Daria Paszek ze srebrem w Baku!

Daria Paszek, razem z nasza drużyna narodową, zdobyła srebro Igrzysk Europejskich w Baku. Nasze siatkarki spisały się w turnieju naprawdę dobrze i zdobyły medal, którego zdobycia przed pierwszą Olimpiadą starego kontynentu mało kto się spodziewał. Gratulacje Daria!

Wojciech Lalek: W siatkówce nigdy nie można być pewnym wyniku

Siatkarki Legionovii zdobyły dwa złote medale w kategorii juniorek i kadetek. – W siatkówce nigdy nie można być pewnym wyniku do momentu, gdy nie usłyszy się końcowego gwizdka – powiedział trener Wojciech Lalek.

To był wielki sezon LTS-u Legionovii. Pana podopieczne zdobyły dwa medale w rozgrywkach młodzieżowych i medal w Młodej Orlen Lidze. Był pan takim sukcesem zaskoczony?

Wojciech Lalek: – I tak, i nie. Start w Młodej Orlen Lidze był dla wszystkich klubów wielką niewiadomą. Tak naprawdę to był jej pierwszy sezon i nikt nie wiedział, jakimi składami dysponują startujące w niej kluby i jak podejdą do tych rozgrywek. Sam system – eliminacje w grupach opartych na podziale terytorialnym i ciąg dalszy z zaliczeniem punktów z rozgrywek grupowych, brak fazy play-off już był loterią. Nasz klub podszedł do tych rozgrywek bardzo poważnie i do kolejnych spotkań wychodziliśmy w możliwie najsilniejszym składzie, co przełożyło się na sukces. Inna sprawa – rozgrywki młodzieżowe. W tym przypadku od początku wiedziałem, że dysponujemy w tym sezonie bardzo mocnymi zespołami i postawiłem sobie i drużynom wysokie cele. Jednak szczególnie w przypadku juniorek były pewne obawy związane z tym, że zespół, który walczył w finałach o tytuł mistrzowski, składał się z zawodniczek, które na co dzień nie trenowały ze sobą. To wpływało na to, że poszczególne fazy eliminacji przechodziliśmy z pewnym trudem. Jednak każdy wspólny mecz poprawiał jakość naszej gry, co zaowocowało sukcesem.

Juniorki wywalczyły złoto w wielkim stylu. Tylko w pierwszym spotkaniu drużyna z Iławy postawiła się pana zawodniczkom. Była jakaś niepewność przed piątym setem tego pojedynku?

– W siatkówce nigdy nie można być pewnym wyniku, dopóki nie usłyszy się ostatniego gwizdka. Ten mecz z Iławą był tego dowodem. To był pierwszy mecz turnieju. Takie spotkania na inaugurację są dla wszystkich bardzo trudne. W tym było wszystko, co wyróżnia tę dyscyplinę. Dobra, równa gra naszego zespołu i pewne prowadzenie 2:0, potem rozluźnienie, niewytłumaczalna seria błędów własnych i remis. Później stało się znów coś, czego nawet znawcy sportu nie rozumieją. Nasz zespół, walczący z niemocą w przegranych partiach, przyciśnięty do muru zagrał rewelacyjnie, pewnie wygrywając decydującego seta i cały mecz. Z perspektywy czasu wiem, że kuriozalnie ten najsłabszy mecz w turnieju nam pomógł. Dziewczyny zobaczyły, jak ciężko będzie trzeba pracować, by odnieść sukces. W kolejnych meczach wychodziły skoncentrowane i w pięknym stylu wygrały całe mistrzostwa.

Przejdźmy do kadetek. Co pan pomyślał po pierwszym meczu w Proszowicach? Libero Stargard Szczeciński okazał się lepszy od Legionovii. Czy po tej przegranej bitwie wierzył pan w końcowy sukces?

– No właśnie. Pierwszy mecz turnieju i porażka z wcale nie najsilniejszym przeciwnikiem. Do dziś pamiętam słowa przedstawiciela PZPS-u, który po meczu powiedział: “To nie miało tak być.” Nic dodać, nic ująć. Potrzebna była szczera rozmowa z zespołem. Nie wchodząc w szczegóły, doszliśmy do tego, co nam przeszkadzało w grze. To była presja na kolejny po juniorkach sukces, presja, którą dziewczyny same sobie zgotowały. Udało nam się dotrzeć do głów i w kolejnych spotkaniach nasze kadetki pokazały wysoki poziom i zasłużenie zdobyły złote medale mistrzostw.

Przed nowym sezonem w każdej grupie nastąpią roszady. Część zawodniczek przejdzie do wyższych wiekowo kategorii. Jak planuje pan obronę osiągniętych miejsc w kolejnym sezonie? Wiadomo już, że nie obroni pan tytułu mistrzowskiego w kadetkach?

– Ze zmianami w składach juniorek i kadetek nie ma aż takiego problemu. Od jakiegoś czasu praca w poszczególnych grupach wiekowych wygląda tak, że kolejne pokolenia uzupełniają naturalne straty osobowe, spowodowane przejściem do wyższych kategorii rozgrywkowych. Tak będzie i w tym roku. Moim zdaniem nasze drużyny nadal będą liczyły się w kraju. Na ile to wystarczy, nikt nie wie. Rozgrywki zweryfikują nasze plany. Co do rozgrywek w kolejnym sezonie – kadetki poprowadzi już inny trener, a ja skupię się na rozgrywkach Młodej Orlen Ligi i juniorek.

Autor wywiadu: Michał Machnacki

Krótka piłka – o zawodniczkach mówi E. Guidetti

Kończymy definitywnie podsumowywać sezon 2014/2015. Szkoda, bo był wspaniały. Ale koniec jednego sezonu zawsze jest początkiem kolejnego i nas działaczy, oraz Was, Kibiców to głownie inspiruje ten kolejny. I tego się trzymając oddajemy głos naszemu trenerowi prosząc o ocenę poszczególnych zawodniczek. Wszystkich, które zostają i tych nowych, które się pojawiają w zespole. Ettore Guidetti ocenił więc w krótkich słowach swoją drużynę i niech to będzie puenta sezonu.  W porządku nie alfabetycznym, ale zgodnie z nowymi numerami. No to jedziemy…, a właściwie jedzie krótko i na temat nasz pierwszy trener.

  • Malwina Smarzek– wielka siła i pozytywne szaleństwo, zdolna do wszystkiego, bo może więcej!
  • Daria Paszek– prawdziwy kapitan, wszystko w wykonaniu tej zawodniczki jest jak najlepsze,  wzór wtreningu na co dzień…
  • Karolina Szymańska– wielki blok i wielka pracowitość, to jej atuty.
  • Emilia Kajzer– dobre umiejętności, gotowa do nowego otwarcia i poprawiania swoich umiejętności. NOWA.
  • Aleksandra Wójcik– bardzo silny atak, i mój wielki optymizm jeśli chodzi o przyszłość “Lisu”.
  • Natalia Gajewska – dobrze ułożone i naprawdę „dobre palce”, 100% pozytywnego nastawienia!
  • Joanna Pacak – ofensywna środkowa obdarzona wielką skocznością. NOWA.
  • Iga Chojnacka– duży rozwój w obszarze „boiskowego myślenia”, zawsze dobre  nastawienie i duże umiejętności techniczne.
  • Katarzyna Połeć– bardzo dobra środkowa, miła osoba której potrzeba teraz tylko szczęścia!
  • Katarzyna Wysocka– za nią trudny sezon, to bardzo dobra zawodniczka.
  • Monika Bociek– harmonijny rozwój, duża moc i dobry blok, bardzo utalentowana zawodniczka, dostanie szansę na przyjęciu, to jej przyszłość.
  • Adrianna Adamek – absolutnie bez kompleksów i strachu, gotowa do następnego kroku w rozwoju. NOWA.
  • Klaudia Grzelak– skoczna, dobrze przyjmuje, dobry atak. NOWA.
  • Klaudia Alagierska– wielka skoczność i dobry blok, wierzę, że będzie gotowa do nowego sezonu.
  • Małgorzata Zaciek – skoczna, dostanie u nas szansę i wierzę, że ją wykorzysta. NOWA.

 

I młode, nasze nadzieje:

  • Milena Paszyńska–ma szanse zostać kompletną zawodniczką, może reprezentować dobry poziom, zawsze chętna do pracy i pozytywnie nastawiona.
  • Alicja Grabka– nowoczesna i szybka rozgrywająca, bardzo dobrze rokuje na przyszłość.
  • Aleksandra Rasińska– mocny, solidny blok, bardzo dobry atak, bardzo dobrze rokuje na przyszłość.
  • Justyna Antosiewicz – młoda, zdolna, ma potencjał, dostanie szansę.
  • Katarzyna Jędrzejewska – młoda, zdolna, pracowita, dostanie szansę.
  • Barbara Zakościelna – młoda, zdolna, uniwersalna, dostanie szansę.

 

Odeszły od nas Jaimie Thiebault i Marta Bechis. Obie dały drużynie wiele dobrego, co potwierdzają ich angaże w klubach włoskiej ekstraklasy w kolejnym sezonie. Krysia Pietraszkiewicz stale się rozwija, dobry duch, ale i wiele pracy przed nią. Chce rozwijać się w Stanach na uczelni, czego jej życzymy.

Cieszy, że niejako „w kolejce” czeka kilka kolejnych dziewczyn z drużyn Wojciecha Lalka.

Ettore Guidetti: Czuję się jak u siebie w domu

Nasza drużyna miała w tym sezonie powody do zadowolenia. Pomimo wielu zmian na ławce trenerskiej ostatecznie udało się jej osiągnąć 6. miejsce w rozgrywkach. O swojej krótkiej, ale pełnej wyzwań przygodzie z Orlen Ligą opowiada Ettore Guidetti.

W walce o 5. miejsce dąbrowianki okazały się silniejsze, ale i tak awans o dwa „oczka” w lidze może cieszyć…

Ettore Guidetti: – Kiedy przyjechałem do Legionowa, moi menadżerowie poprosili mnie o zaplanowanie następnego sezonu. Musieliśmy zagrać bardzo trudne spotkania z Atomem, Chemikiem, Impelem i MKS-em Dąbrową Górniczą. Wielu osobom wydawało się, że skończymy rywalizację na 9. lub 10. miejscu, tymczasem pracowaliśmy nadal ciężko. Dziewczyny walczyły niesamowicie, sprawy techniczne również szły w dobry kierunku. W rezultacie stał się pierwszy cud i po rundzie zasadniczej byliśmy na miejscu ósmym.

Przed meczami z BKS-em Aluprofem Bielsko-Biała chyba nikt nie stawiał was w roli faworytów. Legionovia jednak zagrała fenomenalnie i sprawiła nie lada sensację. Pan też się tego spodziewał?

– To był nasz drugi cud… Zawodniczki, ale także sztab – Robert (Strzałkowski – przyp. red), Jola (Studzienna – przyp. red), Piotr (Olenderek – przyp. red.) czy kierownik drużyny, żadne z nas nie straciło nadziei na zwycięstwo w tych spotkaniach. Było ciężko, bowiem podczas przygotowań mieliśmy do dyspozycji tylko pięć dziewczyn ze względu na juniorskie finały. Naszej drużyna jednak nie złożyła broni i również dzięki „Gajo” (Natalii Gajewskiej – przyp. red.), udało nam się dotrzeć do piątego seta… Chcieliśmy nadal walczyć. I tę walkę było widać!

Stery legionowskiej drużyny objął pan dość późno, bo w lutym. Jakim sposobem udało się panu poprowadzić tak młody zespół do historycznego awansu?

– Ćwiczenia, metodologia, biomechanika i pozytywne myślenie. Szczerze wierzę, że każdy może zrobić postęp, jeśli tylko tego chce. Nasz umysł jest tak zaprogramowany, aby uczył się każdego dnia coraz więcej.

W następnym sezonie również zobaczymy pana w roli pierwszego szkoleniowca. Jaką strategię obierze pan w nadchodzącym sezonie?

– Strategią jest ponowne zbadanie drużyny tak, aby pomóc każdej zawodnicze w takim samym stopniu. Ważne jest również pozytywne nastawienie w stu procentach. Dobry trener to taki, który obiera najlepszą z możliwych dróg współpracy z drużyną – chęć samorozwoju i uczenia się.

Wasi kibice są z wami na dobre i złe. Nie tak dawno temu, na specjalnie zorganizowanym spotkaniu przygotowali wam milą niespodziankę. To musi być chyba szczególna chwila w życiu każdego trenera?

– Kibice Legionovii to naprawdę wyjątkowi ludzie… Urodziłem się, żyłem, grałem i byłem trenerem w Modenie, a tam siatkówka jest wszystkim. W Polsce, szczególnie w Legionowie odkryłem nowy poziom kibicowania. Kocham naszych sympatyków, bo to właśnie oni sprawiają, że czuje się jak u siebie w domu!

źródło: siatka.org, aut.: Kaja Strzałkowska

Omar Capuzzo trenerem PF w SK bank Legionovii

Poniżej przeczytacie wywiad z Omarem Capuzzo, nowym trenerem przygotowania fizycznego SK bank Legionovii. Jak wiemy Jola na teraz nieco inne zadania i podpisała lepszy kontrakt ze swoim… mężem. Rozumiemy.

Jakie są twoje największe sukcesy w karierze trenera przygotowania fizycznego?

Jeśli chodzi o piłkę siatkową to z ekipą Giaveno zespołu wygrałem mistrzostwa A2 we Włoszech w 2012 roku, by po sezonie zagrać w ćwierćfinale Serie A1, co było wielkim sukcesem drużyny debiutującej w A1. W zeszłym sezonie zdobyłem srebrny medal w Pucharze Finlandii z HPK Naiset i brązowy medal w fińskiej ekstraklasie z tą drużyną.
Zdobyłem kilka medali w Mistrzostwach Włoch w siatkówce plażowej mężczyzn i kobiet, a moi podopieczni kilka tytułów w mieszanych sztukach walki MMA i brazylijskiego JJ.

Jak to się stało, że trafiłeś do zespołu w Legionowie?

Z Ettore miałem okazję współpracować kilka miesięcy na początku ubiegłego sezonu. Kilka tygodni temu zaproponował mi tę nową przygodę i znaleźliśmy porozumienie również z władzami klubu z Legionowa. Tak, muszę to powiedział: dziękuję za danie mi szansy i kredyt zaufania. Zarówno Władzom klubu jak i Ettore.

Czy znasz polską siatkówkę?

Znam. Myślę, że teraz jest jedną z trzech najlepszych lig w Europie. Występuje tu wiele dobrych zawodniczek i jest też dużo widzów na meczach.

Zespół SK Banku Legionovia jest bardzo młody zespół. Czy to ma znaczenie dla ciebie?

Jestem z tego bardzo zadowolony. Celem moim jest podnieść poziom tej grupy, zwiększyć poziom wydajności zawodniczek tak, aby miało to wpływ na jak najlepsze wyniki zespołu. Dla ich zdrowia również.

Już wiesz coś o naszych zawodniczkach?

Poznałem je pod kątem fizycznym, dla mnie to najważniejsze. Będę miał wystarczająco dużo czasu aby poznać je lepiej po kilku tygodniach zadanej im pracy, jak również podczas przedsezonowych przygotowań.

Prace oficjalnie rozpoczynasz w sierpniu, ale jak rozumiemy już teraz dałeś każdej z dziewczyn plan indywidualnych ćwiczeń na czas ich wakacji?

Zgadzam się z Ettore, że dziewczyny które są zaangażowane poważnie w piłkę siatkową po otrzymaniu programu samodzielnego przygotowania fizycznego ode mnie, po wakacjach muszą być gotowe i wszystkie będą w tym samym punkcie startu na początku nowego sezonu.

Jakie są Twoje cele na ten sezon?

Moje osobiste cele są jasne. Dać jak największą pomoc wynikającą z mojego doświadczenia i mojej wiedzy całej grupie i zwiększyć w miarę możliwości poziom wydajności zespołu i poszczególnych zawodniczek Legionovii od początku do końca sezonu. Niecierpliwie czekam na start przygotowań!

Wierzymy w dobry wynik – mówią Sławomir Supa i Marek Bąk

Siatkówka.24 przeprowadziła ciekawy, jak nam się wydaje, wywiad z członkami zarządu naszego klubu tj. prezesem Sławomirem Supą oraz wiceprezesem Markiem Bąkiem.

S24: Jak ocenią Panowie sezon 2014/2015 w wykonaniu zespołu z Legionowa?

Sławomir Supa: Na pewno był on najlepszy w naszym wykonaniu. Nie tylko w ostatnim sezonie, ale w całej historii naszego klubu nie mieliśmy tak dobrego rezultatu końcowego. Był to sezon bardzo specyficzny. DO ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, jakie zajmiemy miejsce. Okazało się, że system w jakim była rozgrywana Orlen Liga dał nam szansę zająć bardzo wysokie, w naszym mniemaniu, miejsce.

S24: Jakie mieli Panowie oczekiwania przed startem ubiegłego sezonu? Celem był awans do play-off?

SS: Tak jak powiedziałem wcześniej: to było w naszym odczuciu bardzo dobre miejsce. Przed sezonem liczyliśmy na to, co w ubiegłym roku, czyli ósme miejsce. Po pierwszych turniejach, kiedy zobaczyliśmy jaką dysponujemy siłą, wiedzieliśmy jednak, że stać nas na więcej niż na ósmą pozycję. Okazało się, że te „trochę więcej” udało się osiągnąć.

Marek Bąk: Na pewno zaryzykowaliśmy. Trzeba wziąć pod uwagę, że całkowicie zmieniliśmy zespół z poprzedniego sezonu (2013/2014 – przyp. red.). To była gruntowna przebudowa i dosyć trudny dla nas moment. Ten młody zespół miał potencjał. Wszyscy o tym mówili, ale nie było pewne jak się to skończy. Zajęliśmy miejsce lepsze niż myśleliśmy, ale możliwości naszej drużyny są nieograniczone.

S24: Widać, że Panowie nie boją się stawiać na młode zawodniczki, ale czy nie jest to zbyt ryzykowna strategia?

SS: To, co robimy, daje duże szanse grania młodym dziewczynom, które w przyszłości mogą trafić do reprezentacji narodowej. Po drugie, w moim odczuciu, jest to chęć poukładania wszystkich rzeczy organizacyjnych i finansowych. Nie chcemy iść drogą innych klubów. Chcielibyśmy być wypłacalni, bo dla nas jest to niezwykle istotne. Przez wypłacalność dajemy znak zawodniczkom, że mogą się rozwijać i być spokojne o swoje wynagrodzenie.

MB: Przez ostatnie sześć lat mamy co roku dobre wyniki. Zaczęliśmy z niskiego pułapu, musimy poukładać finanse klubu. Jesteśmy na dobrej drodze, aby tego dokonać. Natomiast bardzo łatwo w sporcie zawodowym w Polsce, nie mając wsparcia możnych sponsorów, wielkich koncernów, wpaść w spiralę zadłużenia. Młode dziewczyny mają u nas szansę, aby grać i rozwijać się. Mamy Paszek, Smarzek i Wójcik w reprezentacji A. Bociek, Alagierska czy Szymańska leczące urazy niedługo znów do kadry zapukają. Nowe Grzelak, Adamek i Pacak, które do nas dołączyły na przyszły sezon to są reprezentantki Polski juniorek. Podobnie jak nasze złote kadetki czy juniorki Rasińska i Grabka. Dojdzie kilka nowych dziewczyn z równie ogromnym potencjałem. Mamy jakąś wizję i się nie boimy. W życiu trzeba ryzykować, bo jest ryzyko, jest zabawa. Nie możemy zapominać przy tym wszystkim, że siatkówka ma cieszyć i uczyć ludzi. To jest nasze credo.

S24: Siatkówka w Legionowie jest sportem szczególnym. Na każdym meczu widać niemal pełne trybuny, które wspierają swoje zawodniczki. Jaki jest według Panów sekret tego sukcesu?

MB: Po prostu ciężko na to pracujemy. Na pewno podstawą są sukcesy młodzieży, bo trzeba pamiętać, że Legionovia S.A i LTS to są tak naprawdę naczynia połączone, to jest jeden klub. LTS jest naszą „matką” chociaż kolejność w hierarchii jest dzisiaj odwrotna, ale to tak nie jest do końca. Prawda jest taka, że ciężka praca i wiarygodność są po prostu fundamentem tego, co robimy. W tym miejscu pozdrawiam prezesa Konrada Ciejkę i jego ekipe z LTS…

S24: Które wydarzenia albo mecz było, według Panów, przełomem w sezonie 2014/2015?

SS: Według mnie były dwa takie mecze. Pierwszy to ten z początku rozgrywek z Budowlanymi Łódź, kiedy ze stanu 0:2 udało nam się wygrać i zdobyć dwa punkty, których w początkowej fazie, robiąc bilans tego gdzie powinniśmy je zdobywać, się nie spodziewaliśmy. Drugim meczem był bez wątpienia ten trzeci od końca – z Aluprofem Bielsko-Biała, gdzie my pojechaliśmy walczyć a sam BKS chyba był już myślami w meczu o europejskie pucharu i o piąte miejsce w lidze. Okazało się, że dziewczyny zagrały bardzo dobry mecz i osiągnęły to, co wydawało się niemożliwe.

MB: Ciekawe jest to, że my w tym roku wiele spotkań przegraliśmy 2:3 grając naprawdę fajnie. Za to te bardzo ważne mecze wygrywaliśmy po tie-breaku. Ja pamiętam ten mecz (z Aluprofem – przyp.red.), bo oglądałem go na żywo. Dziewczyny pojechały tam po to, aby wygrać. Nie pojechały tam ładnie przegrać, ale miały jeden cel – zwycięstwo. Trzeba jednak przyznać, że ten rok nas nie rozpieszczał jeśli chodzi o kontuzje i inne urazy, które nagromadziły się po kadrach. Siły ognia zabrakło już w meczach z Dąbrową. Nawet w tym pierwszym było widać, ze niektóre zawodniczki mają kompletnie dość i to już naprawdę było odczuwalne, ale sukces i tak jest wielki. Dla mnie był jeszcze trzeci taki moment przełomowy, czyli mecz w Bydgoszczy, który przegraliśmy mimo prowadzenia. To było spotkanie, które spowodowało, że podjęliśmy dość odważną decyzję zatrudnienia włoskiego szkoleniowca, którego w Polsce prawie nikt nie znał. Moim zdaniem to był jeszcze trzeci taki dosyć ważny moment.

S24: Etore Guidetti to rzeczywiście mało znany w Polsce trener i jego zatrudnienie było swego rodzaju ryzykiem…

MB: No cóż, lubimy ryzykować. Miał dobre CV, pokazał we Włoszech, że umie pracować z młodymi siatkarkami, ma dobre nazwisko. Tak mówię to trochę pół-żartem, pół-serio. Korzystał z warsztatu i był na wielu stażach u Giovanniego. Wiedzieliśmy, że jest potrzebny jakiś impuls. Teraz w zespole będą same Polki, a trener będzie włoski. Zrobiliśmy to świadomie. Chcemy dać temu człowiekowi szansę. Mieliśmy z nim gentlemańską umowę, że przy dobrym wyniku będzie miał szansę kontynuowania tej swojej misji. Osiągnął ten cel, a my jesteśmy słowni i konsekwentni.

S24: Wybiegnijmy trochę w przyszłość. Z którego transferu na przyszły sezon są Panowie najbardziej zadowoleni?

SS: Trudno jednogłośnie ocenić. Bardzo liczymy na rozgrywającą (Emilia Kajzer – przyp. red.), która w ubiegłym roku dostawała szansę w pierwszej reprezentacji, ale w klubie w którym występowała, czyli w Budowlanych Łódź, tych szans już nie miała. Liczymy na to, że odrodzi się i będzie mogła pokazać, że stać ją na to, aby grać na wysokim poziomie. Natomiast pozostałe transfery… to są młode dziewczyny, fighter ki, które też mają wiele do udowodnienia.

MB: W zeszłym roku mieliśmy Martę Bechis, która teraz zagra w ekstraklasie włoskiej. Jaimie Thibeault trafiła do Unedo Yamamay Busto Arsizio, czyli wychodzi na to, że mieliśmy przemyślane nasze ruchy transferowe. Zresztą Natalia Gajewska cisnęła Martę bardzo i teraz na pewno podejmie sportową rywalizację z Emilią. Pozostałe zawodniczki, czyli Paszek, Wójcik czy Smarzek, są naszą ostoją. Trudno, żeby ktoś nam zarzucił, że to nie były dobre i mądre transfery. Oczywiście popełniamy też błędy. Bardzo liczymy na to, że dziewczyny wkomponują się w zespół. Na pewno odrodzi się Kasia Wysocka, dołączy także Kasia Połeć, która miała wiele swoich problemów i to będzie taka fajna mieszanka. Zostało u nas dużo zawodniczek z zeszłego roku i to też jest dosyć ważne.

S24: Na jakie miejsce w sezonie 2015/2016 Panowie liczą? Znowu celem są play-off czy jednak apetyty wzrosły?

SS: Na pewno chcielibyśmy osiągnąć jak najwięcej. Mamy nadzieję, że cały zespół będzie tę naszą chęć, nasze marzenia, chciał przenieść na parkiet i udowodni, że będzie walczył o jak najwyższe miejsca. Realnie? Jeżeli będziemy w play-offie będzie to dla nas również spory sukces.

MB: Wierzymy w dobry wynik, będzie on potwierdzeniem naszej konsekwencji, bo w tym roku powiesiliśmy sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Wszystkie drużyny młodzieżowe zaszły horrendalnie wysoko. Seniorki z kolei, na przekór wielu, zajęły szóste miejsce. Najważniejsze, żebyśmy to wszystko poukładali, usprawnili wewnętrznie, bo ciągle się uczymy. Natomiast ważne jest, aby ten zespół grał fajną, nowoczesną siatkówkę na co bardzo liczymy. Może zająć miejsce dziesiąte, ale równie dobrze może zająć piąte miejsce. Będziemy konsekwentnie starali się iść co roku piętro wyżej. Nam zależy na tym, aby ten zespół fajnie grał, żeby za 2-3 lata kilka tych dziewczyn grało w reprezentacji Polski, żeby młode zawodniczki chciały do nas dołączać. Tym bardziej, że dużo pracujemy z młodzieżą. Do nas młodzież się garnie. Mnie się wydaje, że za kilka lat nasze wychowanki zaczną zasilać pierwszy zespół i to będzie nasz duży sukces.

źr.: siatkowka24.pl, aut.: Daniel Topczewski

Zmiany, zmiany…

No tak. W składzie zespołu niewielkie co prawda, ale postaramy się wyjść na przeciw Waszym sugestiom i oczekiwaniom Drodzy Kibice w kilku innych kwestiach. Jak co roku poddamy liftingowi stronę klubową. Będzie czytelniejsza, pojawią się w niej nowe elementy, nowe okienka. Może w końcu uda się Wam także aktywniej na niej poszaleć, w końcu może odżyje Forum? Więcej napiszemy o naszych dziewczynach, z każdą zrobimy wywiad rzekę. Nie kilka krótkich pytań, spróbujemy wycisnąć z nich coś więcej! Więcej też dowiecie się członkach sztabu. Wyjaśnimy Wam również dlaczego tak młody zespół… odmłodziliśmy. No i napiszemy zanim zaczniemy przygotowania jakie mamy plany na okres przygotowawczy sezonu 2015/2016. Więcej też będzie się działo na stronie LTS, choć u naszej młodzieży ciągle się coś dzieję. No i będą zmiany na facebooku, zacznie żyć twitter. A, jeszcze jedno. Spróbujemy razem z Klubem Kibica powalczyć o nowych żołnierzy do tej naszej małej, ale niesamowicie sprawnej armii! Warto wstąpić w jej szeregi…

Natalia Gajewska – Jestem osobą, która lubi aktywnie spędzać czas

Choć siatkarki Legionovii sezon zakończyły już jakiś czas temu, niektóre z nich także teraz nie rozstają się z siatkówką. Swoich sił na plaży próbują Natalia Gajewska i Iga Chojnacka. – Grając na piasku, można się dużo nauczyć – mówi rozgrywająca legionowianek.

Dla Legionovii Legionowo szóste miejsce w Orlen Lidze jest dużym sukcesem. Jak ten sezon wyglądał z twojej perspektywy?

Natalia Gajewska: – Uważam, że jest to dla naszego niesamowicie młodego zespołu bardzo duży sukces. W trakcie sezonu było wiele wzlotów i upadków. Cieszymy się, że dało nam się na jego końcu osiągnąć to szóste miejsce. Sama od siebie powiem, że dla mnie bardzo dużym “kopniakiem” był moment przyjścia włoskiego trenera. Zupełnie zmienił moje podejście, zaczął ze mną pracować nad sferą mentalną, uwierzył we mnie. Myślę, że miało to swoje odzwierciedlenie w kolejnych meczach, czułam duże wsparcie ze strony trenera. Na początku, kiedy trener dopiero przychodził do drużyny, myślałam sobie: “włoski trener i Włoszka w zespole, to nie może się udać”. Okazało się inaczej, trener wierzy w młode zawodniczki, dał szansę i mnie, i Idze. Świetnie się stało, że Iga zmieniła pozycję, wróciła na środek siatki. Była ważnym punktem w tych ostatnich meczach, bardzo dobrze sobie poradziła. W przyszłym sezonie zaczynamy pracować w sierpniu i walczymy o swoje marzenia. Chcemy pokazać się trenerowi z jak najlepszej strony, zagrać tak jak potrafimy najlepiej i z nadzieją, że wywalczymy miejsce w pierwszym składzie.

Kiedy zdecydowałaś się zamienić Sopot na Legionowo, na pewno liczyłaś, że będziesz dostawać coraz więcej okazji do gry w pierwszej szóstce. Wydaje się, że teraz taka szansa się pojawia, razem z Emilią Kajzer będziecie startowały niemal z tego samego poziomu…

– Ja jestem nastawiona bardzo pozytywnie do tej “rywalizacji”. Wiadomo, że tutaj nikt za darmo nic nie odda. Będę po prostu walczyła o swoje marzenia. O to, żeby jak najwięcej pokazać się w Orlen Lidze, grać i cieszyć się siatkówką. Atmosferę w zespole mamy świetną, po tym jednym sezonie rozumiemy się doskonale, choć wydaje się, że to niewiele czasu. Część zawodniczek jest teraz na zgrupowaniu kadry, ale nawet pomimo tego ciągle mamy kontakt i myślę, że jest to coś bardzo pozytywnego. Tak jak wspomniałam, do nowego sezonu podchodzę z dużymi nadziejami, pewne rzeczy muszę sobie też poukładać w głowie, ale miejmy nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży.

W kolejnym sezonie zespół będzie składał się praktycznie z samych młodych zawodniczek, nie będzie więc barier wynikających z różnicy wieku. Myślisz, że ta koncepcja budowania drużyny się sprawdzi?

– To jest właśnie pewna zagadka. Trener miał już do czynienia z takimi bardzo młodymi zespołami, więc myślę, że wie, co robi. Aczkolwiek zawsze jest ten element młodzieńczej fantazji, więc albo nasza gra “odpali”, albo nie. Myślę, że trochę podobnie było tutaj w plażówce. Potrafiłyśmy wygrać z parami, które niedługo jadą na Cypr grać w mistrzostwach Europy, a w finale przegrałyśmy. Oczywiście para Sroka/Klajman to również bardzo dobra para, dziewczyny dobrze radziły sobie w tym turnieju. Wydaje mi się jednak, że nie były faworytkami, a mimo wszystko nie dałyśmy im rady. Według mnie dużą rolę odgrywa tutaj sfera mentalna, taki jest też sport.

Razem z Igą (Chojnacką – przyp. red.) wygrałyście turniej eliminacyjny o Puchar Prezydenta Miasta Łodzi, zakwalifikowałyście się także do finałów akademickich MP. Co sprawiło, że postanowiłaś spróbować swoich sił także w siatkówce plażowej?

– Plażówka spodobała mi się bardzo już w poprzednim sezonie. Chciałam coś ze sobą zrobić, jestem osobą, która lubi aktywnie spędzać czas. To jest dla mnie też oderwanie od codzienności, pewnego rodzaju wakacje. Mogę robić to, co lubię, a przy okazji odpoczywać. Dlatego stwierdziłyśmy z Igą, że przyjedziemy do Łodzi, powalczymy. Razem z Igą mamy teraz tak dobry kontakt, że nie widzimy się jeden dzień i już za sobą tęsknimy. Dlatego znakomicie rozumiemy się na boisku, praktycznie bez słów. Jesteśmy razem i po zwycięstwie, i po porażce. Dlatego może nawet i dobrze, że przegrałyśmy ten ostatni mecz, bo myślę, że to będzie dla nas powód do tego, by jeszcze intensywniej przepracować czas, który pozostał nam do finałów AMP w Gdyni. Przyjedziemy tam z dobrym nastawieniem i postaramy się o jak najlepszy wynik.

Czy przejście z gry w hali do występów na piasku było dla was trudne?

– Pierwszy turniej grałyśmy nad jeziorem Zegrzyńskim, koło Warszawy. Był on dla nas bardzo trudny, bo też warunki były ciężkie. Gra w hali bardzo się różni od gry na piasku. Tam wiał wiatr, z czym do końca nie potrafiłyśmy sobie poradzić. Bardzo dużo dały nam natomiast treningi z Magdą Saad, która na każdym kroku mówiła nam, co trzeba zrobić. Jest bardzo doświadczoną zawodniczką, co roku występuje na plaży. Oprócz tego, że dała nam wiele uwag, motywowała nas też do tego, by być aktywnym w polu. Za to bardzo duży ukłon w jej kierunku.

Umiejętność aktywnej gry w defensywie można twoim zdaniem później przenieść również do hali?

– Myślę, że tak. Ja jestem czasami takim trochę typem “leniucha” w tej hali. Gra na plaży może mi bardzo pomóc też w takim czytaniu, przewidywaniu gry. Grając na piasku, można się naprawdę dużo nauczyć. Trzeba mieć niesamowitą koordynację, bo jesteś odpowiedzialna za wszystko, od przyjęcia zagrywki, przez atak i wystawę. Jeżeli tylko jedna zawodniczka sobie nie radzi, to tak naprawdę nie ma całego zespołu. Dlatego tak ważne jest, by obie zawodniczki się dobrze rozumiały i sobie wzajemnie pomagały. Raz mi się zdarzy słabszy mecz, raz Idze, ale jeśli tylko potrafimy z tego wyjść, wtedy jest to nasz sukces i sprawia nam to dużo radości.

źródło: siatka.org, aut.: Piotr Woźniak

Marzenia się spełniają – mówi nowa atakująca Legionovii

Nazywa się Małgorzata Zaciek. Ma 182 cm wzrostu, do tej pory grała w niższych klasach rozgrywkowych. Ale ma zdaniem trenerów wielki potencjał i jest dziewczyną obdarzoną mocną zagrywką oraz niezwykle skoczną. Do tego mocną i konkretną w bezpośrednim kontakcie… Witamy ją w Legionovii i na początek kilka pytań:

Pojawiła się oferta z 6 zespołu Orlen ligi i wtedy pomyślałaś?

Marzenia się spełniają 🙂

Wielu uzna, że ten transfer jest zaskakujący. Rywalizować będziesz ponadto z Malwiną Smarzek, młodą, ale naprawdę mocną dziewczyną…

Zdaję sobie sprawę z tego, że będą różne opinie na ten temat, jednak dostałam szanse i chce ją dobrze wykorzystać. A czy uda mi się innych przekonać do siebie.. czas pokaże 🙂 Tak, Malwina jest mocną dziewczyną i mam nadzieje, że będziemy współpracować ze sobą dla dobra drużyny i klubu.

Jakie masz atuty?

O tym przekonamy się w lidze.

Czego spodziewasz się po drużynie i po sobie w nadchodzącym sezonie?

Wierze, że nasz zespół zrobi miłą niespodziankę w nadchodzącym sezonie. Niejedną zresztą.

Czy chcesz powiedzieć coś naszym kibicom?

Nie mogę się doczekać aż ich poznam 🙂