniej wspomnianą Monikę Bociek odjechał nam na 5..6..8 pkt. W najgorszym momencie seta przegrywaliśmy 9:17. Stan taki był bezpośrednim następstwem skokowego wręcz obniżenia poziomu naszego przyjęcia. Dla poprawy tego elementu oraz chwili wytchnienia dla Oli Rasińskiej (która dotychczas w przyjęciu spisywała się nienagannie) trener wpuścił na boisko Anię Maziopę. Nie pierwszy z reszta raz, podobny manewr był już uprzednio ćwiczony – z powodzeniem.  Ania i tym razem zaprezentowała sie doskonale. Była nawet autorką na swój sposób kluczowej akcji – odbita przez nią piłka lecąc wysoko pod sufitem, spadła Spartankom w pierwszy metr boiska, 10 cm od linii bocznej! 11:18. Omi wygrała bardzo ważną piłkę! Znowu wchodzi na zagrywkę. Czy poderwie zespół? As! As! Blok Mileny! 14:18 Trener Sparty szaleje! Naszemu z ust nie schodzi uśmiech! Trybuny szaleją! Po czasie Omi wali następnego asa! Ale jakiego (?!) w sam narożnik boiska, wyciągającego przyjmującą jak strunę, wyrzucającego. PRZEPIĘKNEGO! Atakiem Justyny dochodzimy Spartę na 1 pkt! Kolejny czas. Trener Sparty chce wybić Omi z uderzenia. Udaje mu się, ale żadna to tragedia. Tą może być natomiast to, że w polu zagrywki staje Monika Bociek. Jest trudno, ale Duża zdejmuje ją po skosie. Czas na rehabilitację Natalki. As serwisowy!!! 19:19! Czy ktoś był w stanie przewidzieć taki przebieg wydarzeń! W końcówce Sparta wychodzi na dwa pkt prowadzenia. Głównie dzięki większemu doświadczeniu (wciśnięta w ataku piłka między blok a siatkę, atak po bloku, serw między nasze zawodniczki). Set kończy się wynikiem 21:25 a cały mecz nasza przegraną. Ale nic to. Nie ma we mnie nawet krzty żalu.
            Oceniam, że choć mecz przegraliśmy i nie ustrzegliśmy się błędów, to jednak zagraliśmy najlepsze spotkanie w tym turnieju i najlepsze na przestrzeni ostatnich tygodni. Aż strach pomyśleć, co będzie dalej, bo potencjał wzrostowy jest! Absolutnie!  Trzeba tylko wyeliminować wspomniane błędy, okiełznać emocje. Jestem pewien, że to się trenerowi i zawodniczkom uda.
Mistrzem Mazowsza Juniorek został MOS Wola, V-ce Mistrzem Sparta Warszawa, a czwarta lokatę zajął Volley Płock. 
            Co dalej? Ćwierćfinały w Wieliczce, za dwa tygodnie. Naszymi przeciwniczkami będą w pierwszej ich części : Mistrz woj. Świętokrzyskiego oraz V-ce Mistrz woj. Lubelskiego. Kto, jak, kiedy i z kim – dam znać niezwłocznie.           
 
Pan Sieczychowy

 

Mistrzostwa Mazowsza Juniorek. Wygrana na miarę medalu?

Mistrzostwa Mazowsza Juniorek. LTS-Volley Płock

 

W drugim meczu w Mistrzostwach Mazowsza Juniorek drużyna LTS Legionovia pokonała MUKS Volley Płock 3:1 w setach do 14, 15, -24 i 17.

Mecz ten w porównaniu do wczorajszego pojedynku z MOS Wola toczył się pod dyktando jednej drużyny. To LTS przez zdecydowaną część wygranych setów dyktował warunki gry: silniej i dokładniej serwował, popełniał mniej błędów własnych i dokładniej przyjmował. W mojej ocenie elementami decydującymi o wygranej były jednak: blok oraz zaprezentowana odporność psychiczna. Naszej drużyny nie załamała nawet nieznaczna (aczkolwiek dotkliwa) porażka w secie trzecim, kiedy to mając dwie piłki setowe pozwoliliśmy Volleyovi wygrać cztery kolejne piłki. Na tym polu (mentalnym) płocczanki , w kryzysowych sytuacjach przegrywały z kretesem. Ten właśnie element powodował, że w końcówkach dwóch pierwszych setów zawodniczki Volleya grały niedokładnie i nierozważnie.

Opis czwartego seta mógłby posłużyć za odwzorowanie partii wygrywanych przez LTS gdyż, w tej i w tamtych partiach zespoły toczyły wyrównana walkę mniej więcej do połowy seta, a w końcówce każdej z tych partii LTS wychodził na mniejszą lub większą przewagę (3-5 pkt) i kończył seta kontrolując grę.

Mecz ten określny był mianem walki o medal brązowy. Przystępując do meczu mieliśmy jednak świadomość, że myślenie takie może być zgubne, tym bardziej, że potencjalnym faworytem mielibyśmy być właśnie my. Cieszy więc, że dziewczyny na boisko wyszły skupione i zdeterminowane poprawić grę w porównaniu do poprzedniego dnia, a nie ze ściśniętymi żądzą (obawą) konieczności zwycięstwa gardłami. Gratuluję im tej mądrości. Gratuluję im wdrożenia jej w życie. Gratuluję trenerowi mądrego poprowadzenia zespołu.

W kolejnym meczu nasze zawodniczki powinny zaprezentować identyczne nastawienie. Nadal bowiem jest wiele do poprawienia, a bez znacznego progresu, jutrzejszego mecz z gospodarzami turnieju wygrać się zapewne nie da. Sparta Warszawa jest bowiem zespołem niezwykle groźnym: zbudowanym na zawodniczkach wysokich, sprawnych i dobrych technicznie. Jest zespołem, który wygrywając ligę, zagwarantował swoim fanatycznym kibicom przywilej podziwiania ich gry na własnych śmieciach. Sparta Warszawa to niekwestionowany faworyt jutrzejszego starcia. Taka świadomość zwykle pomaga.

Zwykle nie znaczy jednak zawsze, bo oczekiwanie wygranej oraz nadmierna presja mogą się okazać zgubne. W odniesieniu do Sparty jest to bardzo prawdopodobne, gdyż zespół ten jutro zmagać się będzie z bagażem dzisiejszej dotkliwej przegranej z MOS Wola 0:3! Dla nas jest to wielka szansa na odniesienie większego sukcesu niż zakładany. Naszym celem było „wyjście” z Mazowsza. Cel ten zrealizujemy w przypadku ogrania Volleya Płock przez MOS Wola. Sport jest jednak nieprzewidywalny. Scenariusz mogą być różne. Jedno jest natomiast pewne; ze Spartą chcemy zagrać swobodnie oraz lepiej niż wczoraj i dziś.

Zapraszam więc na mecz, który rozpocznie się ok. godz. 13.00. Wasze gardła z pewnością pomogą zawodniczkom!

 

Pan Sieczychowy

Mistrzostwa Mazowsza Juniorek 2014. LTS- MOS Wola 0:3

W tegorocznym debiucie w Mistrzostwach Mazowsza Juniorek drużyna LTS Legionovia przegrała z MOS Wola 0-3 w setach do 22, 23 i 16. Zdobycz punktowa obrazuje przebieg meczu. Pierwszą partię można określić mianem festiwalu błędów z obydwu stron. Żaden zespół nie był w stanie zdobyć znaczącej przewagi punktowej, a o końcowym sukcesie MOS Wola w tym secie zdecydowały nasze błędy. Podobnie działo się w partii drugiej, z tym, że jej początek przebiegał pod znaczące dyktando MOS-u. Nasz zespół był w stanie odrobić znaczącą stratę (4 pkt) a pewnym momencie wyszedł nawet na nieznaczne prowadzenie. W samej końcówce zabrakło jednak odrobiny zdecydowania, koncentracji i dokładności.

Ostatnia partia nie miała już tak wyrównanego przebiegu. W połowie seta po wejściu na zagrywkę, najgroźniejsza zawodniczkę MOS Wola – Malwina Smarzek rozmontowała nasze przyjęcie i wyprowadziła zespół na kilkupunktowe prowadzenie, którego przeciwniczki nie oddały juz do końca meczu.

Mecz można określić kilkoma krótkimi stwierdzeniami: nie wykorzystywaliśmy dotychczasowych atutów (serwis, kombinacyjne rozegranie, atak ze środka), przez większą część meczu mieliśmy poprawne przyjęcie (na uwagę zasługuje oszałamiająca wręcz forma Oli Rasińskiej), które zawiodło w najważniejszym jego momencie, w ataku przez cały mecz błyszczała Justyna Antosiewicz,  przeciwnik nie zaprezentował gry uzasadniającej uzyskany wynik, gdyż popełniał masę niewymuszonych błędów a ich jedynym poważnym zagrożeniem dla LTS była wcześniej wspomniana Malwina.

Wielka szkoda niewykorzystanej szansy na sprawienie niewątpliwej sensacji, jednak jutro dziewczyny będą miały okazję na odbudowanie gry i pokazanie prawdziwego oblicza zespołu.

Mecz z Volley Płock rozpoczyna się o godz. 12.45.    

 

Pan Sieczychowy