Zanim zaczniemy narzekać…

Lekko ponad 2 lata temu, kiedy w klubie następowały poważne zmiany na szczycie, wyznaczaliśmy sobie pewne konkretne cele. Nowy Prezes LTSu Konrad Ciejka oraz grupa prężnie działających i wspierających go ludzi wyznaczyli sobie te cele bardzo ambitnie. Niedługo po tym nowym trenerem Kadetek i Juniorek został Wojciech Lalek, postać wszystkim znana i przez wszystkich bardzo lubiana a co najważniejsze darzona ogromnym szacunkiem. Wojciech jest osobą skromną nad wyraz i myślę, że jest na tym świecie zaledwie garstka ludzi, która zna choćby część jego dokonań… Nie obyło się jednak bez zgrzytów, ale to już historia, do której nikt wracać nie chce. Rok później zmieniło się też wiele w składzie naszych drużyn. Klub otworzył się na młodzież nie tylko z naszych stron. Było to oczywistym następstwem naszego rozwoju i budowania wysokich standardów. Zaczęliśmy młodzież przyciągać, nie czyniąc w tym kierunku żadnych starań. Stało się to wynikiem świetnej organizacji i ogromu pracy oraz energii, jaką wkładaliśmy w rozwój naszego Klubu. Możecie mi wierzyć lub nie, ale niewiele znajdziecie takich klubów, gdzie każda (ale to KAŻDA) grupa wiekowa posiada swojego opiekuna (kierownika), który załatwia wszelkie sprawy organizacyjne od badań lekarskich, organizacji wyjazdów, zapewnienia sal, godzin treningów, sprzętu i wielu, wielu innych rzeczy, o które w innych klubach trener ma dbać sam, nie mając nikogo do pomocy. Jeśli pracujecie w świetnie zorganizowanym przedsiębiorstwie, to taka organizacja wyda wam się normalna i oczywista. Wierzcie mi, że tak nie jest wszędzie i że jesteśmy pod tym względem wyjątkowi. Dla jednych (z branży) jest to burżuazja i przesada a dla innych wzór do naśladowania. Jednak jedno jest pewne, wielu rodziców i zawodniczek z całego kraju widząc poziom organizacji w LTS Legionovia oraz profesjonalizm zapragnęło być właśnie tutaj, z nami. Ilość zawodniczek, które w jednym sezonie dołączyły do naszego klubu, jest imponująca, a poziom jaki reprezentują, powoduje sporo zawistnych komentarzy konkurencji, co tylko potwierdza słuszność naszego działania.
I wreszcie rewolucja w zespole SK Bank Legionovia Legionowo. Coś, co odbiło się szerokim echem w światku Orlen Ligi. Prezes Legionovii S.A. wraz z całym Zarządem zagrał bardzo mocną kartą i postawił na młodość. Postanowił zaciągnąć nowy, młody zespół, aby na tym fundamencie zbudować solidną twierdzę. Wielu pukało się w czoło, ale wielu też, tak jak i ja, biło mu brawo za odwagę i spryt. Bo to nie był plan na jeden sezon, a ja głęboko wierzę, że Prezes Sławek Supa dobrze wie co robi i że zrobi to wyśmienicie! Pamiętajmy również, że ma na pokładzie ludzi, którzy z ogromną determinacją będą mu w tym pomagać. Tu muszę wspomnieć o człowieku, który pomimo częstej kontrowersyjności wypowiedzi, jest od lat orędownikiem stawiania na młodzież, czyli o Vice Prezesie Marku Bąku.
Przed rozpoczęciem sezonu nadziei było tak wiele, jak i obaw. Jak zaprezentują się nasze młodziutkie zawodniczki w Orlen Lidze? Jak uda się Wojciechowi Lalkowi powklejać w ten żywy organizm nowe zawodniczki? Jak to samo wykona Krzysztof Kuna? Co to będzie ta Młoda Liga Kobiet i jak w niej zagramy? Czy uda się stworzyć zespół MLK z dziewczyn, które nie trenują ze sobą na co dzień?
Obaw był ogrom.
Pytań jeszcze więcej.
I chyba nikt tak do końca nie wiedział, jak to wszystko się ułoży. Jedno jednak jest pewne. Są w tym klubie ludzie, którzy nie widzą problemów a jedynie zadania do zrealizowania. A poza tym patrzą w przyszłość z optymizmem graniczącym z naiwnością… Na przykład kibice 🙂 (taki żarcik…)
Okazało się, że wszystkie strategiczne działania władz obu klubów były słuszne i trafne. Okazało się, że trenerzy w LTSie sprostali trudnemu zadaniu. Okazało się, że zawodniczki, które do nas dołączyły czują się u nas jak u siebie i jesteśmy już jedną rodziną. Trener Wojciech Lalek potwierdził zaś coś, co każdy z nas wie doskonale. Że jest to szkoleniowiec wspaniały. Że jest to człowiek, któremu warto zaufać i w końcu, że jest to człowiek, którego musimy u nas zatrzymać. Najlepiej na zawsze…
Okazało się w końcu, że sezon 2014/2015 jest dla naszego zespołu Orlen Ligi bardzo udany!
Słucham?
Ktoś z was ma jakieś wątpliwości?
Błagam! Litości!
Ja przed tym sezonem chodziłem i powtarzałem, że na koniec sezonu zasadniczego każde miejsce powyżej 10 będzie ogromnym sukcesem. I nazwę głupcem każdego, kto oczekiwał więcej! Owszem, zawsze wierzyłem, że dziewczyny mogą pokazać pazur i ukąsić boleśnie nawet tych największych. Jak się okazało, w wielu meczach nasze zawodniczki grały wspaniale, na pewno lepiej niż by na to wskazywał wynik. I o to chodziło przede wszystkim. Żeby grały, ogrywały się. Jedynie zamieszania z trenerami można uważać za marnowanie cennego czasu…
Ale zmierzam tymi swoimi wywodami do czegoś innego. Do tej iskierki, która moim zdaniem powinna nam wyznaczać kierunek rozwoju. Młodzież, współpraca, kooperacja, strategia. Strategia jest bardzo ważna, a w Legionowie jest ona szalenie klarowna. Stawiamy na wychowanie młodych zawodniczek. Widzimy, jakie to przynosi efekty. Popatrzmy, co udało nam się osiągnąć w MLK! Mamy medal! Mamy srebro! Jesteśmy drugą drużyną w Polsce pod względem najbardziej obiecujących młodych zawodniczek! Inni będą musieli szukać, a my? Już mamy! Tu jest nasza przyszłość! Dodatkowo pozwala nam to realizować dodatkowe cele. Awansowaliśmy do Finału Mistrzostw Polski Juniorek! Będziemy walczyć o medal, a ja jestem przekonany, że jest on w naszym zasięgu. Jak ważny jest w tym sukcesie udział Malwiny Smarzek, Moniki Bociek i Krystyny Pietraszkewicz? Szalenie ważny. Czy dla takiej Malwiny czy Moniki, które już należą do tego wielkiego świata Orlen Ligi, takie granie w juniorkach jest warte cokolwiek? Jest. Jest warte dla nich więcej, niż większość z nas mogłaby przypuszczać. Czy dla Pana Sławomira Supy, Prezesa SK Bank Legionovii Legionowo to, że jego zawodniczki z Orlen Ligi grają w juniorkach czy MLK ma jakieś znaczenie? Ma! Również większe niż wam się wydaje.
MLK pokazała jak istotne, dla takich klubów jak nasz, jest współgranie młodych ze „starymi”.
Owszem, uwidoczniły się też pewne problemy i negatywne strony. Posiadanie tak młodego zespoły w OL powoduje, że często trzeba dokonywać trudnych wyborów. Gdzie mają zagrać? W MLK czy w OL? W Juniorkach czy też w ważnym meczu ekstraklasy? Nie było łatwo. Często decyzje podejmowane przez władze klubów wydawały się wam niesłuszne lub irracjonalne. Jednak pamiętajmy, że to Oni podejmują te decyzje i biorą za nie pełną odpowiedzialność. To oni tym kierują i to oni mają ten orzech zgryźć… Nie łatwe to zadanie i czasem trzeba wybierać mniejsze zło. Dodatkowo czasami (wiecie o czym mówię…) nasi rywale potrafią rzucić nam kłodę pod nogi poza boiskiem. Wiemy dobrze z czego mogli byśmy się cieszyć dzisiaj, gdyby nie jeden termin, jednego meczu… Z resztą meczu, które nasze najmłodsze zawodniczki biorące w nim udział wraz z trenerem określają mianem „swojego najlepszego”. Ale to oczywiście tylko gdybanie, które może niesłusznie zamazać obraz końcowy.
Dlaczego piszę ten tekst teraz? Przecież do rozstrzygnięć jeszcze daleko…? Piszę go, gdyż chcę was zachęcić do radości. Cieszmy się! Mamy do tego wiele powodów! Mamy mnóstwo powodów, aby uważać ten sezon za najbardziej udany w historii naszego klubu!!!
Juniorki: Brązowy medal Mistrzostw Mazowsza, awans do finału Mistrzostw Polski.
Kadetki: Złoty medal Mistrzostw Mazowsza.
Młodziczki: tu sukces jest wielki, bo pierwszy raz w historii naszego klubu mamy dwa medale na jednych Mistrzostwach Mazowsza! Srebro i Brąz! I tylko przez przepisy nie pojechaliśmy na ¼ Mistrzostw Polski dwoma drużynami… Ale jak to rokuje na przyszłość!? A one przecież grają dalej i awansowały w składzie mieszanym do ½ MP.
I w końcu:
Srebrny Medal pierwszego, historycznego sezonu Młodej Ligi Kobiet!
Zwieńczenie ciężkiej pracy oraz współdziałania naszego klubu: LTS SK BANK LEGIONOVII LEGIONOWO. Bo to ciągle jest i MUSI być jeden klub. Tylko w ten sposób możemy osiągać jeszcze większe sukcesy. Tylko działanie dalej razem daje nam gwarancję zwiększenia potencjału i kapitału ludzkiego. Owszem, wiele spraw wymaga poprawy. Wiele rzeczy należy jeszcze omówić i postarać się do kolejnego sezonu przygotować jeszcze lepiej! Jednak to już tylko sprawy techniczno organizacyjne, bo strategia może być tylko jedna…

Co przyniosą rozstrzygnięcia kolejnych etapów Mistrzostw Polski? Nie wiem.
Co przyniosą kolejne mecze o miejsca w Orlen Lidze? Też nie wiem.
Ale dla mnie, już wygraliśmy bardzo dużo. Chyba więcej niż kiedykolwiek, w jednym sezonie. Teraz wszystko jest możliwe. A ja jeszcze raz zachęcam: cieszmy się! Cieszmy się z tego, co już mamy! Wtedy radość z kolejnych sukcesów będzie podwójna.

Norbert Ciecierski

Srebro dla SK bank Legionovii!

Tak jak pisaliśmy w niedzielę miała miejsce ostatnia odsłona sezonu 2014/2015 w Młodej lidze kobiet.
Po zaciętym, ale nie stojącym na wysokim poziomie meczu, zwyciężyły wrocławianki 3:2 i zachowały szanse na brązowy medal. Po pierwszym przegranym secie stało się jasne, że my mamy pewne srebro, a złoto uciekło, choć było tak blisko… Ale ważne jest to, że my mamy już zapewnione srebrne medale, co jest bez wątpienia wielkim sukcesem naszego klubu! Brawo, brawo, brawo, choć i kilka krytycznych uwag, za grę w tym spotkaniu… Trenerowi Lalkowi, jego sztabowi oraz zawodniczkom serdecznie gratulujemy, a już niedługo zorganizujemy spotkanie podczas którego będzie okazja spotkać się i podsumować ten jakże udany sezon w Młodej lidze.

Historyczny sukces, ostatnia odsłona

Niedzielny mecz z Impelem Wrocław w Młodej lidze kobiet to mecz wieńczący tegoroczny sezon. Historyczny, bo pierwszy. Wzorem podobnych rozgrywek męskich nasze najmłodsze siatkarki mogą rozwijać swój talent tocząc boje z koleżankami reprezentującymi bezpośrednie zaplecze, bądź będące częścią pierwszych zespołów, drużyn z Orlen ligi. Nasza drużyna w połowie jest już częścią pierwszego zespołu, co po pierwsze dobrze wróży Legionovii na przyszłość, a po drugie osiągane wyniki potwierdzają słuszność obranej przez nasz klub strategii. Fakty są bowiem takie, że po zwycięstwie nad Atomem Treflem Sopot mamy zapewniony praktycznie srebrny medal Młodej ligi kobiet, a gdyby udało się w niedzielę pokonać Impel mamy szanse nawet na mistrzostwo!!! Tak się składa jednak, że za kilka dni dojdzie do ostatniego meczu wrocławianek z sopociankami, i ich ewentualne zwycięstwo da nam złoto! Impel będzie miał o co walczyć, bo wciąż jest w grze o brąz tych rozgrywek. Słowem dzieje się dużo w tym sezonie, a my możemy być tylko dumni, że naszym siatkarkom idzie tak dobrze. Zapraszamy do Areny Legionowo w najbliższą niedzielę, o godz. 17:00. Doping się przyda!!!

Trzy sety dla Chemika

Jedynie nieco ponad godzinę potrzebowały mistrzynie Polski do tego, żeby podporządkować sobie rywalki z Legionowa. Najwięcej emocji przyniosła ostatnia partia, w której po udanym początku przyjezdne musiały uznać zdecydowaną wyższość przeciwniczek.

Od udanego ataku ze środka rozpoczęła mecz Stefana Velijković, legionowianki miały spore kłopoty z odbiorem serwisu Anny Werblińskiej, popełniały błędy, nadziewały się na blok (3:0). Policzanki od początku starały się narzucić rywalkom swój styl gry, podbijały ich ataki, grały skutecznie zagrywką (7:2). Widać było, że siatkarki z Legionowa miały problem z dograniem piłki do rozgrywającej (3:10). W dalszej części seta gra się wyrównała, zespoły w miarę pewnie kończyły swoje akcje, ale to Chemik utrzymywał prowadzenie (14:8 po zepsutej zagrywce Katarzyny Połeć). Po chwili gospodynie za sprawą dobrego serwisu Any Bjelicy prowadziły już 16:9, a po pomyłce Malwiny Smarzek powiększyły przewagę i wcale nie zwalniały tempa. Swoje pięć minut w tym momencie miała atakująca miejscowych, która bardzo skutecznie zagrywała (19:9). To dzięki niej policzanki mogły kontrolować boiskowe wydarzenia, a Legionovia dodatkowo oddawała im punkty także po własnych niedociągnięciach. Atak Velijković dał piłki setowe Chemikowi (24:13), a atakiem z lewego skrzydła dzieła dopełniła Małgorzata Glinka-Mogentale.

Drugą partię udanym atakiem otworzyła Smarzek, ale zaraz do remisu doprowadziła Velijković. Po raz kolejny jednak z dobrej strony pokazała się Bjelica, zadziałał także blok i Chemik odskoczył na 5:2, a do dłuższej serii udanym atakiem nie dopuściła Aleksandra Wójcik. Legionowianki starały się utrzymywać kontakt z mistrzyniami Polski, ale udana zagrywka Velijković, a także kolejny dobry blok miejscowych spowodował, że zrobiło się 12:8 dla gospodyń i trener Ettore Guidetti poprosił o czas. Przyjezdne systematycznie odrabiały jednak straty, dobrze serwowały Połeć i Smarzek, a po ataku Wójcik różnica stopniała do dwóch oczek (13:15). Policzanki jednak za sprawą efektywności Agnieszki Bednarek-Kaszy i Mai Ognjenović powiększyły swoją przewagę (20:14). Siatkarki Chemika pewnie zmierzały po zwycięstwo także i w tym rozdaniu, a atak Bjelicy dał im piłki setowe (24:16). Legionowianki m.in. dobrą grą blokiem starały się bronić przed przegraną (19:24), lecz ostatecznie musiały uznać wyższość rywalek.

Od ataku Darii Paszek rozpoczął się set trzeci, w którym wciąż skuteczna była Bjelica. Goście jednak odskoczyli na 4:1 i o pierwszy w tym meczu czas poprosił Giuseppe Cuccarini. Po nim w kolejnym ataku zaprezentowała się serbska atakująca, jednak siatkarki z Legionowa pewnie kończyły swoje akcje. Mistrzynie Polski odrobiły nieco strat, ale po zagraniu Smarzek na przerwie technicznej przyjezdne miały dwa punkty przewagi. Kolejne już skończone piłki Bjelicy dały remis 8:8, swoje w zagrywce dołożyła także Werblińska i to Chemik był na prowadzeniu – po kontrataku Glinki-Mogentale było już 11:8. Serię przerwało dopiero zagranie Paszek, lecz policzanki w pełni kontrolowały to, co działo się na boisku. Po dobrych zagrywkach Any Bjelicy na tablicy wyników pokazało się 16:10 – potem kiwka Ognjenović i udany blok dały miejscowym kolejne punkty (19:10). Legionowianki jednak starały się odrabiać straty na siatce, także dzięki dobrym zagraniom Malwiny Smarzek (14:20). W tym momencie skutecznie zagrywała Katarzyna Połeć, a dopiero zagranie Małgorzaty Glinki-Mogentale zakończyło jej serię (21:15). Po chwili policka zawodniczka wraz z Katarzyną Mróz zakończyły spotkanie.

MVP: Ana Bjelica

Chemik Police – SK bank Legionovia Legionowo 3:0 (25:14, 25:19, 25:18)

Składy zespołów:
Chemik: Werblińska (8), Bednarek-Kasza (10), Glinka-Mogentale (10), Bjelica (16), Veljković (7), Ognjenović (5), Zenik (libero) oraz Rabka, Kowalińska, Mróz (1), Jagieło (1)
Legionovia: Smarzek (14), Paszek (4), Wójcik (5), Thibeault (6), Połeć (5), Bechis (1), Wysocka (libero) oraz Gajewska, Chojnacka (2), Bociek (1)

źródło: siatka.org, aut.: Ewa Koperska-Bogaczyk

Krok po kroku, czyli rewanż w Policach

Tak trzeba na to spojrzeć. Choć fajnie zakładać różowe okulary czasem to trzeba też być po prostu obiektywnym. Chemik Police to drużyna nie tylko w krajowej, ale i europejskiej skali, potężna. Żeby z nimi wygrać trzeba nie tylko zagrać wznosząc się na wyżyny swoich umiejętności, ale też mieć odrobinę więcej szczęścia. Recepta jednak jest prosta. Dobrze zagrywać bardzo ryzykując, a w ataku ryzykować… jeszcze więcej! Oczywiście trzeba mieć też bardzo dobre przyjęcie. Czyli proste. No, nie. Trudne. Ale my wierzymy, że nasze dziewczyny podczas meczu poniedziałkowego w Policach wzniosą się na wyżyny właśnie i powalczą. Czy na tyle skutecznie, by trzeba było zostać w Policach (a właściwie Szczecinie, bo tam gra Chemik) do wtorku? Oby. Ważne jednak jest w konfrontacji z Chemikiem jeszcze jedno. Możemy mocno potrenować, a to ważne w kontekście dalszej rywalizacji. Dalej nas stać na najlepsze miejsce w historii w rozgrywkach ekstraklasy. Życzymy Wam tego dziewczyny, życzymy tego trenerom. Oczywiście również sobie i Wam, Kibicom SK bank Legionovii.

Dalej mamy szansę na złoto w Młodej Lidze!

PGE Atom Trefl Sopot przegrał z SK bankiem Legionovią Legionowo 2:3 (25:20, 25:27, 25:21, 17:25, 12:15).

Początek meczu to wyrównana walka obu drużyn. Już pierwsza, długa akcja pokazała, że naprzeciw siebie stanęły dwa silne zespoły. Pierwszy punkt zdobyły siatkarski SK banku po wybiciu piłki w aut przez Dominikę Mikołajewską. Dalsza walka toczyła się punkt za punkt. Goście objęli dwupunktowe prowadzenie przy stanie 7:9. Po zagrywce w siatkę Natalii Gajewskiej oraz udanym bloku Atomówek, było 9:9. Po udanej akcji Darii Szczyrby gospodynie wysunęły się na prowadzenie 14:12. Kilka chwil później Atomówki zwiększyły przewagę do 3 punktów – 17:14. Nieporozumienie w zespole Legionowii dało kolejny punkt gospodyniom. Przy stanie 19:17 o czas poprosił trener Wojciech Lalek. Chwilę później PGE Atom Trefl zdobył 20. punkt. W końcówce legionowianki odrobiły dwa punkty. Wybicie piłki w aut przez Igę Chojnacką ustaliło wynik pierwszej partii na 25:20.

Pierwszy punkt w drugim secie zdobyły siatkarki PGE Atomu Trefla Sopot. Po kilku chwilach podopieczne Piotra Mateli prowadziły 3:0. Po ataku Malwiny Smarzek na taśmę gospodynie prowadziły 4:1. Po sforsowaniu bloku sopocianek przez Monikę Bociek było 5:2. SK bank zaczął odrabiać straty doprowadzając do stanu 6:5. Dalszy ciąg to ponowna walka punkt za punkt. Milena Paszyńska zdobyła punkt dla Legionovii, dając zespołowi prowadzenie 8:9. Po asie serwisowym Dominiki Mras na tablicy widniał wynik 11:9. Po udanym bloku SK banku ponownie doszło do remisu 11:11. Po udanym ataku Malwiny Smarzek, goście objęli prowadzenie 12:14. Przy stanie 14:17 o pierwszą przerwę poprosił trener Piotr Matela. W końcówce Legionovia odskoczyła sopociankom 15:21. Szkoleniowiec PGE Atomu poprosił ponownie o czas. Gospodynie odrobiły 4 punkty z rzędu – 19:22. SK bank prowadził 21:24. Po chwili było po 24. Po bloku Malwiny Smarzek Legionovia wygrała drugi set 25:27.

Trzecia odsłona to ponownie wyrównana rywalizacja zespołów. Przy stanie 4:2 za Karolinę Szymańską weszła Katarzyna Niderla. Po przebiciu bloku z pajpa przez Darię Szczyrbę było 8:4. Gospodynie zwiększały przewagę. Po ataku SK banku w aut na tablicy widniał wynik 10:5. Po nieudanym ataku Katarzyny Jędrzejewskiej z lewego skrzydła sopocianki prowadziły 13:6. O czas poprosił trener Wojciech Lalek. Legionowianki starały się odrobić straty. Udało się zmiejszyć różnicę do 4 punktów przy stanie 14:10. Chwilę później Atomówki ponownie odskoczyły – 16:10. Goście odpowiedzili zdobyciem 2 punktów. Podopieczne Piotra Mateli nie pozostały dłużne. Gospodynie prowadziły 18:12. Po zablokowaniu Moniki Bociek PGE Atom prowadził 20:14. Kolejne akcje kończyły się punktami dla SK banku Legionovii. Sopocianki nie wykorzystały pierwszej piłki setowej. Justyna Zemlik zaatakowała w aut. Podpieczne Wojciecha Lalka odrobiły 2 punkty. O przerwę poprosił trener sopocianek. Kropkę nad i postawiła z lewego skrzydła Justyna Zemlik. PGE Atom Trefl wygrał 3. set 25:21.

Pierwszy punkt czwartej partii dla Atomówek. Mimo początkowego prowadzenia gospodyń 4:2, po kilku chwilach na tablicy widniał wynik 5:8. SK bank zwiększał przewagę. Sopocianki nie potrafiły zatrzymać Malwiny Smarzek. Przegrywały 7:13. Piotr Matela poprosił o czas. Po chwili było 7:16. SK bank zwiększył przewagę do 9:19. Po bloku Moniki Bociek PGE Atom zdobył 11. punkt. Przy stanie 12:19 o czas poprosił trener gości. Kiwka Domniki Mikołajewskiej dała gospodyniom 13. punkt. Po bloku Julii Piotrowskiej legionowianki prowadziły 14:21. Atomówki próbowały odrobić straty. SK bank utrzymywał jednak wysokie prowadzenie. Błąd Dominiki Mikołajewskiej dał gościom pierwszą piłkę setową. Legionovia jej nie wykorzystała. Chwilę później było 17:25.

W tie-breaku pierwsza zagrywka należała do gospodyń. Po ataku Moniki Bociek był remis po 1. Po chwili było 3:1. Nieporozumienie w zespole gospodyń kosztowało stratę punktu. Legionowianki wyszły na prowadzenie 3:4. Doszło do remisu po 4. Po ataku Malwiny Smarzek było 6:6. Ta partia to niezwykle wyrównana walka. Po wybiciu przez PGE Atom piłki w aut, SK bank prowadził 9:10. Gospodynie odrobiły punkt. Po chwili legionowianki ponownie odskoczyły – 10:13. Pierwsza piłka meczowa dla SK banku przy stanie 14:10. O czas poprosił trener Piotr Matela. Zagrywka Igi Chojnackiej w aut dała gospodyniom 11. punkt. Krystynie Pietraszkiewicz nie udało się przebić piłki. Legionovia prowadziła 12:14. O czas poprosił trener Wojciech Lalek. To pomogło. SK bank wygrał 12:15.

PGE Atom Trefl Sopot vs SK bank Legionovia Legionowo 2:3 (25:20, 25:27, 25:21, 17:25, 12:15).

MVP została Monika Bociek.

źródło: www.mlodaligakobiet.pl

SK bank Legionovia – Chemik Police 0:3

Siatkarki Chemika Police nie miały dużo czasu na rozpamiętywanie porażki w finale Pucharu Polski. Podopieczne Giuseppe Cuccariniego w środę wygrały w Legionowie 3:0, pozwalając rywalkom jedynie w trzecim secie przez moment nawiązać walkę.

Początek meczu w Legionowie był dość wyrównany, po stronie Chemika bardzo aktywna była Stefana Velijković. W szeregach gospodyń prym wiodły Malwina Smarzek i Aleksandra Wójcik, która imponowała w polu zagrywki. Na przerwie technicznej minimalnie prowadziły policzanki. Po niej nastąpił „odjazd” mistrzyń Polski. Dobra zagrywka Anny Werblińskiej w połączeniu z dobrą gra Bjelicy i Velijković i błędami Legionovii spowodował, że zrobiło się 13:8. Gospodynie po m. in. pomyłce Małgorzaty Glinki-Mogentale zbliżyły się co prawda na dwa oczka (11:13), ale na przerwie technicznej policzanki w dużej mierze dzięki zagrywce Any Bjelicy prowadziły już 16:12, a po chwili już 17:12. Dobra gra w obronie Marioli Zenik pozwoliła Chemikowi zdobywać kolejne punkty. Końcówka należała głównie do Anny Werblińskiej, która punktowała zarówno blokiem, jak i atakiem, a także Velijković i policzanki pewnie wygrały premierową odsłonę.

Dobra zagrywka Werblińskiej pozwoliła Bjelicy i Glince-Mogentale zadobyć kolejne oczka (3:0). Rywalki zbliżyły się na jeden punkt, ale dobre akcje Agnieszki Bednarek-Kaszy i as serwisowy Małgorzaty Glinki-Mogentale pozwoliły mistrzyniom Polski prowadzić na przerwie technicznej 8:4, a po niej kolejny punkt blokiem dołożyła Werblińska. Legionowianki miały spore kłopoty z atakiem, ze sforsowaniem polickiego bloku (8:13), sygnał do walki dała jednak Malwina Smarzek kończąc dwa ataki z rzędu, ale to okazało się za mało. Znakomicie zagrywała Bjelica, skuteczna w ataku była Glinka- Mogentale (17:11). Szkoleniowiec Legonovii ratował sytuację zmianami, weszła m.in. Monika Bociek, która od razu zdoyła punkt, ale błędy własne sprawiły, że Legionowia wkrótce przegrywała już 14:21. Dobra gra Darii Paszek, która w tym fragmencie seta okazała się sprytniejsza w walce na siatce z Mają Ognjenović pozwoliła miejscowym odrobić nieco strat. Punkty zdobyte przez Werblińską i Velijković doprowadziły do stany 24:18. Legionovia obroniła jednak dwa setballe, ale wobec zbicia kapitan Chemika Police okazała się bezradna.

Znakomita dyspozycja Any Bjelicy w ataku i na zagrywce pozwoliła siatkarkom z Polic prowadzić na początku trzeciej partii 3:2, ale dzielnie walcząca Legionovia się nie poddawała. Po błędach Chemika i akcji Thibeault gospodynie zeszły na przerwę techniczną z trzypunktową zaliczką. Rozpędzone legionowianki i szalały wręcz w ataku, działał także blok i zagrywka (12:7). Policzanki jednak natychmiast rzuciły się do odrabiania strat, atakowały Anna Werblińska i Małgorzata Glinka-Mogentale, blok dołożyła także Velijković (11:12), a do remisu 13:13 doprowadziła skuteczna Ana Bjelica. Na przerwie technicznej numer dwa, po ataku Glinki-Mogentale mistrzynie Polski miały już dwa oczka w zapasie. Taka różnica punktowa utrzymywała się przez dłuższy czas, a potem nastąpiło to, co w tym sezonie można było obserwować nie raz…”odjazd” Chemika w końcówce, kiedy to po bloku Werblińskiej było 21:17. Ostatnie słowo należało do Any Bjelicy.

MVP: Mariola Zenik

SK bank Legionovia – Chemik Police 0:3 (15:25, 20:25, 19:25)

Stan rywalizacji play-off: 1:0 dla Chemika Police

Składy zespołów:
Legionovia: Smarzek (9), Paszek (11), Szymańska, Wójcik (5), Thibeault (4), Bechis (1), Wysocka (libero) oraz Gajewska, Chojnacka (3), Połeć (4), Bociek (1)
Chemik: Werblińska (10), Bednarek-Kasza (6), Glinka-Mogentale (11), Bjelica (18), Velijković (8), Ognjenović (2), Zenik (libero) oraz Rabka, Kowalińska (1), Jagieło

źródło: siatka.org, aut.: Ewa Koperska-Bogaczyk

Nasze spojrzenie na Project Runway…

Podczas kręcenia w Arenie materiału do produkcji TVN pt. PROJECT RUNWAY my również zabawiliśmy się w reżyserowanie i tak powstała nasza autorska produkcja. To z pewnością inna wersja niż ta, którą mieliście okazję oglądać w telewizji. Filmik jest produktem made in Janusz, a że jest to zdolny facet, to i Wy macie szansę zobaczyć dzięki niemu, że nasze dziewczyny są zdolne do niezwykłych rzeczy. Zachęcamy do oglądania. PS. To nasz faworyt do przyszłorocznych Oskarów. Na bank, SK bank.

Ciężka praca przed meczami play – off

I to nie jest truizm. Pracują dziewczyny teraz bardzo ciężko, a pot w Arenie leje się strumieniami. Umówmy się, że to przenośnia, ale nasi szkoleniowcy z Ettore Guidettim na czele robią wszystko, aby na końcówkę sezonu dziewczyny pokazały pełnię swoich możliwości i pograły o kolejny wynik lepszy , niż w poprzednim sezonie. Fajne by to było, tak kolejny rok z rzędu… Wszyscy nas skazują na porażkę w meczach z Chemikiem Police w pierwszej rundzie play – off i nic na to nie poradzimy. Ktoś powie, że po drugiej stronie siatki staną realnie same prawie gwiazdy europejskiej i krajowej siatkówki, ale dla nas będzie inaczej. Dla siatkarek SK bank Legionovii przeciwnikiem będzie po prostu 12 rywalek, z którymi zagramy jak o życie. Bo co mamy do stracenia? Nic. A wygrać możemy wszystko. Za nami kilka niezłych meczów w końcówce sezonu zasadniczego Orlen ligi, sparingi z Tauronem Dąbrowa Górnicza (wtorek, środa), a w planie kolejne treningi. Można powiedzieć, że życie tak fajnie napisało scenariusz, że udział naszych dziewczyn w roli… modelek w znanym i lubianym programie “PROJECT RUNWAY” zbiegł się w czasie z meczami z Chemikiem, siatkarską potęgą. Może to jakiś znak? Wierzymy, że dziewczyny są na właściwej drodze, żeby się pokazać z dobrej strony i powalczyć. Na planie tego modowego show był śmiech i łzy. Były emocje. I podobnych życzymy dziewczynom i kibicom w najbliższych meczach. I oby to był śmiech radosny, a łzy to były te ze szczęścia. Kto powiedział, że już po nas…