Trener Popik zachwycony grą Bociek

Reprezentacja Polski rozgrywki Ligi Europejskiej kobiet zakończyła na fazie grupowej. – Chcieliśmy bardzo awansować do półfinału, ale się nie udało. Za to zawodniczki zdobyły cenne doświadczenie – powiedział Wiesław Popik, trener biało-czerwonych.

Polki wygrały cztery z dziesięciu spotkań w fazie grupowej Ligi Europejskiej kobiet. Jeszcze przed dwoma ostatnimi meczami miały szansę na awans do półfinału rozgrywek. Niestety dwie porażki z Węgrami przekreśliły ich nadzieje na dalszą grę.

– Popełniliśmy wiele błędów w obu meczach. Mieliśmy problemy z przyjęciem i do tego za lekko atakowaliśmy. Bardzo chcieliśmy wygrać te mecze, ale się nie udało – powiedział Wiesław Popik, trener reprezentacji Polski.

Biało-czerwone rywalizację w Lidze Europejskiej zakończyły na fazie grupowej. Do półfinału rozgrywek awansowały zespoły: Turcji, Węgier, Grecji i Izraela. Szkoleniowiec polskiej drużyny podkreślił, że zawodniczki zdobyły cenne doświadczenie biorąc udział w międzynarodowych rozgrywkach.

– Dobrą rzeczą jest to, że dziewczyny zdobył cenne doświadczenie. Kamila Ganszczyk, będzie się przygotowywać z pierwszą reprezentacją do mistrzostw Europy. W Lidze Europejskiej pokazała się z bardzo dobrej strony. Na wyróżnienie zasługują również Monika Bociek i Agata Michalewicz, które zrobiły widoczne postępy. Wszystkie zawodniczki potrzebują czasu, aby grać na wysokim poziomie – zakończył Popik.

Klasyfikacja drużyn po fazie grupowej LE:

  1. Turcja 25 pkt
  2. Węgry 20 pkt
  3. Grecja 20 pkt
  4. Izrael 14 pkt
  5. Polska 10 pkt
  6. Gruzja 1 pkt

żródło: orlenliga.pl

Łyżka miodu w… Dobra gra Bociek i Pacak w LE

W miniony weekend nasza reprezentacja B, która występuje w Lidze Europejskiej doznała dwóch porażek z Turcją. Nas cieszyć może jednak fakt, że z dobrej strony w tych rozgrywkach pokazują się dwie nasze siatkarki: Monika Bociek i Joanna Pacak. Dla sztabu to dobra wiadomość, bo dziewczyny ewidentnie pokazują, że zarówno na przyjęciu jak i na środku będziemy mieli dużą rywalizację. I o to chodzi.

Wywiad z Prezesem SPC Januszem Kazimierczukiem

SPC zostało nowym partnerem siatkarek Legionovii. Jak do tego doszło?

Od dłuższego czasu obserwujemy olbrzymie zainteresowanie kibiców siatkówką. Jest to fantastyczny i “czysty” sport. Dlatego też chcielibyśmy włożyć swoją “cegiełkę” w jego rozwój, sponsorując bardzo obiecującą drużynę siatkarek Legionovii. Nie bez znaczenia jest też zaangażowanie SPC na legionowskim rynku, gdzie z coraz większym powodzeniem sprzedajemy nasze pieczywo i ciasta.

Proszę powiedzieć kilka słów o piekarni…

Jesteśmy piekarnią z ponad 65 letnim doświadczeniem w produkcji pieczywa. Nasz asortyment to szeroki wybór pieczywa pszennego, żytniego i mieszanego począwszy od tradycyjnych chlebów, chlebów z ziarnami, poprzez różnorodne smakowite bułki, bagietki, ciabatty oraz aromatyczne przekąski. Wszystkie nasze wyroby przygotowujemy z pasją, według specjalnych, sprawdzonych receptur. Nasze wypieki można kupić w wielu sieciach handlowych, sklepach osiedlowych oraz w ponad 50 sklepach firmowych.

SPC pojawi się w Legionowie nie tylko w klubie, ale również z własną placówką sprzedaży…

Tak, nasza sieć sprzedaży stale rośnie. Rozwijamy się i otwieramy coraz więcej sklepów firmowych również w okolicach Warszawy. Teraz też zapraszamy serdecznie do stoiska naszej piekarni, które znajduje się na terenie sklepu Netto (100 metrów od Areny Legionowo – klub).

Wiemy, że będą Państwo również partnerem Legionowskiej Akademii Siatkówki. Jakie pieczywo będą miały w swoim codziennym menu nasze siatkarki?

Pieczywo SPC to wspaniała propozycja dla przygotowania zdrowego, energetycznego śniadania. Wypieki z ziarnami zbóż, a w szczególności pieczywo pełnoziarniste, są cennym źródłem błonnika oraz węglowodanów złożonych. W menu naszych sportsmenek z pewnością znajdą się pyszne bułki grahamki czy chleb razowy wiejski z grupy pieczywa na naturalnym zakwasie  – Staropolska Tradycja i inne oparte na naturalnym sposobie wypieku, bez konserwantów.

Czy przewidują Państwo jakieś atrakcje dla fanów legionowskiej siatkówki?

Tak, fani Legionovii mogą liczyć na wiele atrakcji. Myślimy o eventach, na których przedstawimy nasze wypieki, będą gadżety i konkursy z nagrodami.

SPC w Rodzinie!

Naszym nowym Sponsorem została Spółdzielnia Piekarsko – Ciastkarska w Warszawie. To Spółdzielnia o ponad 65-letniej tradycji wypieku wyrobów piekarskich o najwyższej jakości i doskonałym smaku. Znana jest z tego, że wszystkie produkty tworzy według starannie opracowanych receptur, które są efektem połączenia wieloletniego doświadczenia oraz wyselekcjonowanych surowców od sprawdzonych dostawców. Wysoką jakość wypieków piekarnia osiąga również dzięki pasji swoich pracowników i ich zaangażowaniu na każdym etapie powstawania produktów. Cieszy nas to szczególnie, bo jesteśmy pewni, iż pracownicy SPC będą nas odwiedzać na meczach i wspierać dopingiem z podobną pasją. Jutro wywiad z Prezesem Spółdzielni Januszem Kazimierczukiem.

Raport z przygotowań do sezonu cz. I

Jak zapewne wiecie zaczęliśmy stosunkowo szybko na tle innych ekip krajowej ekstraklasy. Każdy ma swoją drogę… Po pierwszym dniu organizacyjnym zawodniczki ciężko pracują na własnych obiektach. Arena Legionowo zapewnia nam wszystkie możliwe i niezbędne warunki (przy okazji pozdrawiamy właściciela i ekipę Arena Fitness – fajne miejsce do zadbania o kondycję fizyczną i świetną sylwetkę). Od początku widać, że nasza młoda drużyna chce dobrze wykorzystać ten czas. Trener Ettore Guidetti kontynuuje przygotowania wg własnego, autorskiego programu, którego elementy zawodniczki poznały już w zeszłym, tak bardzo udanym dla nas, sezonie.  Rywalizacja na poszczególnych pozycjach będzie duża i widać to już dziś. Cieszą postępy ubiegło sezonowych rekonwalescentek. Zarówno Klaudia Alagierska jak i Karolina Szymańska wracają do zdrowia po poważnych kontuzjach. Szybko odzyskuje dyspozycję Kasia Połeć, która po chorobie ewidentnie chce nadrobić zaległości. Wierzymy, że szybko zapomni o niej i wróci do formy, która dała jej powołanie do reprezentacji. A, że Iga Chojnacka ciągle imponuje po powrocie na środek, zaś Joanna Pacak na zgrupowaniu kadry B szlifuje formę poprzez udział w rozgrywkach w Lidze Europejskiej to o tą pozycję możemy być chyba spokojni tym bardziej, że z dobrej strony pokazała się już trenująca z pierwszą drużyną Milena Paszyńska. Malwina Smarzek na ataku będzie miała wsparcie Małgorzaty Zaciek. Ten najbardziej dla wszystkich zaskakujący ruch transferowy naszego klubu może się okazać dobrym krokiem. Małgorzata nie miała okazji grać na tym poziomie rozgrywek, ale szybko przyswaja koncepcję i taktykę trenerów. Widać, że bardzo ciągnie ją… w górę! I to dosłownie, to wielki “skoczek”. Niestety prawdopodobnie do rywalizacji na pozycji atakującej nie włączy się Justyna Antosiewicz. Poważna kontuzja pleców z zeszłego roku ciągle nie pozwala jej normalnie trenować. Trzymamy kciuki! Jak wszyscy wiecie Monika Bociek już w ataku nie zagra, bo już podczas tegorocznych rozgrywek Ligi Europejskiej wciąż gra na pozycji przyjmującej i to z powodzeniem. Na naturalnej chyba jednak dla niej pozycji rywalizowała będzie z kadrowiczkami grającymi w tegorocznym cyklu World Grand Prix Darią Paszek i Aleksandrą Wójcik. Do tej pięknej rywalizacji włączy się też na pewno Klaudia Grzelak, nasz kolejny nowy nabytek i wielki talent. Przyjęcie więc wydaje się również perspektywiczne i mocne tym bardziej, że cisnąć będą młode dziewczyny z ekipy Wojciecha Lalka (juniorki, Młoda liga) z Olą Rasińską, Katarzyną Jędrzejewską i Basią Zakościelną na czele. Ta ostatnia jest zresztą zawodniczką uniwersalną. Na rozegraniu również idzie młodość. Natalia Gajewska miała świetną końcówkę sezonu i widać, że dyspozycja jej nie opuszcza. Nowa Emilia Szubert (Kajzer – ostatni raz przypominamy jej panieńskie nazwisko  pozdrawiając przy okazji małżonka) szybko przystosowuje się do innego niż znany jej do tej pory stylu gry i dziewczyny współpracują z sobą bardzo dobrze. Z ekipy Lalka na pewno wspierała je będzie Ala Grabka, kolejna młoda nadzieja polskiej siatkówki na tej pozycji, która jest nieobecna w Peru z nieznanych nam powodów swoją drogą, a która rozwija się niezwykle szybko. Zresztą po latach swoistej posuchy wśród młodych zawodniczek na tej pozycji mamy wspaniałą konkurencję, bo wśród kadetek i juniorek są jeszcze dwie, a może nawet trzy jeśli dojdzie do zmiany pozycji jednej z nich, nie mniej zdolne siatkarki. Na pozycji libero sytuacja wygląda inaczej. W związku z tym, że Krystyna Pietraszkiewicz jednak na razie nie wyjechała na studia do Stanów to fakt ten zaostrzył rywalizację na tej pozycji. Kasia Wysocka jest zawodniczką doświadczoną i klasową, i o zeszłorocznych trudnościach już zapomniała, co widać na treningach. Adriana Adamek to walczak w czystej postaci, więc ta trójka gwarantuje nam, że będzie dobrze. Podsumowując widzimy nie tylko wielkie zaangażowanie wszystkich zawodniczek, ale również znaczącą progresję. Słowo jeszcze o nowym nabytku w sztabie drużyny. Omar Capuzzo okazuje się facetem sympatycznym i uśmiechniętym stale. Wierzymy, że jego pomysł na przygotowane fizyczne dziewczyn sprawdzi się, i Kasia Kaleta oraz Marcin Górecki będą mieli mało roboty w sezonie. Za dwa tygodnie kolejny raport, a za kilka dni informacja o tegorocznych sparingach Legionovii.

Monika Bociek o trudnych początkach w wywiadzie dla orlen-liga.pl

Kolejny fajny wywiad z naszą zawodniczką. Przeprowadziła go Katarzyna Porębska z orlen-liga.pl

ORLENLIGA.PL: Udało się wam wygrać pierwszy mecz z Grecją, choć początek meczu nie zapowiadał waszego zwycięstwa.
MONIKA BOCIEK:
Początki zawsze są trudne. Dla nas to był drugi początek, mam na myśli to, że po raz pierwszy w takim składzie zagrałyśmy przed własną publicznością. Tydzień wcześniej zadebiutowałyśmy w Izraelu. W związku z tym, że grałyśmy w Polsce czułyśmy na sobie większą presję. Niemniej wierzyłyśmy, że jesteśmy w stanie pokonać Greczynki.

Niestety pomimo dobrego początku w drugim meczu z Grecją, przegrałyście 1:3.
MONIKA BOCIEK:
Niestety nie udało się nam powtórzyć wyniku z wcześniejszego meczu, czego bardzo żałujemy. Proste błędy przekreśliły nasze szanse na wygraną.

Czy zespół z Grecji czymś was zaskoczył? Czy to stres bardziej was paraliżował?
MONIKA BOCIEK:
Myślę, że Greczynki niczym nas nie zaskoczyły. Tak jak pani powiedziała, bardziej paraliżował nas stres i momentami brak stu procentowej koncentracji. Uważam, że to właśnie zaważyło na naszych błędach.

Dla pani gra w seniorskiej reprezentacji Polski jest nowym wyzwaniem. Widać było, że momentami emocje wzięły górę.
MONIKA BOCIEK:
Myślę, że nie tyle stres wziął górę, co niepewność. Momentami zadaje sobie pytanie, co ja tutaj robię? Cieszę się bardzo, że jestem w reprezentacji Polski, ale chwilami myślę, że nie pokaże tego, co naprawdę potrafię. W kadrze narodowej gra się kilka tygodni, a nie cały sezon jak w przypadku klubu. W tak krótkim czasie ciężko pokazać wszystko, co naprawdę się umie.

W kolejnych meczach zmierzcie się na wyjeździe z Gruzją i Turcją. Która z drużyn będzie trudniejszym przeciwnikiem?
MONIKA BOCIEK:
Nie możemy zlekceważyć żadnego przeciwnika. Wspomniane drużyny zagrają na własnym terenie, co jest ich atutem. Jeśli mam wskazać konkretny zespół to uważam, że trudniej będzie grało się nam z Turczynkami.

Dwumecz z Gruzją zostanie rozegrany w Tbilisi, z kolei w Turczynkami nasz zespół spotka się w Izmirze.

Program meczów LE kobiet:
15 sierpnia
Gruzja – Polska (Tbilisi)
16 sierpnia
Gruzja – Polska (Tbilisi)
22 sierpnia
Turcja- Polska
23 sierpnia (Izmir)
Turcja – Polska (Izmir)
28 sierpnia
Polska – Węgry (Zawiercie)
29 sierpnia
Polska – Węgry (Zawiercie)

Ola Rasińska najlepsza w meczu z Peru!

Reprezentacja Polski kadetek pokonała w mistrzostwach świata ekipę gospodarzy – Peru i awansowała do ćwierćfinału turnieju. Polki rywalkom nie dały żadnych szans i wygrały pewnie 3:0 (25:22, 25:17, 25:17). O strefę medalową zagrają z Turcją. Miło nam tym bardziej, że najlepszą zawodniczką meczu była nasza młoda przyjmująca Aleksandra Rasińska. Brawo Ola!

orlen-liga.pl pyta a Ettore Guidetti odpowiada

Ciekawego wywiadu Orlen-lidze.pl udzielił nasz I trener. Zachęcamy do lektury.

Włoski trener SK bank Legionovii opowiada nam o nowym pomyśle budowy zespołu, swoim podejściu do pracy z młodymi zawodniczkami oraz o tym, co kocha w pracy z siatkówką.

ORLENLIGA.PL: Ma pan chyba jedną z najmłodszych drużyn, które zagrają w kolejnym sezonie w elicie?
ETTORE GUIDETTI:
Tak, zdecydowaliśmy się na taką politykę budowania zespołu, ponieważ bardzo wierzymy w potencjał młodych polskich zawodniczek. Moim celem, ale i całego klubu, jest je wspierać i uczyć, jak najwięcej się da. Mój nowy zespół to także kontynuacja poprzednich rozgrywek Młodej Ligi, w których tak dobrze wypadliśmy. Jest to kolejny krok w pracy z bardzo młodymi zawodniczkami.

W zawodowej lidze na pewno nie będzie łatwo opierać się tylko na młodzieńczej fantazji?
ETTORE GUIDETTI:
Zdajemy sobie z tego sprawę, jednak jesteśmy pewni swego. Podchodzimy do sprawy realistycznie, jeśli uda nam się być w czołowej czwórce to rewelacja, jednak naszym celem jest w tym momencie nauka i znalezienie się w czołowej ósemce. Mamy przede wszystkim pokazywać naszą najlepszą siatkówkę, to jest cel nr 1.

Jak duży jest potencjał polskich, młodych siatkarek?
ETTORE GUIDETTI:
Mamy kilka bardzo ciekawych, bardzo młodych zawodniczek, jak Grabka, Rasińska, Grzelak czy Pacak. Jeśli mogę użyć porównania z Włochami, to w Polsce jest wiele rodowitych zawodniczek z dużym potencjałem i nie ma potrzeby posiłkowania się np. dziećmi graczy spoza kraju, którzy się tutaj osiedlają. Taką sytuację mamy obecnie w Italii, zresztą nie tylko w kobiecej siatkówce. W waszym kraju nie ma takiej potrzeby, bo macie masę utalentowanych dziewczyn pod względem fizycznym. Brakuje im jednak sporo techniki i jej będziemy uczyć.

Podniesienie umiejętności technicznych to klucz do sukcesów w tym sezonie?
ETTORE GUIDETTI:
Według mnie, jeśli od najmocniejszych rywali dzieli cię spora odległość, pod kilkoma względami, to najlepszą metodą by te różnice choć trochę zniwelować, jest nowy pomysł, nowy sposób pracy, by nie robić tego samego, co pozostali. Dlatego my mamy własny system, oparty na przekonaniu, wierze i odpowiedzialności za siebie, każdej z zawodniczek.

Tym razem ma pan szansę pracować z zespołem od początku przygotowań, a nie być strażakiem w trakcie sezonu. To łatwiejsza wersja pracy?
ETTORE GUIDETTI:
Tak, ale tylko do momentu, gdy zaczniemy grać w lidze. Gdy zacznie się ORLEN Liga nie będzie już czasu na poprawki i wielkie korekty. To jest trochę jak na studiach, przed dużym egzaminem. Albo pracowałeś odpowiednio długo, albo go nie zdasz, jeśli do roboty wziąłeś się dzień przed. Mamy czas na treningi, przygotowania, mam do dyspozycji 90-procent składu, więc nie mam prawa narzekać. Będziemy kładli nacisk na poprawę techniki i patrzyli, jak nam to wychodzi. W tym elemencie nie da się przewidzieć czasu, ale na pewno dziewczyny w końcu wejdą na odpowiedni poziom.

Jak pan ocenia ostatnie transfery do ORLEN Ligi, takich zawodniczek jak Montano, Skowrońska-Dolata czy Costagrande?
ETTORE GUIDETTI:
To spaniała informacja, bo to znaczy, że nie tylko polskie kluby stać na takie zawodniczki, ale i one same uważają, że ORLEN Liga ma na tyle wysoki poziom, że warto w niej grać. To podnosi prestiż rozgrywek. Jedyne, co mnie trochę martwi to fakt, że trzy najaktywniejsze na rynku transferowym zespoły wydają się w tej chwili być trochę jak z innej bajki, kategorii. Szczególnie jeśli porównamy z tymi potencjalnie słabszymi ekipami. Z drugiej jednak strony młode zawodniczki mają w lidze idolki, przeciwko którym zagrają i będą mogły się czegoś nauczyć.

Tyle pan mówi o młodych, polskich zawodniczkach, jakby był pan rdzennym Polakiem i zależało panu tylko na dobru naszej siatkówki. Przecież jest pan „najemnikiem” z Włoch?
ETTORE GUIDETTI:
To po prostu wynika z tego, kim się jest. Ja, jako trener oczywiście chcę wygrywać, jak każdy, ale to co tak naprawdę mnie kręci to jest uczyć i polepszać siatkarki. Moim największym marzeniem i szczęściem jest patrzeć, jak moje zawodniczki z każdym dniem stają się coraz lepsze. To jest to, co naprawdę kocham w mojej pracy.